Blondyn chwycił dłońmi
klingę miecza i uniósł głowę. Jego oczy były puste i zamglone. Z krzykiem
przyciągnął się, co spowodowało, że katana przebiła go na wylot. Gdy dotknął
nogami gruntu stopił to miejsce gdzie trzymał dłońmi ostrze, po czym kopnął
Ikkiego, który odsunął się parę kroków do tyłu. Naruto upadł na kolana
podpierając się dłońmi ziemi. Oddychał powoli i z trudem. Podniósł głowę
patrząc się na zbliżającego mężczyznę, który unosił broń do góry by po chwili
opuścić ją na dół. Na jego nieszczęście słonce zostało zakryte chmurami, które
rzuciły cień na walczących. Gdy ostrze miało już przeciąć głowę blondwłosego
ten nagle zniknął. Jedyne, co utrzymywało obserwatorów w tym, że nadal tam jest
to pojawiające się nowe coraz głębsze rany na jego przeciwniku. Przedostatni
atak niebieskookiego odciął Ikkiemu dłoń, w której trzymał katanę. Ostatni zaś
przeciął ścięgno podkolanowe, co automatycznie sprawiło, iż mężczyzna upadł na
kolana. Za jego plecami wyłonił się z cienia blondyn trzymając w prawej ręce
zakrwawioną katanę. Obkręcił ją między palcami, po czym tępą stroną skierowaną
do siebie wbił ostrze w prawy bark mężczyzny, co sprawiło kilkucentymetrowe tryśnięcie
krwi. Po chwili mocnym ruchem obu dłoni sprawił, iż ostrze wyszło z jego
brzucha a krew zaczęła wylatywać na kilka centymetrów od ciała Ikkiego. Kiedy
jego zwłoki powoli osuwało się na ziemię szarpnięciem wyrwał z jego martwego
ciała katanę.
-Chuh
ledwo zdążyłem- dało się słyszeć głos Kyubiego
oczywiście w ludzkiej formie, który wyłaniał się zza drzewa. Nasz blondyn
wypuścił broń opadł na kolana a następnie przewrócił się na lewy bok mimo tego
na jego ustach gościł lekki uśmiech.
-Co z niego za debil- warknął demon biorąc chłopaka na
ręce. Zza pleców Kyu wyłoniło się 9 lisich ogonów, ale nie z czakry tylko
prawdziwych-Jeżeli chcecie
by przeżył nie zatrzymujcie mnie- powiedział do już uwolnionych dziewczyn, machnięciem ogona nie pozwolił
nic powiedzieć Sakurze i innym dziewczyną.
-Jak widzicie on non stop krwawi, mimo że
takie rany szybko by się zagoiły a to wina trucizny, jaka była na katanie wiec,
jeżeli zależy wam na tym małym to pozwólcie mi go zabrać. Za tydzień będzie
zdrowy- zapewnił Kyubi
uśmiechając się jak to robił Naruto, czyli pokazując swoje ząbki. Ogony zaczęły
tworzyć jakiś okrąg tuż przed demonem. Po niecałej minucie pojawiła się
soczewka, w której było widać gabinet taki sam jak gabinet Tsunade tylko, że za
biurkiem zasiadywała białowłosa dziewczyn o granatowych oczach. Z wyglądu była
bardzo podobna do Hinaty. W sumie to była Hinata tylko, że ze świata demonów.
Krwistowłosy przeszedł przez tą soczewkę
-Zabierz go szybko do szpitala ten debil
walczył z nukeninami* z naszej wioski. I wezwij tu do mnie Kibe i Shino- powiedział dając blondyna
dziewczynie, która miała jak kyubi 9 ogonów tylko w brązowym kolorze. Lisi
demon zaś miał 9 ogonów, lecz na środkowym ogonie miał cyferkę, 1 co tam
oznaczało władcę. Dziewczyna tylko pokręciła głową i zniknęła w brązowym dymie
razem z nieprzytomnym Naruto a zamiast niej w pomieszczeniu pojawiły się owe dwie
wzywane osoby. Podobnie jak Hinata w tym wymiarze tak i ci bohaterowie mieli
pozmieniane kolory włosów i oczu.
