21 maja 2013

Rozdział 24


Blondyn otworzył oczy, czuł na dłoniach kajdanki i w sumie wisiał w powietrzu
-Ci idioci się nigdy nie nauczą- pomyślał wzdychając kiedyś był łapany wiele razy i przypadkiem odkrył jak łatwo można się z tego uwolnić. Osoby, które przetrzymują tak ludzi nie biorą kajdan, które opinają nadgarstki ofiary tylko jedynie je przytrzymują a siła ciążenia sama robi swoje, chłopak zrobił tak jak zawsze, oparł nogi na ścianie i powoli się tak podniósł aż kajdany były luźne i spokojnie wyją z nich ręce by następnie zeskoczyć na podłogę, gdy to zrobił odwrócił się, lecz nie było tam żadnej ściany i kajdan
-To jest dość dziwne- pomyślał, lecz nie zważając na to ruszył prawie niedostrzegalną ścieżką przed siebie. Był ciekaw gdzie tak właściwie jest i co za imbecyl chce stracić swe życie. Jednak ta droga jakby się nie kończyła. Naruto szedł nią już od dobrych kilku minut a pamiętał, że każde takie miejsce kończy się po 10 minutach gdyż tym porywaczom nigdy nie chce się dalej łazić.
-Nie podoba mi się to, bardzo mi się nie podoba- pomyślał blondyn, przeczuwał, że to nie jest raczej zwyczajne miejsce.
- Nie mówcie mi, że to znowu ten zasrany sen- powiedział a odpowiedziała mu głucha cisza, ruszył biegiem jak prowadziła ścieżka nie przejmując się tym, co mijał. Nie wiedział jak długo już biegł, tu czas nie miał w sumie żadnego znaczenia gdyż we śnie czas nie istniał. Po jakimś czasie dobiegł do bram wioski gdzie w ostatniej chwili zablokował atak katany swoją własną bronią, która nie wiedzieć jak pojawiła się w jego dłoni.
-Nie zabijesz ich- wycedził przez zęby, patrzył na krwisto włosego chłopaka, który miał podobnego koloru oczy
-A, co taki smarkacz może mi zrobić hmm- spytał owy jegomość basowym głosem.
-Zabrać cię ze sobą do śmierci- wycedził Naruto. Podobny chłopak, z którym blondyn skrzyżował klingi pojawił się za krwistowłosym i przebił go na wylot, jednak tamten chłopak miał blizny na policzkach
-Dzięki za pomoc- szepnął tamten chłopak i uderzył Naruto w kark. Po paru minutach blondyn obudził się pod drzewem gdzie zasnął. Cały zlany potem, nogi i ręce niemiłosiernie go bolały
- K.kyubi c.co to było- zapytał w duszy stał przed klatką lisiego demona
- Wybacz naruto, lecz nie wiem, co to mogło być- oznajmił kyubi uśmiechając się lekko do blondyna
-To było strasznie realistyczne i strasznie też wkurzające- stwierdził otwierając oczy, leżał spokojnie pod drzewem, nie ruszał się, bo go wszystko dość bolało
- Widać będę tu leżał aż mi się odechce- mruknął do siebie, jednak postanowił podnieść się, lecz powoli. Złapał się za brzuch, czół się jakby to, co się wydarzyło było naprawdę, lecz nie pasowało mu tu coś. Nie był pewny czy to naprawdę się wydarzyło czy też nie. Jednak by się tym nie zadręczać uznał to za realny sen i tyle, podniósł się powoli z ziemi opierając się plecami o chropowatą korę drzewa. Przymknął oczy czując na twarzy chłodny powiew wiatru. Po parominutowym takim staniu ruszył w stronę swojego domu trzymając się też za głowę
-A może mam po prostu mega kaca- mruknął do siebie pod nosem, ta to na pewno było to w końcu wczoraj lub dwa dni wcześniej ostro popili z zespołem, więc na pewno też jest obolały z tego powodu
-Dobrze, że córeczka kyubiego mnie nie dorwała- pomyślał a jego mina wyrażała jednocześnie i ból i coś na wzór przyjemności? cóż nie wiadomo jak to można określić w końcu nikt nie widział nigdy takiego wyrazu twarzy, więc uznajmy, że było to skrzywienie na samą myśl o córeczce swojego demoniego przyjaciela, ojca, brata, cóż różnie nazywał kyubiego.
-Już nie mogę się doczekać aż cię będę mógł przywołać- pomyślał blondyn i ta myśl mimowolnie wywołała delikatny uśmiech na dość bladej twarzy blondyna, który wyglądał jakby nie spal parę dni i trenując non stop. Niestety nasz blondyn nie widział swojego odbicia, bo się tym nie za bardzo przejmował. Przechodzący ludzie patrzyli z lekkim przerażeniem na blondyna, lecz żaden nie podszedł do niego i nie zapytał czy coś mu nie jest. W pewnej chwili nasz chłopiec oparł się o jakiś budynek i powoli się po nim osunął przymykając oczy i opierając głowę o ścianę. Usłyszał czyjeś kroki i leniwie otworzył oczy
-Nic ci nie jest Naruto- zapytał mężczyzna
-Nie nic mi nie jest jestem tylko trochę osłabiony- wyszeptał blondyn - nie martw się Iruka-sensei- oznajmił uśmiechając się blado.
- Nie wyglądasz za dobrze- stwierdził mężczyzna pomagając wstać blondynowi i zakładając jedną jego rękę sobie przez szyję, naruto uśmiechnął się do niego- ramen spytał były nayczyciel uśmiechając się do chłopaka, ten tylko kiwnął głową
- I coś na kaca- mruknął pod nosem
- Eee…co- spytał iruka patrząc niedowierzająco na liska
- No coś na kaca…może mały kieliszek sake- stwierdził Naruto śmiejąc się nieco ochryple
- Ech co ja się z tobą mam Naruto powiedział Iruka śmiejąc się lekko, tak dotarli do ichiraku ramen gdzie zamówili po solidnej porcji ramenu i na prośbę iruki nieco a raczej bardzo słaby kieliszek sake dla naruto. Spokojnie jedli posiłek a naruto wpierw wypił owy kieliszek, co od razu zadziałało, bo nieco kolorów chłopakowi powróciło na twarz
- Tego mi było potrzeba- wymruczał cicho by po chwili z apetytem zacząć wcinać jedzenie. Podczas tego jedzenia naruto opowiedział swój sen.
-To naprawdę dziwne- stwierdził były nauczyciel naruto- Cóż ja sądzę, że to jest jakaś przestroga, ale dowiesz się tego w swoim czasie- oznajmił iruka, blondyn pokiwał głową
-Dziękuję w takim razie do zobaczenia- powiedział, po czym wybiegł z ichiraku ramen by następnie wpaść do swojego domu tam się umył w chłodnej wodzie, na mokre ciało założył bokserki i tak poszedł spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz