17 czerwca 2013

Rozdział 31


Blondyn chwycił dłońmi klingę miecza i uniósł głowę. Jego oczy były puste i zamglone. Z krzykiem przyciągnął się, co spowodowało, że katana przebiła go na wylot. Gdy dotknął nogami gruntu stopił to miejsce gdzie trzymał dłońmi ostrze, po czym kopnął Ikkiego, który odsunął się parę kroków do tyłu. Naruto upadł na kolana podpierając się dłońmi ziemi. Oddychał powoli i z trudem. Podniósł głowę patrząc się na zbliżającego mężczyznę, który unosił broń do góry by po chwili opuścić ją na dół. Na jego nieszczęście słonce zostało zakryte chmurami, które rzuciły cień na walczących. Gdy ostrze miało już przeciąć głowę blondwłosego ten nagle zniknął. Jedyne, co utrzymywało obserwatorów w tym, że nadal tam jest to pojawiające się nowe coraz głębsze rany na jego przeciwniku. Przedostatni atak niebieskookiego odciął Ikkiemu dłoń, w której trzymał katanę. Ostatni zaś przeciął ścięgno podkolanowe, co automatycznie sprawiło, iż mężczyzna upadł na kolana. Za jego plecami wyłonił się z cienia blondyn trzymając w prawej ręce zakrwawioną katanę. Obkręcił ją między palcami, po czym tępą stroną skierowaną do siebie wbił ostrze w prawy bark mężczyzny, co sprawiło kilkucentymetrowe tryśnięcie krwi. Po chwili mocnym ruchem obu dłoni sprawił, iż ostrze wyszło z jego brzucha a krew zaczęła wylatywać na kilka centymetrów od ciała Ikkiego. Kiedy jego zwłoki powoli osuwało się na ziemię szarpnięciem wyrwał z jego martwego ciała katanę.
-Chuh ledwo zdążyłem- dało się słyszeć głos Kyubiego oczywiście w ludzkiej formie, który wyłaniał się zza drzewa. Nasz blondyn wypuścił broń opadł na kolana a następnie przewrócił się na lewy bok mimo tego na jego ustach gościł lekki uśmiech.
-Co z niego za debil- warknął demon biorąc chłopaka na ręce. Zza pleców Kyu wyłoniło się 9 lisich ogonów, ale nie z czakry tylko prawdziwych-Jeżeli chcecie by przeżył nie zatrzymujcie mnie- powiedział do już uwolnionych dziewczyn, machnięciem ogona nie pozwolił nic powiedzieć Sakurze i innym dziewczyną.
-Jak widzicie on non stop krwawi, mimo że takie rany szybko by się zagoiły a to wina trucizny, jaka była na katanie wiec, jeżeli zależy wam na tym małym to pozwólcie mi go zabrać. Za tydzień będzie zdrowy- zapewnił Kyubi uśmiechając się jak to robił Naruto, czyli pokazując swoje ząbki. Ogony zaczęły tworzyć jakiś okrąg tuż przed demonem. Po niecałej minucie pojawiła się soczewka, w której było widać gabinet taki sam jak gabinet Tsunade tylko, że za biurkiem zasiadywała białowłosa dziewczyn o granatowych oczach. Z wyglądu była bardzo podobna do Hinaty. W sumie to była Hinata tylko, że ze świata demonów. Krwistowłosy przeszedł przez tą soczewkę
-Zabierz go szybko do szpitala ten debil walczył z nukeninami* z naszej wioski. I wezwij tu do mnie Kibe i Shino- powiedział dając blondyna dziewczynie, która miała jak kyubi 9 ogonów tylko w brązowym kolorze. Lisi demon zaś miał 9 ogonów, lecz na środkowym ogonie miał cyferkę, 1 co tam oznaczało władcę. Dziewczyna tylko pokręciła głową i zniknęła w brązowym dymie razem z nieprzytomnym Naruto a zamiast niej w pomieszczeniu pojawiły się owe dwie wzywane osoby. Podobnie jak Hinata w tym wymiarze tak i ci bohaterowie mieli pozmieniane kolory włosów i oczu.
-Jak już za pewne wiecie chodzi o świat ludzi. Macie się tam udać i poszukać czy nie ma tam innych nuków z naszej wioski- powiedział uśmiechając się do swoich przyjaciół. Odwzajemnili jego uśmiech i kiwnęli głowami, po czym przeszli przez „portal”, za którym rozmyli się jak mgła by znaleźć uciekinierów o ile jeszcze jacyś tu są. Po tym owa soczewka zniknęła.


Od incydentu na plaży minął dokładnie tydzień. W wiosce liścia powoli dochodziło południe. Pogoda była słoneczna, ciepła i bezwietrzna, co sprawiało, iż z odległości kilkuset metrów dało się słyszeć graną i śpiewaną melodię http://www.youtube.com/watch?v=_-fGkNHJEV4&feature=player_embedded .Po paru sekundach na horyzoncie pojawiły się dwie zamaskowane postaci tego samego wzrostu. Jedna z nich grała na gitarze a druga nieco ochrypłym, ale dość znajomym głosem śpiewała robiąc, co jakiś czas obroty to chodząc zygzakiem. Gdy skończyła się ta piosenka doszli akurat do głównej bramy
-Kim jesteście- zapytali dwaj, shinobi, którzy sprawdzali, kto przyszedł oraz wyszedł z wioski
-Jesteśmy komiwojażerami-odpowiedział jeden z zamaskowanych osobników-Czyżbyście na kogoś czekali- zapytał drugi a mężczyźni kiwnęli głowami. Chłopak bez gitary stanął tuż przy ich budce i kiwając palcem w swoją stronę sprawił, że się do niego przysunęli a gdy byli blisko chwycił za kaptur zdejmując go i wołając-BU- by po chwili się przewrócić na ziemię i śmiać do rozpuku widząc ich wyraz twarzy. Jak już zapewne zgadliście tymi zamaskowanymi osobnikami byli Naruto i Kyubi a osobnikiem tarzającym się po ziemi był oczywiście blondyn
-Nie mogłeś się powstrzymać, co- Zapytał demon zdejmując kaptur z głowy
-Znasz mnie i wiesz jak lubię wkurzać ludzi-dodał i po paru minutach takiego śmiechu wstał z ziemi, otrzepał ubranie, machnął strażnikom i ruszył razem z kyu dalej. Idąc tak sobie z lisem nasz blondynek tańczył sobie nucąc i cicho śpiewając https://www.youtube.com/watch?v=u0L3KrcrEHs&feature=related poruszał się na boki, to robił obrót bądź rozkładał ręce i robił samolot tak jak bawi się zazwyczaj z małymi dziećmi mając je na baranach.
-Ne, Kyu a tak właściwie jak masz na imię-zapytał trzymając ręce za plecami i idąc tyłem by patrzeć się na lisa z tym swoim dziecięcym uśmiechem, jaki on często widział
-A, czemu cię to interesuje?- zapytał lis- Mam na imię Kurama- dodał po chwili. Dało się słyszeć ciche mruknięcie ze strony blondyna
-Ładnie- stwierdził uśmiechając się, odwrócił się do niego plecami i spokojnie sobie idzie nucąc coś pod nosem. Dotarli w ten sposób do domu blondyna
-No wyślę klona do sprzątania a sam pójdę sobie popływać-stwierdził i jak powiedział zrobił dwa klony, które weszły do domu naruto i zaczęły sprzątać
-To ja wracam do wioski- zaczął mówić kyubi
-Tak leć naciesz się swoją żoną-powiedział blondyn pokazując swoje ząbki i puszczając mu oczko. Zaczął się śmiać, gdy zobaczył na jego policzkach rumieńce. Machnął tylko dłonią
-Nie widziałeś się z nią wieki, więc leć i pozdrów ją ode mnie i w razie, czego jak byś miał problem staruszku to ci mogę pomóc- dodał i śmiejąc się zaczął uciekać w stronę parku.
-Kretyn- tylko tyle powiedział Kurama zanim zniknął kręcąc głową na boki z lekkim uśmiechem. Nasz blondyn dotarł do parku a raczej do takiej jego części, o której mało osób wie. Było tam piękne błękitne jeziorko i niewielki wodospad. Wciągnął przyjemny chłodny wiatr. Powoli zdjął płaszcz, który upadł na ziemię. Następnie zdjął czarną koszulę, pod którą były bardzo mocno zawiązane bandaże. Zdjął na końcu spodnie, buty i skarpetki. W samych bokserkach wskoczył do lodowatej wody. Wynurzył się tuż przy wodospadzie i potrząsnął głową roztrzepując w ten sposób mokre włosy. Podpłynął pod wodospad i usiadł na jednym z głazów kładąc ręce na kolanach. Woda spada na niego z ogromną siłą a w dodatku siła jest nieco większa z powodu chłodu tej wody. Poczuł mocne zmęczenie, gdy klony zniknęły po sprzątaniu domu, odchylił głowę do tyłu by lodowata woda z wodospadu padała mu na twarz. Po godzinie takiego siedzenia wyszedł spod lecącej wody, wziął głęboki oddech i zanurkował pod wodę. Popływał tak chwilę i wyszedł na brzeg oddychając szybko. Przez cały tydzień leżał i był męczony. Przeszedł go dreszcz na samo wspomnienie o leczeniu w wiosce Kyu. Jednocześnie leczenie było straszne i przyjemne. Potrząsnął głową by przestać o tym myśleć i położył się pod drzewem. Ciepłe promienie słońca spowodowały, że mu się przysnęło. Obudził się i zobaczył stojącą nad nim w rozkroku Mayę. Wytrzeszczył zdziwiony oczy. Cóż nie ma się mu, co dziwić skoro dziewczyna była ubrana w bardzo krótką spódniczkę, pod którą dokładnie było widać jej bielizną i obcisłą podkoszulkę.
-Mogę wiedzieć, czemu tak nade mną stoisz-zapytał unosząc głowę patrząc się na jej twarz. Mimo że robiło się ciemno spostrzegł, że ma nieco inny wzrok. Nie dostał odpowiedzi tylko dziewczyna usiadła mu na brzuchu złapała jego twarz i pocałowała go gorąco. Blondyn otworzył usta ze zdziwienia, mimo że już kilka razy się całował. Dziewczyna nie czekając wsunęła język do ust blondyna pogłębiając pocałunek. Nagle się uspokoił, co dziwne.
-Zaraz czy ona nie jest przypadkiem jedną ze znajomych zwariowanej córeczki kyubiego? Nie to niemożliwe. Chociaż jej psiapsiuły wszystkim się dzieliły ych- przeszło mu przez myśl i zadrżał w duchu na wspomnienie jak one się nim dzieliły
-Ty zasrany pchlarzu wytłumacz mi, co się z nią dzieje-warknął w duchu próbując ją od siebie odsunąć, przez co przypadkiem dotknął jej czoła, które było rozpalone- chyba ma gorączkę- stwierdził
-Jeżeli ma gorączkę przyjacielu to mówię ci, że masz przekichane- oznajmił kurama- A dla czego? Dla tego, że mój nazwijmy to gatunek a zwłaszcza kobiety jak mają gorączkę to codziennie zmienia im się charakter. Raz są kolokwialnie mówiąc napalone, następnego chcą zdobyć świat, kolejnego są nieśmiałe jak twoja przyjaciółka hinata a jeszcze innego dnia będą tak zwaną zimną suką- oznajmił demon, po czym poszedł spać. Blondyn nie zdążył zapytać jak szybko ją wyleczyć, bo zaczął słyszeć głośne i wkurzające chrapanie. Udało mu się ją uśpić zanim pozbawiła go jedynego ubrania, jakie miał na sobie a sama już prawie się rozebrała do naga. Położył ją obok i wziął głęboki haust powietrza
-Rany nie sądziłem, że ktoś może być tak napalony na przeciwną płeć poza ero-seninem- powiedział Naruto ubierając się by następnie ubrać Mayę i przenieść ich do swojego domu. Położył dziewczynę na łóżku w jej pokoju, po czym sam nie zmieniając ubrań padł jak kamień na swoje posłanie.

Rozdział 30


Od ostatniej misji minął dokładnie tydzień. W wiosce liścia nic się ciekawego nie działo może poza tym, że zazwyczaj z rana z pokoju Naruto było słychać krzyk chłopaka spowodowany tym, że zapewne goła Maya tuliła się do niego mocno. A skąd to ludzie mogli wiedzieć? A stąd, że zawsze po tym było słychać, „co ty robisz w moim łóżku masz swój pokój” a ludzie jak to ludzie dopowiadali sobie resztę, przez co kilka razy oberwał od pewnej różowowłosej dziewczyny za „molestowanie” tej dziewczyny, która musi z nim mieszkać. O tak moi drodzy tak właśnie wyglądał ten nudny i leniwy tydzień gdyż nie było żadnych misji a Kakashiego gdzieś wywiało, co oczywiście niczym nadzwyczaj dziwnym nie było gdyż potrafił znikać nawet na kilka dni. Gdy obudził się kolejnego dnia coś go zdziwiło. A mianowicie to, że, jak co rano nie było, Mayi, która by się w niego wtulała.
-Ech chyba się za bardzo przyzwyczaiłem do tego, że jak się budzę ona jest obok- zaśmiał się na tą myśli i wstał kręcąc lekko na boki głową. Zauważył na szafeczce liścik a raczej karteczkę, którą wziął i zaczął czytać

            „Na pewno dziwi cię to, że nie ma mnie obok ciebie, co? Nie martw się i tak zrobiłam sobie z ciebie poduszkę, bo jesteś wygodny. A bym zapomniała z dziewczynami postanowiłyśmy iść na plażę skoro nic się ciekawego nie dzieje, więc się nie martw”

-Dobrze, że chociaż zostawiła liścik-pomyślał z lekkim uśmiechem, odłożył kartkę na miejsce, po czym wszedł do łazienki umyć się i załatwić inne poranne czynności. Po wytarciu i standardowym ubraniu w ciemne ciuchy udał się do kuchni gdzie postanowił zrobić sobie jakąś kanapkę do jedzenia. Po skonsumowaniu porannego posiłku i posprzątaniu nasz Naruto postanowił wyjść z domu i poszlajać się po wiosce, bo nic innego jak na razie nie miał do roboty i zastanawiając się, co mógłby dzisiaj robić.
-Kyubi, co ty na to by podenerwować, Kibę, że nie będzie miał dziewczyny- zapytał się swojego demonicznego i nieodłącznego towarzysza, jakim był kyubi.
-Jakoś mi się nie chce, bo on jest dosyć głupi i zawsze jest między wami walka- odparł demon
-To, co mam niby robić? Rozebrać się do naga i pilnować ubrania- zapytał z ironią w głosie blondyn
-Nie, czym ja sobie zasłużyłem na takie tortury- zapytał kyubi zasłaniając oczy łapami. Po czym oboje się zaśmiali.
-Jakby nie patrzeć sam siebie ośmieszyłeś, bo w końcu jesteśmy tacy sami- ogryzł się blondyn. Po takiej pogawędce zrobił kilka klonów, które wysłał do znajomych a sam czekał na polu treningowym, na którym przywołał kyubiego. Lis przypominał Naruto, lecz miał nieco dłuższe włosy krwistego koloru i złotego koloru oczy, poza tym miał bardziej naznaczone lisie blizny na policzkach oraz posiadał niewielkie lisie uszy. Gdy wszyscy chłopacy przyszli to, co niby robili? A to, co każdy w ich wieku, czyli rozmawiali o dziewczynach, pili dość słabe sake oraz walczyli. Podczas jednej z walk odwrócił głowę w stronę gdzie jest droga na plaże, po czym dostał bardzo mocnego kopniaka w brzuch od kyubiego, co spowodowało, że przebił się przez drzewo. Powoli się podniósł ocierając usta z krwi
-Też to poczułeś
-Tak i nie podoba mi się to- odparł lis na pytanie Naruto, który po chwili pędził w stronę plaży. Reszta chłopaków nie wiedziała, o co chodzi, więc poszli do siebie a kyu biegł za naturo. Blondyn wybił się w połowie drogi, po czym wylądował pomiędzy jakąś dziewczyną a facetem, który się do niej zbliżał, ale niestety owy jegomość stracił wszystko a dla tego, że został przecięty dłonią blondyna dokładnie na dwie części.
-Kto następny- zapytał pokazując swoje lisie zęby i demoniczny wzrok
-Chętnie się pobawię takimi ścierwami, które chcą skrzywdzić moje znajome- dodał demonicznym głosem a w jego dłoniach pojawiły się dwie katany. Naprzeciw blondyna pojawili się shinobi, lecz widać było, że nie są to ludzie gdyż każdy z nich miał ogon i uszy
-Tss…pieprzony drań- warknął odbijając kataną lecące w swoją stronę ostrze z przyczepionym do rękojeści łańcuchem. Po czym wskoczył w środek i unikając ciosów chwiejąc się specjalnie na boki to podskakując przecinał im nogi, z których tryskała krew, to wbił katanę wprost w klatkę oponenta zabijając go na miejscu, to rzucił inną pochwyconą katanę tak, że wbiła się mężczyźnie prost w czoło. Nagle został ugryziony w ramię przez jednego z napastników, którego górna część się wgryzła w chłopaka
-Złaś ze mnie skórwysynie- krzyknął łapiąc go za głowę i zrywając go z siebie by na koniec zmiażdżyć jego głowę za pomocą swojej stopy. Przejechał palcami po miejscu ugryzienia
-Ten gnój pozbawił mnie możliwości korzystania z czakry- powiedział do siebie unikając ciosów sztyletu zamocowanego na łańcuchu z niewielkimi oczkami. Po kilku unikach w końcu udało mu się złapać za rękojeść ostrza. Okręcił łańcuszek wokół swojego torsu, dzięki czemu zbliżył się do napastnika i ostrzem przebił jego gardło i szarpnięciem w lewo rozpłatał je całkowicie, co spowodowało piękną fontannę czerwonej wody zwanej potocznie krwią dającą życie. Pokonał pięciu napastników, został jeszcze jeden oraz ich lider, który był najgroźniejszy. Dodatkowym utrudnieniem było to, iż ich lider jak i oni pochodzili z wioski kyubiego i byli uciekinierami. Ostatni przeciwnik nie licząc lidera uśmiechnął się pod maską. Owa szóstka, z którą walczył naruto była ubrana w całkowicie na czarno a ich twarze zasłaniały maski Ninja, co całkowicie nie pozwalało dostrzec, kim są. Ostatni z szóstki rzucił kunayem z doczepioną wybuchową notką w stronę jednej z przywiązanych dziewczyn. Niestety te liny blokowały jakiekolwiek umiejętności. Zasłonił dziewczynę własnym ciałem pojawiając się tuż przed nią by po chwili nastąpił ogromny wybuch, który zagłuszył krzyk naszego Naruto. Po chwili dym po wybuchu opadł ukazując bardzo mocno poparzone i poranione plecy, ramiona i nogi naszego blondyna. Ten miał płytki i bardzo szybki oddech. Powoli odsunął się od drzewa, co powodowało dźwięk pękającej skóry. Złapał dłonią za koszulę i zdarł ją jednocześnie zrywając spaloną skórę z pleców. Słychać było jego krzyk, lecz nie był to krzyk spowodowany bólem. Nie. To był krzyk wściekłości. Wściekłości potwora i mordercy, jakim kiedyś był blondyn. Zamknął oczy i przechylił głowę w lewo, następnie w prawo, po czym do góry. Przy każdym tym ruchu słuchać było głośne strzelanie kości. Otworzył oczy a w nich było widać tylko i jedynie szaleństwo. Wskazał na mężczyznę palcem
-Zabije cię, Rozerwę na strzępy by na końcu wykąpać się w twej krwi…HA HA HA HA HA- oznajmił śmiejąc się obłąkańczo i szaleńczo z rekami rozłożonymi na boki i uniesioną głową w stronę nieba. Owinął łańcuch na katanie blokując atak na swoją klatkę by następnie uderzyć go z całej siły w głowę swoją głową, co powtórzył kilka razy, przez co mężczyzna zagłębił się po kostki w ziemi. Kopnął go z w brzuch, co spowodowało, że odleciał do tyłu. Następne parę minut polegało na tym, że wymieniali się ciosami i robili uniki. Po pewnym czasie naszemu blondynowi udało się odciąć palce lewej dłoni przeciwnika, który uklęknął przez to na ziemi. Po chwili przebił jego druga dłoń, która sięgał po katanę by po chwili owinąć łańcuch wokół jego szyi i napierając nogą na jego pelcy powoli przyciągać jego przebitą dłoń do gardła tak, że po chwili zostało przebite, co oczywiście oznaczało śmierć. Walka z ich szefem była długa i męcząca. Żaden z nich nie miał widocznej przewagi. Walczyli jakby przewidywali swój najbliższy ruch. Ich walka była płynna i przypominała bardziej taniec i zabawę niż walkę na śmierć i życie. Po chwili przeciwnik postanowił zrobić to samo, co ostatni z jego podwładnych i kataną zaatakował Tentei. Tuż przed wbiciem się ostrza w ciało dziewczyny pojawił się Naruto a klinka przeszła przez jego lewy bok i wyszła prawym. Mężczyzna zaśmiał się i machnął kataną zrzucając z niej blondyna, który potoczył się aż nad klif.
-Jesteś taki przewidywalny idioto- oznajmił mężczyzna
-Nie pozwolę ci Ikki- krzyknął Naruto powoli się podnosząc na chwiejnych nogach. Z jego ust spływała krew a jego oddech stał się jeszcze szybszy i o wiele bardziej płytki. Na dodatek coraz częściej zachłyskiwał się powietrzem.-Nie zabijesz więcej przyjaciół Kyu- krzyknął chcąc rzucić w niego kunayem, lecz zostało to niestety powstrzymane przez to, iż owy Ikki wbił katanę w brzuch blondyna, co wysunęło go nad kilkunastometrowy klif jednocześnie unosząc broń razem z naszym bohaterem w górę. Po krótkiej acz zdawałoby się dla obserwatora wiecznej chwili dłoń i głowa blondyna zawisły bezwładnie.

Rozdział 29


Obudził się następnego ranka, czuł jakiś ciężar na lewej ręce. Otworzył leniwie oczy i zobaczył, że jego przedramię służy jakiejś złotowłosej dziewczynie za poduszkę
-Kyubi- ryknął stojąc przed klatką demona
-Czego się drzesz młody-mruknął demon przecierając łapą oczy
-Co shinobi z twojej wioski robi w moim domu a dokładniej w moim łóżku-warknął patrząc demonicznym wzrokiem na swojego przyjaciela, blondyn zauważył w oczach demona lekkie przerażenie
-Ja wciąż czekam-wycedził
-Emm…w naszej wiosce nie było miejsca, więc poradziłem jej by zamieszkała przez jakiś czas u ciebie. Widać zapomniałem ci o tym powiedzieć przepraszam- powiedział Kyubi drapiąc się w tył łba z lekkim zakłopotaniem, naruto tylko westchnął
-Ech ty stary pchlarzu-mruknął niebieskooki-Skoro już tu jest to niech zostanie, ale następnym razem informuj mnie, że będę miał towarzystwo. Mam nadzieję, że nie będzie robiła mi problemów-dodał kończąc mentalną rozmowę z mieszkańcem swojej duszy, otworzył z powrotem oczy, wykonał pieczęć i przeniósł się przed łóżko nie budząc dziewczyny
-Ja to mam zawsze problemy-pomyślał, pokręcił w załamaniu głową i wziął szybki prysznic, po czym ubrał jak zawsze czarne spodnie, białą podkoszulkę i ciemną rozpiętą koszulę. Wziął jabłko i biegiem ruszył na miejsce zbiórki swojej drużyny. Po drodze zdążył zjeść jabłko, którego ogryzek wyrzucił do kosza.
-Przepraszam za spóźnienie-powiedział blondyn, gdy dobiegł na miejsce zbiórki swojej drużyny- Kt…Coś mnie zatrzymało- dodał drapiąc się lekko w tył głowy
-Przeczuwam, że kłamiesz, ale mniejsza z tym-powiedział Kakashi wyciągając zwój, rozwinął go i zaczął czytać-Mamy zadanie zniszczyć twórcę i handlarza gnilu- oznajmił sensei
-Gnil. Gnil. Gdzie ja to słyszałem-mruczał do siebie naruto. Nagle uderzył pięścią w otwartą dłoń- To przez to gówno wszystkie moje plany brały w łeb-wycedził pod nosem, zabrał senseiowi zwój i przeczytał wszystko dokładnie
-Posłuchajcie mnie, bo nie będę się powtarzał-zaczął naruto –Ani słowa sprzeciwu- ryknął widząc, że Sasuke chce coś powiedzieć, co wszystkich zdziwiło- Wiem więcej o tym pieprzonym narkotyku niż możecie sobie to wyobrazić-warknął, –Więc tak. Ty sensei naucz się tego-powiedział dając mu nuty kilku piosenek, jakie będzie grał na perkusji- Ty Sakura zamienisz się w jakiegoś starego gościa, który będzie tragarzem oczywiście będziesz miała pomocników-mówiąc to wytworzył paręnaście klonów, które zmieniły swoją postać. Naruto też zmienił wygląd, jedno oko miał czarne a drugie złote włosy zaś miał białe i do ramion usunął też blizny z policzków. Sasuke wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle, czerwone oczy i białe oczy. Kakashi jak to on zmienił się w dwudziestoletniego chłopaka. Więc po przygotowaniach udali się w stronę wioski trawy. Dotarli tam pod wieczór. Od razu udali się do knajpy, w której sprzedawany jest ten narkotyk. Byli już tam zapisani na „bitwę kapel”. Klony przygotowały instrumenty i nasi „piosenkarze” weszli na scenę i zaczęli śpiewać http://www.youtube.com/watch?v=xGnL-7JkCcQ&feature=relmfu następnie piosenką, jaką zagrali był http://www.youtube.com/watch?v=IQfKupum48g którą kiedyś wymyślił naruto gdy był dość wściekły na pewną dziewczynę. Na zakończenie zaczęli grać http://www.youtube.com/watch?v=1mjlM_RnsVE&ob=av2e specjalnie zostawił tą piosenkę na koniec, bo planował pewną rzecz gdyby nie wyszedł jego plan. Ludzie w barze zaczęli klaskać gdyż podobały im się te piosenki
-Ech w tych barach tylko takie piosenki pasują-pomyślał blondyn
-Kto jest waszym menadżerem-zapytał dość wysoki i średniego wieku mężczyzna
-Ja tak samo jak jestem naszym liderem-powiedział nieco ochrypłym głosem schodząc ze sceny i podchodząc do stołu, przy którym usiadł razem z owym mężczyzną
-Czego chcesz-dodał obojętnym głosem opierając łokcie o blat jednocześnie splatając ze sobą dłonie, które przyłożył do ust
-Chcę by twój zespół śpiewał w moim barze- powiedział mężczyzna-Zapłacę wam 10tysięcy yen- dodał. Blondyn roześmiał się głośno
-Za tyle może pozwolę ci dotknąć swojej gitary-dodał- Do tego chcę 30% dochodów z tego, co handlujesz plus po paczce przed koncertem dla każdego-powiedział uderzając. Chłopak zobaczył w oczach mężczyzny strach, więc wiedział, że to ten, którego szukają
-Skąd wiesz, czym handluję-zapytał cicho
-Mam swoje oczy i uszy-powiedział wyciągając dłoń w bok-Piękne oczy, jeżeli wiesz, o co mi chodzi-mówiąc to jego dłoń złapała piękna dziewczyna o niebieskich włosach, złotych oczach i pięknych kuszących kształtach. Owa osoba usiadła chłopakowi na kolanach obejmując jego szyję
-Dobrze się spisałam-zamruczała przy uchu Jinchurikki lekko je muskając
-Spisałaś się bardzo dobrze-odszepnął jej do uszkaIdź przynieś nam coś do picia a później dostaniesz swoją nagrodę-powiedział i gdy wstawała klepnął ją w pośladek. Ta zachichotała i zniknęła w tłumie.
-Umowa stoi-zapytał Naruto wyciągając w jego stronę dłoń, mężczyzna chwilę się wahał, ale uścisnął jego dłoń. Po chwili ktoś przyniósł im alkohol, ale to nie była dziewczyna, którą wysłał blondyn. Wziął swoją szklankę i przyłożył ją do ust, ale po chwili chlusnął jej zawartością mężczyźnie w twarz. Złapał go za ubranie i przyciągnął do siebie
-Czy ty wiesz śmieciu, co znaczy próba otrucia mnie-warknął, złapał dłonią jego głowę i przycisnął go do ściany. Wokół nich zawirowało powietrze, co spowodowało zmiażdżenie i rozszarpanie jego ciała na strzępy. Dzięki pomocy Sasuke nikt z ludzi tego nie widział
-Idziemy z tąd-warknął wychodząc z drużyną. Za nimi wyszła dziewczyna, która siedziała wcześniej blondynowi na kolanach. Zmieniła się w siebie. Okazało się, że jest to dziewczyna, która spała w pokoju naruto.
-Dziękuję ci za pomoc twój przełożony już o tym wie i jak będzie już dla ciebie mieszkanie dostaniesz coś dodatkowo a tak to mieszkasz u mnie-oznajmił naruto mając nadzieję, że dziewczyna nie przysporzy mu kłopotów. W piątkę udali się do Konohy. Gdy do niej dotarli już zaczynało świtać, przez co każdy udał się do swojego domu. Ludzie dziwnie patrzyli na dziewczynę o brązowych oczach, złotych włosach i kształtnym ciele, która szła obok naruto, co jakiś czas wieszając mu się na szyi i mówiącą do niego „Kyu-kun”
-Ile razy mam ci mówić, że nie jestem Kyu- powiedział kolejny raz odklejając ją od swojej szyi-Twój szef jest po prostu do mnie podobny i to wiesz, z jakiego powodu-dodał otwierając drzwi. Po zjedzeniu i umyciu się poszli spać. Naruto w swoim pokoju a Maya bo tak miała na imię dziewczyna z wioski Kyubiego spała w swoim który blondyn przygotował wcześniej.

Rozdział 28


-Gdzie ja jestem…czemu jest tu tak ciemno pytał się nasz blondyn. Niestety Naruto tylko się wydawało, że coś mówi. Unosił się w czarnej pustce. Nie wiedział czy ma otwarte oczy czy ma zamknięte. Nie wiedział czy stoi czy leży. Po prostu trwał w zawieszeniu, poza jaką kolwiek egzystencją. Żył, lecz co to było za życie nie wiedzieć, co się wokół dzieje.
Nagle oślepiło go bardzo jasne światło, przez co musiał zasłonić oczy. Gdy blask zniknął zobaczył, że stoi w jakimś budynku. Na ścianach nabazgrane było „spieprzaj” „wynoś się” „potwór” i inne tego typu obelgi przezwiska i przekleństwa. W kącie zaś siedział mały paroletni chłopczyk z kolanami przyciągniętymi pod brodę, dłońmi obejmował swoje nogi, był cały posiniaczony a z jego pustych oczu płynęły łzy. Nie szlochał, nie krzyczał, po prostu z oczu spływały mu łzy jakby bał się, że wydając, choć drobny dźwięk sprawi, że jego oprawcy wrócą tu i znowu będą go katować. Przez drobne promienie wpadające przez zabite dechami okna można było dostrzec, że chłopiec ma blond włosy. Tak dobrze się domyślacie to był właśnie Naruto, gdy miał raptem 3 latka. Obecny blondyn obserwujący to czuł w sobie pusty żal żal do wszystkich ludzi. To, co czół nawet nie można nazwać nienawiścią gdyż to było raczej o wiele głębsze uczucie niż taka prosta wściekłość na swoich oprawców.
Znowu został oślepiony, lecz tym razem nie była to biel tylko krwistoczerwony ogień. Kiedy gorąc znikł chłopak widział już 10 letniego blondyna, który chcąc uratować młodą Hyuuga zaatakował trzech chłopaków, którzy chcieli wymusić na niej przeprosiny. Widząc to nasz obserwator uśmiechnął się mimowolni
-Zawsze byłem i będę lekkomyślnym głupkiem-powiedział do siebie. Widział jak po chwili sam obrywa od tych trzech chłopaków, ale mimo bólu czuł, że zdobył, chociaż zaufanie u jednej osoby, mimo że ową dziewczynę po chwili „porwał” opiekun. Nie zdziwił się tym, że owy mężczyzna nawet mu nie podziękował. Po prostu był szczęśliwy, że pomógł, chociaż jednej znajomej osobie.
Zaczął zapadać się w otchłań ciemności by po chwili przywalić całą powierzchnią ciała w wodę. Cóż nie czuł tego upadku, bo to były tylko wspomnienia, ale samo takie widzenie wywołało odruch zasłaniania się. Po wynurzeniu się z wody widział blondyna otoczonego krwistoczerwoną czakrą lisiego demona, który walczy z kruczoczarnym chłopakiem ze skrzydłami wyrastającymi mu z pleców. Owe skrzydła przypominają rozcapierzone wielkie dłonie. W tym momencie nasz bohater czuł żal do siebie, że nie był wstanie uratować przyjaciela. Jedynej osoby, która go naprawdę rozumiała, bo przeżyła to samo, co on sam przeżył.
W tej chwili wzrok chłopaka został zalany czymś, co przypominało konsystencją, zapachem krew. Gdy pozbył się tego czegoś z oczu widział samego siebie jak idzie w stronę swoich przyjaciół z zakrwawioną kataną w dłoni. Miał w tym momencie 25 lat. Sam pamiętał jak to niedawno się wydarzyło, bo w sumie nie minął nawet rok, gdy zamordował swoich przyjaciół i zabijając Itachiego przeniósł się w czasie. Gdy katana owego blondyna przeszyła na wylot, białooką blondyn otworzył oczy i błyskawicznie podniósł się do siadu patrząc na swoje zabandażowane trzęsące się ręce.
-Moje dłonie są splamione krwią…krwią przyjaciół-szeptał cicho do siebie patrząc na ręce. Nagle poczuł ból na lewym policzku, powoli podniósł dłoń i dotknął tego miejsca. Poczuł szczypanie, więc zabrał dłoń. Powoli rozejrzał się wokół szukając winowajcy. Wskazał palcem na Em
-Za, co mnie bijesz-powiedział smutnym i oskarżycielskim głosem
-Za to, że gadasz głupoty-odparła dziewczyna, po czym przytuliła go i lekko pocałowała w policzek-A to za to, że nas uratowałeś-oznajmiła dziewczyna. Nasz błękitnooki chłopak był tym zaskoczony, więc tylko siedział i nic nie robił. Po chwili dziewczyna się odsunęła od blondyna
-Zaraz wrócę- powiedziała i wyszła z jego pokoju a po paru minutach wróciła niosąc tacę ze sporą ilością jedzenia, na którego widok żołądek chłopaka „zawarczał” głośno jakby nie jadł od kilku dni. Naruto się lekko zawstydził i zakłopotany podrapał w tył głowy. Pokojówka się tylko zaśmiała, postawiła tacę na stoliczku nocnym i powoli wyszła z pokoju. Nasz lisi chłopiec wstał i bardzo szybko zaczął jeść z apetytem jakby nigdy nic pysznego nie jadł. Po paru minutach skończył jeść. Powoli podniósł się całkowicie z łóżka i na chwiejnych nogach powoli ruszył do łazienki by się do końca i całkowicie rozbudzić. Kilka razy się potknął idąc do łazienki. Tam powoli się rozebrał i rozwinął bandaże a następnie wszedł pod chłodny prysznic, który spowodował, że z ust blondyna wydobyło się westchnienie ulgi i przyjemności. Po umyciu swojego ciała wyszedł z pod prysznica i po wytarciu ciała ruszył do pokoju, w którym się ubrał w ciemne spodnie i niebiesko białą podkoszulkę z poszarpanymi rękawami. Zarzucił plecak i powoli wyszedł z pokoju. Nie wiedział jak długo spał, ale domyślał się, że zbyt długo. Pożegnał się ze wszystkimi i opuścił ową willę. Udał się spokojnym krokiem do wioski, do której wrócił bez wielkich przeszkód i utrudnień w parę godzin. Po dotarciu do rodzinnej wioski od razu poszedł złożyć raport hokage. Po opowiedzeniu tego, co się działo na misji wrócił do swojego domu gdzie bez rozbierania się padł na łóżko. Nawet nie zauważył, że dom jest posprzątany nie wiedział a raczej nie zwrócił na to uwagi. Zasnął jak kamień.

Rozdział 27


Obudził się wcześnie rano i zaczął trenować tak jak zawsze, po czym wrócił do tymczasowego lokum i zaczął się pakować do wyjazdu. Po tych przygotowaniach postanowił wyruszyć, lecz coś mu się nie zgadzało. W pewnej chwili do jego pokoju wbiegła Em
-Ktoś porwał panienkę, ale na szczęście pan Heis złapał jedną z porywaczek- powiedziała i łapiąc blondyna za dłoń zaciągnęła go od razu do owego pokoju. Wbiegł za nią do pokoju, i spojrzał na to, mężczyzna chodził wściekły wokół jakiejś kobiety
-Proszę wyjdźcie ja się tym zajmę, a i nie wchodźcie tu mimo tego, co usłyszycie-powiedział, głos naruto był lodowaty, przerażający i nieznoszący sprzeciwu. Mężczyzna znał potęgę tego chłopaka z walk sparingowych, jakie z nim stoczył, kiwnął tylko głową i wyszedł ze wszystkimi z pokoju zamykając drzwi za sobą. Blondyn podszedł do dziewczyny i łapiąc ją za gardło przycisnął do ściany
-Powiesz po dobroci gdzie ona jest czy wolisz bym sprawił ci ból- zapytał spokojnie patrząc się na dziewczynę, ty się tylko ironicznie uśmiechnęła
-A, co taki smarkacz jak ty może mi zrobić-zapytała, jej głos był przyjemny dla ucha i zdawał się każdemu słuchającemu pełen ciepła oraz płynącej dobroci. Nasz Naruto uśmiechnął się perfidnie pod nosem. Wolną dłoń skierował w kąt Sali i za pomocą swojej natury czakry, czyli wiatru przyciągnął do siebie obcęgi
-Wiesz, co zamierzam zrobić- zapytał łapiąc obcęgami za jej paznokieć, powoli ciągnąc go w swoją stronę. Dziewczyna mogła czuć coraz większy ból spowodowany powolnym „odklejaniem” się paznokcia od skóry a zwłaszcza mięśni, które były pod paznokciem. To uczucie było dość dziwne gdyż częściowo wydawać by się mogło, że ktoś zdejmuje lateks albo coś w tym rodzaju, lecz mimo takiego odczucia ból był nieopisany, przez co kobieta krzyczała bardzo głośno i przeklinała go.
-Więc jak będzie powiesz mi czy mam dalej się tak tobą bawić- zapytał uśmiechając się przyjemnie i miło jak by rozmawiał z dobrą przyjaciółką. Dziewczyna jąkając się powiedziała wszystko, co chciał
-Dziękuję za informację i radzę ci zrezygnuj z tej drogi, bo następnym razem nie będzie to iluzja-powiedział zamykając oczy by po chwili je otworzyć, dziewczyna potrząsnęła głową i spojrzała na swoją dłoń, jej paznokieć był na swoim miejscy a gardło jej nie bolało. Blondyn pędem wybiegł z owego pokoju i ruszył do miejsca, o którym mówiła mu ta dziewczyna. Po drodze już wyczuwał, że to, co zobaczy nie spodoba mu się. Lecz to, co ujrzał w jaskini przeszło jego wszelkie oczekiwania. Do ścian jaskiń przyczepione wychudzone szkielety ledwo żywych kobiet, doskonale było widać każdą kość, każdą żyłkę mięśni na ich ciałach. Niedaleko tego miejsca była ogromna pieczara, w której trzymano „świeże” mięso, czyli dopiero, co złapane kobiety. Widział jak torturują je psychicznie tak, że przez pewien okres czasu w ogóle nie dawali im jeść, po tym okresie stawiali im warunki, że dadzą im jedzenie jak coś zrobią. Blondyn nie wytrzymał, przycisnął do ściany najbliższego z nich. Ciało naruto otaczała krwistoczerwona czakra
-Gadaj gdzie jest wasz pierdolony szef –wywarczał
-Nie chcesz mówić to trudno- warknął rozszarpując mu zębami gardło, wypuścił go i pędem zaczął zabijać resztę „potworów” to wyrywając im głowy razem z kawałkiem kręgosłupa to wyrywając im ręce. Nagle dostał w brzuch kunayem. Z mordem w oczach spojrzał na oprawcę a w dłoniach blondyna zaczęły pojawiać się dwie katany stworzone z ognistej czakry kyubiego. Za ich pomocą przeciął tego oponenta na dwie połówki, w kolejnego rzucił kataną przebijając mu gardło i wbijając w skałę. Wyrwał broń ze skały i przeciął kolejnego napastnika w talii. Następnemu rozciął brzuch tak, że wyleciały mu wnętrzności. Po kilkunastu minutach tej masakry dotarł do końca jaskini i do przywódcy. Przybił go do skały i zaczął wymierzać mu najgorszą karę, jaka jest możliwa do wykonania. Cóż karą, jaką zadał mu blondyn była powolna i bardzo bolesna śmierć. Obrywał mu powoli paznokcie, skórę na końcu go zabijając. Zaczął uwalniać kobiety i te, które go błagały pozbawił życia. Nie chciały pewnie wracać do swoich rodzin po tym jak je tak zhańbiono. Po uwolnieniu Em i córki Heisa zemdlał. Co się z nim dalej stanie tego nikt nie wie.

Rozdział 26


-Musimy iść do mnie po sprzęt na misje- powiedział naruto, przełknął ślinę widząc niebezpieczny błysk w oczach dziewczyny –boże, dla czego tak mnie karzesz, co ja ci do kurwy nędzy zrobiłem-krzyknął w duchu i powoli idzie z dziewczyną do swojego domu, otworzył drzwi i zaprosił ja do środka
-Usiądź zaraz przyjdę-powiedział by po chwili przynieść jej herbatę –proszę napij się a ja zaraz będę gotowy- powiedział i spokojnie ruszył do swojego pokoju, wiedział, że dziewczyna będzie za nim szła tylko nie był pewny, kiedy przyjdzie. Wszedł do pokoju i zaczął wyciągać potrzebne rzeczy jak zwinięty namiot, śpiwory, osprzęt oraz swój strój bitewny. Zaczął czegoś szukać w szafce nocnej
-Czego szukasz-wyszeptała mu dziewczyna tuż przy uchu, podskoczył odwracając się do niej i od razu opierając odruchowo o szafkę za sobą
-Pewnego zwoju-powiedział naruto patrząc się na dziewczynę, która była niebezpiecznie blisko niego, przełknął ślinę i chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna zatkała mu usta pocałunkiem wplatając mu palce we włosy i częściowo się na nim kładąc, po chwili się od niego oderwała i wyszła z pokoju blondyna, chłopak stał tak z otwartymi ustami i szeroko otwartymi oczami przez parę minut, potrząsnął parę razy głową
-Co to kurwa miało być-krzyknął w duszy, przetarł dłońmi twarz, po czym zabrał cały sprzęt potrzebny do podróży, po czym wyszedł z pokoju
-Możemy ruszać- powiedział, dziewczyna od razu się do niego przykleiła i razem wyszli z mieszkania by następnie po paru minutach drogi opuścić konohę. Zrobił klona, który wziął plecak, oryginalny naruto wziął na barana ten upierdliwy drugi balast, który, podczas gdy ją tak nosił muskała go po szyi i za uchem
-Boże weź przestań mnie tak karać-zawył w duszy. Szedł tak bardzo długi czas aż do wieczora. Postawił dziewczynę na ziemi i razem z klonem zaczął przygotowywać obóz i miejsce do spania dla dziewczyny.
-Dobrze ty będziesz spać a ja będę pilnował-powiedział, rozpalił ognisko i zaczął przygotowywać jedzenie. Po pewnym czasie razem z dziewczyną spokojnie siedział przy ognisku pałaszując soczyste ryby przyprawione kilkoma znalezionymi ziołami. Cóż troszkę doprawił jej rybkę by po zjedzeniu od razu poszła spać aż do samego rana. Nie miał zamiaru budzić się, co chwila by ją odkleić od siebie a co gorsza nie chciał mieć problemów, że przestała być panienką, chociaż coś mu się wydawało, że nią od pewnego czasu nie jest, ale nie ma zamiaru się nad tym zastanawiać i nie chce jej do siebie dopuścić by nie mieć problemów, co znając jego wielkie szczęście na pewno się wydarzy. Po zjedzeniu dziewczyna przytuliła się do naruto i zasnęła na jego ramieniu. Nasz blondyn wziął ją lekko na ręce i zaniósł do namiotu, po czym sam usiadł przy ognisku, zamknął oczy i zaczął rozmawiać ze swoim zwierzakiem na temat, dla czego oni muszą mieć takie zwariowane szczęście do kobiet. W sumie nie zdziwił się, że na rozmowie z lisem upłynęła mu cała noc. Zdarzało się i tak, że rozmawiał z nim kilkanaście godzin pod rząd a co dziwne normalnie funkcjonował. Tak mijały mu kolejne dni i noce nie licząc czasem ataków zbójów chcących tylko łatwej forsy nie spodziewali się jednak, że przyjdzie im walczyć z wyszkolonym shinobi. Te walki kończyły się na paru siniakach i niewielkich rankach. Te dni nawet mu się podobały bo przynajmniej miał nieco zabawy ale niestety zyskał większy podziw u tej cholernej upierdliwej dziewczyny. Po tygodniu dotarł z nią do kraju herbaty i domu jej ojca. Dziewczyna trzymając go za dłoń wprowadziła go na ogromną posiadłość a po paru minutach marszu do budynku gdzie po wejściu zostali powitani przez durzą ilość służących za równo mężczyzn jak i kobiet w dość młodym wieku, bo zaledwie 20-21 lat
-Tobie też się to nie podoba przyjacielu- zapytał w myślach naruto
-Tak gdyż wydaje mi się, że on wykorzystuje te kobiety- usłyszał w odpowiedzi lisa, co spowodowało, że zacisnął pięść aż do krwi, po chwili jednak ochłonął i spokojnie rozejrzał się po Sali wejściowej tego ogromnego budynku. Dziewczyna pociągnęła go w stronę gabinetu ojca, do którego weszła bez pytania
-Ojcze to jest chłopak, który mnie tu przyprowadził- powiedziała uśmiechając się do swego ojca, mężczyzna jak na czterdzieści lat był bardzo sprawny. Nie jeden młody chłopak chciałby mieć taką zwinność, szybkość i siłę jak ten facet, mężczyzna podszedł do blondyna i położył mu na ramieniu ogromną dłoń