-Jak już za pewne wiecie chodzi o świat
ludzi. Macie się tam udać i poszukać czy nie ma tam innych nuków z naszej
wioski- powiedział
uśmiechając się do swoich przyjaciół. Odwzajemnili jego uśmiech i kiwnęli głowami,
po czym przeszli przez „portal”, za którym rozmyli się jak mgła by znaleźć
uciekinierów o ile jeszcze jacyś tu są. Po tym owa soczewka zniknęła.
Od incydentu
na plaży minął dokładnie tydzień. W wiosce liścia powoli dochodziło południe.
Pogoda była słoneczna, ciepła i bezwietrzna, co sprawiało, iż z odległości
kilkuset metrów dało się słyszeć graną i śpiewaną melodię http://www.youtube.com/watch?v=_-fGkNHJEV4&feature=player_embedded
.Po paru sekundach na horyzoncie pojawiły się dwie zamaskowane postaci tego
samego wzrostu. Jedna z nich grała na gitarze a druga nieco ochrypłym, ale dość
znajomym głosem śpiewała robiąc, co jakiś czas obroty to chodząc zygzakiem. Gdy
skończyła się ta piosenka doszli akurat do głównej bramy
-Kim jesteście- zapytali dwaj, shinobi,
którzy sprawdzali, kto przyszedł oraz wyszedł z wioski
-Jesteśmy komiwojażerami-odpowiedział jeden
z zamaskowanych osobników-Czyżbyście na
kogoś czekali- zapytał drugi a mężczyźni kiwnęli głowami. Chłopak bez
gitary stanął tuż przy ich budce i kiwając palcem w swoją stronę sprawił, że
się do niego przysunęli a gdy byli blisko chwycił za kaptur zdejmując go i
wołając-BU- by po chwili się
przewrócić na ziemię i śmiać do rozpuku widząc ich wyraz twarzy. Jak już
zapewne zgadliście tymi zamaskowanymi osobnikami byli Naruto i Kyubi a
osobnikiem tarzającym się po ziemi był oczywiście blondyn
-Nie mogłeś się powstrzymać, co- Zapytał demon zdejmując kaptur z
głowy
-Znasz mnie i wiesz jak lubię wkurzać ludzi-dodał
i po paru minutach takiego śmiechu wstał z ziemi, otrzepał ubranie, machnął
strażnikom i ruszył razem z kyu dalej. Idąc tak sobie z lisem nasz blondynek
tańczył sobie nucąc i cicho śpiewając https://www.youtube.com/watch?v=u0L3KrcrEHs&feature=related
poruszał się na boki, to robił obrót bądź rozkładał ręce i robił samolot tak
jak bawi się zazwyczaj z małymi dziećmi mając je na baranach.
-Ne, Kyu a tak właściwie jak masz na imię-zapytał
trzymając ręce za plecami i idąc tyłem by patrzeć się na lisa z tym swoim
dziecięcym uśmiechem, jaki on często widział
-A, czemu cię to interesuje?- zapytał lis- Mam na imię Kurama- dodał po chwili. Dało się słyszeć
ciche mruknięcie ze strony blondyna
-Ładnie- stwierdził uśmiechając się,
odwrócił się do niego plecami i spokojnie sobie idzie nucąc coś pod nosem.
Dotarli w ten sposób do domu blondyna
-No wyślę klona do sprzątania a sam pójdę
sobie popływać-stwierdził i jak powiedział zrobił dwa klony, które weszły
do domu naruto i zaczęły sprzątać
-To ja wracam do wioski- zaczął mówić kyubi
-Tak leć naciesz się swoją żoną-powiedział
blondyn pokazując swoje ząbki i puszczając mu oczko. Zaczął się śmiać, gdy
zobaczył na jego policzkach rumieńce. Machnął tylko dłonią
-Nie widziałeś się z nią wieki, więc leć i
pozdrów ją ode mnie i w razie, czego jak byś miał problem staruszku to ci mogę
pomóc- dodał i śmiejąc się zaczął uciekać w stronę parku.
-Kretyn- tylko tyle powiedział Kurama zanim zniknął kręcąc głową
na boki z lekkim uśmiechem. Nasz blondyn dotarł do parku a raczej do takiej
jego części, o której mało osób wie. Było tam piękne błękitne jeziorko i
niewielki wodospad. Wciągnął przyjemny chłodny wiatr. Powoli zdjął płaszcz,
który upadł na ziemię. Następnie zdjął czarną koszulę, pod którą były bardzo
mocno zawiązane bandaże. Zdjął na końcu spodnie, buty i skarpetki. W samych
bokserkach wskoczył do lodowatej wody. Wynurzył się tuż przy wodospadzie i
potrząsnął głową roztrzepując w ten sposób mokre włosy. Podpłynął pod wodospad
i usiadł na jednym z głazów kładąc ręce na kolanach. Woda spada na niego z
ogromną siłą a w dodatku siła jest nieco większa z powodu chłodu tej wody.
Poczuł mocne zmęczenie, gdy klony zniknęły po sprzątaniu domu, odchylił głowę
do tyłu by lodowata woda z wodospadu padała mu na twarz. Po godzinie takiego
siedzenia wyszedł spod lecącej wody, wziął głęboki oddech i zanurkował pod wodę.
Popływał tak chwilę i wyszedł na brzeg oddychając szybko. Przez cały tydzień
leżał i był męczony. Przeszedł go dreszcz na samo wspomnienie o leczeniu w
wiosce Kyu. Jednocześnie leczenie było straszne i przyjemne. Potrząsnął głową
by przestać o tym myśleć i położył się pod drzewem. Ciepłe promienie słońca
spowodowały, że mu się przysnęło. Obudził się i zobaczył stojącą nad nim w
rozkroku Mayę. Wytrzeszczył zdziwiony oczy. Cóż nie ma się mu, co dziwić skoro
dziewczyna była ubrana w bardzo krótką spódniczkę, pod którą dokładnie było
widać jej bielizną i obcisłą podkoszulkę.
-Mogę wiedzieć, czemu tak nade mną stoisz-zapytał
unosząc głowę patrząc się na jej twarz. Mimo że robiło się ciemno spostrzegł,
że ma nieco inny wzrok. Nie dostał odpowiedzi tylko dziewczyna usiadła mu na
brzuchu złapała jego twarz i pocałowała go gorąco. Blondyn otworzył usta ze
zdziwienia, mimo że już kilka razy się całował. Dziewczyna nie czekając wsunęła
język do ust blondyna pogłębiając pocałunek. Nagle się uspokoił, co dziwne.
-Zaraz czy ona nie jest przypadkiem jedną ze
znajomych zwariowanej córeczki kyubiego? Nie to niemożliwe. Chociaż jej
psiapsiuły wszystkim się dzieliły ych- przeszło mu przez myśl i zadrżał w
duchu na wspomnienie jak one się nim dzieliły
-Ty zasrany pchlarzu wytłumacz mi, co się z
nią dzieje-warknął w duchu próbując ją od siebie odsunąć, przez co
przypadkiem dotknął jej czoła, które było rozpalone- chyba ma gorączkę- stwierdził
-Jeżeli ma gorączkę przyjacielu to mówię
ci, że masz przekichane-
oznajmił kurama- A dla
czego? Dla tego, że mój nazwijmy to gatunek a zwłaszcza kobiety jak mają
gorączkę to codziennie zmienia im się charakter. Raz są kolokwialnie mówiąc
napalone, następnego chcą zdobyć świat, kolejnego są nieśmiałe jak twoja
przyjaciółka hinata a jeszcze innego dnia będą tak zwaną zimną suką- oznajmił demon, po czym poszedł
spać. Blondyn nie zdążył zapytać jak szybko ją wyleczyć, bo zaczął słyszeć
głośne i wkurzające chrapanie. Udało mu się ją uśpić zanim pozbawiła go
jedynego ubrania, jakie miał na sobie a sama już prawie się rozebrała do naga.
Położył ją obok i wziął głęboki haust powietrza
-Rany nie sądziłem, że ktoś może być tak
napalony na przeciwną płeć poza ero-seninem- powiedział Naruto ubierając
się by następnie ubrać Mayę i przenieść ich do swojego domu. Położył dziewczynę
na łóżku w jej pokoju, po czym sam nie zmieniając ubrań padł jak kamień na
swoje posłanie.