08 kwietnia 2013

Rozdział 23


Naruto przebudziły promienie słońca wdzierające się przez niewielki otwór między zasłonami, otworzył leniwie oczy i złapał się za głowę
-rany moja głowa- powiedział cicho by po chwili spaść z łóżka z zaskoczenia.
- Kyubi, co ta dziewczyna robi w moim łóżku a raczej, co ja robię z nią w łóżku- pomyślał blondyn powoli podnosząc się z podłogi i patrząc na leżącą dziewczynę
-cóż jak pamiętasz a raczej nie pamiętasz to wypiliście po koncercie i od razu poderwałeś jakąś dziewczynę i ona cię przyprowadziła do swego domu- powiedział lis a blondyn mało, co nie rozkasłał się z szoku -nie bój się nic poza tym, że się całowaliście nic nie było -dodał kyubi a blondyn odetchnął z pewną ulgą, wstał i w łazience umył twarz by po chwili roześmiać się w duchu widząc na szyi malinkę na szyi
-kyubi czy my naprawdę mamy takie szczęście do zwariowanych kobiet -spytał blondyn zakładając podkoszulkę i koszulę by po chwili przenieść się do swego domu
- cóż patrząc na te lata, które jestem w twym ciele można powiedzieć, że jesteś mym bratem- powiedział demon śmiejąc się w duchu
-ta bardzo to zabawne- mruknął naruto pod nosem wchodząc do swojej łazienki wcześniej się rozbierając. Szybko się umył pod prysznicem w lodowatej wodzi by następnie się wytrzeć i ubrać w normalne ciuchy i spokojnie wyjść wolno z domu i skierować się do Ichiraku Ramen
-. Ale kyu twoja żona jest wariatkę a twoja córka jest jeszcze bardziej zbzikowana i chyba jest najbardziej ZBOCZONĄ osobą, jaką znam, znałem, będę znał och wiesz, o co mi do cholery chodzi -pomyślał blondyn podkreślając jedno słowo, idąc dalej w kierunku, ichiraku.
-Tak wiem, o co ci chodzi- usłyszał w odpowiedzi śmiech lisa. -Widać po prostu będziesz miał ostro przesrane- dodał kyubi by po chwili śmiać się w duszy blondyna w niebogłosy, naruto jedynie westchnął przeciągle wchodząc do baru gdzie usiadł przy ladzie
-ohayo staruszku poproszę to, co zwykle -powiedział blondyn z uśmiechem,
-ale wiesz, że ty też będziesz miał przesrane, bo twoja kochana córeczka będzie ci o mnie ględzić i ględzić bez przerwy- pomyślał blondyn i ta myśl wywołała na jego ustach drobny perfidny i zarazem cyniczny uśmieszek
- nie mogłeś tego nie powiedzieć, co- mruknął oburzony lis, przez co rozmowa „braci” została zakończona
-itadakimasu -powiedział blondyn na głos rozrywając pałeczki i zaczynając jeść.
-A tak w sumie to teraz masz kontakt z żoną i córką czy jak sądzę będziesz dopiero miał kontakt za jakiś rok -zapytał w duszy blondyn spokojnie jedząc zamówione danie
-nie mylisz się dopiero się zobaczymy za rok jak dobrze pójdzie i to jak na złość podczas walki- usłyszał w odpowiedzi od lisiego demona by po chwili usłyszeć westchnienie
- coś czuję, że będziesz miał kolejny miesiąc miodowy jak się z nią zobaczysz -pomyślał blondyn a na jego ustach zagościł wredny uśmieszek
-czyżby wielki kyubi się zawstydził- dodał naruto
-wcale się nie zarumieniłem tylko mi się zrobiło gorąco -odpowiedział demon, naruto roześmiał się w duszy jak małe dziecko -a co cię tak bawi młody -wywarczał demon,
-bo ja z tym, że się zarumieniłeś żartowałem a ty sam się przyznałeś- oznajmił blondyn tarzając się duchem ze śmiechu tuż przed klatką demona, po chwili usłyszał też śmiech demona
-dałem się na taką głupią intrygę- westchnął w załamaniu kyubi, ale widać było w jego uśmiechu rozbawienie
-no wiesz w końcu żyjesz w kimś, kto kiedyś był debilem- stwierdził blondyn i znowu padła salwa śmiechu. Blondyn otarł łzy spowodowane śmiechem i powrócił do jedzenia
-stało się coś -zapytał staruszek
-nie nic po prostu rozmyślałem, co było kiedyś i jak rozmawiałem z przyjacielem, który jest dość specyficzny- oznajmił blondyn -przypomniał mi się zwariowany moment jak oboje tarzaliśmy się ze śmiechu- oznajmił naruto szczerząc się do staruszka. Mężczyzna odwzajemnił uśmiech blondyna i powrócił do pracy
-ja będę już znikał pewnie jeszcze tu wpadnę- oznajmił machając na pożegnanie i wychodząc z ichiraku ruszył w stronę swojej polanki.
-Tak to miejsce jest niezastąpione -powiedział z lekkim westchnieniem jednocześnie się obracając wokół własnej osi
-ta tu po raz pierwszy mało, co nie zginąłeś -usłyszał wypowiedź demona
-czepiasz się sierściuchu cieszę się z tego, bo wtedy jakby ciebie poznałem sklerotyku -oznajmił blondyn śmiejąc się w duchu -jak sądzisz nadal potrafię cię przywołać w ludzkiej formie czy dopiero się tego nauczę -zapytał zastanawiając się.
-Pewnie byś mógł, ale lepiej na razie jeszcze z tym poczekaj, bo jeszcze wyjdzie, że będę w połowie człowiekiem a w połowie lisem- usłyszał w duszy śmiech lisa, naruto westchnął cierpiętniczo, położył się na ziemi odpoczywając sobie trochę
-powiem ci, że obawiam się tego twojego spotkania z żoną -oznajmił blondyn stojąc przed klatką lisiego demona, który teraz wyglądał jak blondyn, lecz miał krwistoczerwone włosy i oczy oraz nie miał blizn na policzkach
-a czego ty się tak obawiasz - zapytał kyubi przekrzywiając głowę na bok,
-bo zawsze jak pozwalam a raczej pozwalałem ci do niej chodzić to ja byłem wycieńczony jak wracałeś i to nie tylko przez to, co ty z nią robiłeś, ale przez spieprzanie przed twoją kochaną córeczką i jej psiapsiółkami- powiedział załamany naruto
- wiesz nie dziw się, że mam taką żonę -powiedział kyubi- a córki i jej przyjaciółek nie mam jak kontrolować, bo i tak się mnie nie słuchają, więc po prostu jakoś to wytrzymasz jak zawsze w końcu jestem prawie jak twój brat, co później potwierdzimy paktem -oznajmił kyubi
-no weźźźź ona jest przerażająca -powiedział naruto -ciekawi mnie, dla czego się do mnie tak przyczepiła -powiedział blondyn w zamyśleniu
-tego nie wiem może po prostu ma taki sam gust jak jej matka, co za pewne jest bardzo dla nas dobre braciszku -oznajmił kyubi
-ta coś w tym jest- stwierdził -dobrze, że dzięki temu, że jesteś we mnie zapieczętowany to stałem się takim półdemonem, bo inaczej by mnie wykończyła -stwierdził naruto na tym zakończyła się rozmowa braci a raczej trwała ona dalej, lecz tym razem rozmawiali o samych głupotach, jak było zanim się przeniósł w czasie
- czyli twierdzisz, że to wina tego wybuchu, jaki spowodował itachi i to jak użyłem twojej czakry to powstało jakieś zaburzenie czy coś w tym rodzaju -zapytał blondyn
-tak by to można było najprościej ująć oczywiście dodatkowe i największe działanie miał atak elektryczny klona itachiego, który był pod ziemią -oznajmił kyubi i na tym się zakończył dzień blondyna gdyż zasnął pod drzewem.

Rozdział 22


Nasz blondyn leniwie otworzył oczy następnego dnia. Podniósł się z łóżka i powoli udał się do łazienki gdzie się odświeżył się by po wytarciu ciała z wody założyć bieliznę, ciemne krótkie nieco przylegające spodnie, białą podkoszulkę a na to ciemną koszulę, opuścił swój pokuj i w kuchni zjadł kanapkę, po czym wyszedł z domu i udał się wolnym krokiem do swego starego domu gdzie ćwiczy z kapelą. Naruto miał nieodparte wrażenie, że ktoś go obserwuje, lecz domyślił się, kim ta osoba może być, ale nie miał zamiaru się tą obserwacją przejmować. Powolnym krokiem dotarł do miejsca próby. W taki i podobny sposób mijał blondynowi dzień za dniem aż do koncertu. Godzina koncertu zbliżała się coraz większymi krokami, zbliżała się powoli jak śmierć, niespiesznie, ale ze świadomością i uczuciem, że to jest nieuniknione.