-Cieszę się, że ktoś taki jak ty opiekował się moją córką podczas wyprawy- powiedział, widać było, że jego głos jest dostojny i bardzo dworski.
-Miło mi to słyszeć z pana ust, ale to był mój obowiązek by tej damie nic się nie stało- oznajmił naruto kłaniając się przed mężczyzną
-Jaki tam ze mnie pan mów mi po prostu Hejs jak wszyscy- powiedział siwowłosy czterdziestolatek klepiąc mocno blondyna w plecy tak, że ten poniósł się lekkim kaszlem-Mam nadzieję, że nie sprawi ci to problemu chłopcze jak byś się, poopiekował moją córką jeszcze przez tydzień- zapytał Hejs patrząc na blondyna
-Ja nie chcę-powiedział rozpaczliwie w duszy blondyn-Ale niestety muszę gdyż to może się odbić na kontaktach z konohą- dodał krzywiąc się w duchu-Dobrze będę tu jeszcze tydzień, ale nie chcę sprawiać kłopotów-zaczął, ale mężczyzna mu przerwał
-Jaki problem wiesz jak w tym domu jest nudno a dzięki tobie może nawet ja trochę będę miał zabawy- oznajmił z rozbawieniem, pstryknął palcem a w drzwiach pojawiła się jedyna bardzo stara kobieta
-Niech Em pokaże temu chłopcu jego pokój- powiedział mężczyzna, kobieta skłoniła się nisko, po czym wyszła. Po paru chwilach od zniknięcia tamtej kobiety w drzwiach pojawiła się wysoka czarnowłosa dziewczyna o ciemnoniebieskich oczach. Miała na sobie strój pokojówki, który jak się spodziewał wybrał Hejs by każda z kobiet miała podkreślone kształty, miała nieco ubrudzony fartuch błotem i piaskiem a na dłoniach miała brudne rękawiczki
-Em zaprowadź tego młodzieńca do któregoś z pokoi gościnnych i od tego momentu przez tydzień będziesz jego służącą-oznajmił mężczyzna
-Dobrze panie Hejs- powiedziała, dziewczyna miała bardzo ładny i melodyjny głos, co się spodobało naszemu blondynowi, który ruszył za dziewczyną
-Mmówią do mnie Naruto- powiedział z lekkim uśmiechem do Hejsa- Jeżeli pan by chciał powalczyć z miłą chęcią się podszkolę- oznajmił znikając za drzwiami. Spokojnie szedł za dziewczyną, która prowadziła go do pokoju.
-To pański pokój proszę pana-powiedziała Em, która otworzyła drzwi nie podnosząc głowy. Blondyn spokojnie wszedł do pokoju
-Rany, jakie to wielkie- stwierdził śmiejąc się lekko, odłożył spokojnie plecak na łóżko i spokojnie rozejrzał się po dużym pokoju.-Ciemne barwy jak lubię-stwierdził z rozbawieniem
-Czy pan sobie czegoś życzy-zapytała pokojówka
-Na razie tego byś mówiła mi po imieniu i traktowała mnie jak normalną osobę- powiedział uśmiechając się do dziewczyny. Przetarł twarz dłońmi –Ty zajmujesz się ogrodem-zapytał patrząc na dziewczynę
-Tak. Lubię to zajęcie-powiedziała nieco śmielej dziewczyna
-Widać, że kochasz zajmować się roślinami gdyż ogród wygląda bardzo pięknie- powiedział i zaśmiał się lekko widząc, że „jego” służąca się zarumieniła-Mam nadzieję, że nie obrazisz się jak poproszę cię byś poszła gdyż jestem zmęczony po tej podróży-powiedział miłym głosem
- W takim razie dowidzenia i dobranoc pa…Naruto- powiedziała z lekkim przepraszającym uśmiechem, po czym wyszła z jego tymczasowego pokoju zamykając za sobą drzwi. Chłopak na wszelki wypadek zamknął drzwi na klucz i zostawił go w drzwiach by ta durna córa Hejsa mu w nocy nie wparowała do wyrka. Na szczęście jego pokój był na pierwszym piętrze. Rozebrał się do bielizny i poszedł się umyć, tym razem wziął dość długi gorący prysznic. Po czym wyszedł z łazienki wycierając się ręcznikiem następnie założył bokserki i poszedł spać. Obudził się jak zawsze o 6 rano, na bokserki założył krótkie spodnie, na kostki, nadgarstki i tors założył obciążniki, po czym otworzył drzwi a następnie wyskoczył przez okno i zaczął biegać wokół budynku słuchając muzyki. Biegał tak z kilkanaście minut, po czym wszedł do Sali treningowej i zaczął trenować na manekinach. Tak mijał dzień za dniem rozmawiał z Em, którą zaczął traktować trochę jak siostrę, starał się uciekać przed córką, Hejsa, która była straszną przylepą, co go denerwowało. Czasem robił sparingi z Hejsem, który pokonywał z łatwością blondyna, chociaż Naruto wyczuwał, że nie używa swojego pełnego potencjału, co blondyna denerwowało a zarazem popychało do tego by stawać się lepszy w walce. W ostatni dzień pobytu jednak ta monotonia miała się zmienić i wypróbować spryt, siłę a co najważniejsze upór i wolę walki naszego Naruto.