-Czyżbyście się stresowali- spytał blondyn siedząc z Nejim i Sasuke w niewielkim pokoju gdzie Tsunade pozwoliła im przygotować się do koncertu, na scenie jedynie stała perkusja Nejiego gdyż blondyn i ucicha mieli gitary a nasz lisek miał pewien pomysł.
-Ty chyba sobie żartujesz- powiedział spokojnie i olewająco Sasuke.
- Dobra koniec tej gatki czas się przebrać- stwierdził blondyn zdejmując powoli ciuchy, po chwili dołączyła reszta zespołu
-My to mamy założyć- spytał Sasuke niezbyt dowierzając temu, co widzi. Niestety nie usłyszał odpowiedzi, ale zauważył, że naruto to ubiera, więc i sam to założył.
-Gotowi- spytał blondyn chłopaki kiwnęli głowami, wyszli z pomieszczenia by zdążyć usłyszeć
-przed wami Konoha-bend -oznajmiła Hokage.
-Lepszej nazwy nie potrafiła wymyślić- westchnął blondyn w załamaniu. Na scenie pojawił się Sasuke ubrany w czarne poszarpane spodnie i podobną podkoszulkę tyle, że białą, zaczął grać na gitarze. Po chwili przy perkusji pojawił się Neji a na końcu przed mikrofonem pojawił się krwisto-czerwono-blond włosy Naruto, miał na sobie czarne szarpane spodnie z łańcuchem, białą nieco prześwitującą podkoszulkę, naszyjnik na szyi. Za pomocą czakry lisiego demona wzmocnił nieco blizny na policzkach oraz zmienił kolor włosów. Od razu, gdy się pojawił blondyn zaczął śpiewać http://www.tekstowo.pl/piosenka,breaking_benjamin,follow.html po zakończeniu tej piosenki blondyn zaczął śpiewać następną a Sasuke powtarzał jego słowa robiąc coś na rodzaj echa co dawało bardzo ciekawy efekt akurat przy tym nagraniu http://www.tekstowo.pl/piosenka,apocalyptica,not_strong_enough.html następną piosenkę śpiewał sasuke a naruto tylko w odpowiednim momencie http://www.tekstowo.pl/piosenka,theory_of_a_dead_man,no_way_out.html w trakcie tej piosenki blondyn podszedł do nejiego który szepnął mu coś na ucho, na twarzy Naruto pojawił się wredny uśmieszek, podszedł do Sasuke i powtórzył mu słowa nejiego i w tym momencie wszyscy troje mieli nieco wredne uśmieszki. Ta piosenka się zakończyła
-Teraz poprosiłbym na scenę kilka pań- powiedział blondyn do mikrofonu
-pozostawiam to tobie przyjacielu- dodał wskazując na dłonią na sasuke, ten kiwnął głową zrobił kilka pieczęci i dmuchnął ogniem nad głowami widzów. Nad kilkoma osobami zostały tylko niewielkie płomyczki
-Zapraszam osoby, nad którymi głowami zostały płomyczki -powiedział sasuke
- Zachęćcie je gromkimi brawami- oznajmił Naruto, po czym wszyscy zaczęli klaskać. Po chwili na scenę weszły lekko zarumienione Hinata, Sakura, Ino i Tentem
-Ta piosenka będzie specjalnie dla tych pań i dla wszystkich innych kobiet- powiedział blondyn zaczęła grać muzyka a blondyn zaczął klaskać w jej rytm, co po chwili podłapała widownia http://www.youtube.com/watch?v=02QLuLcLsPA podczas śpiewu chodził po scenie i czasem „zawiesił” się na ramionach obu dziewczyn śpiewając tuż przy ich uchach. Klaskał w dłonie i przy niektórych fragmentach pokazywał na dziewczyny, czasem w niebo a czasem w oczy. Po zakończonej piosence ukłonił się w stronę dziewczyn i powiedział, że mogą zejść. Następna piosenka była o przyjaźni http://www.youtube.com/watch?v=VBF5OXJSGX8&feature=BFa&list=FLlRGTPIL8nLk&index=1 kolejną piosenka to była ballada http://www.tekstowo.pl/piosenka,theory_of_a_dead_man,in_the_middle.html można było dostrzec delikatne łezki w kącikach oczu dziewczyn. Koncert trwał długo do późna w nocy. Zespół został nagrodzony wielkimi brawami i co dziwne nawet piskami dziewczyn. Nasi muzyczni „bohaterowie” siedzieli spokojnie w pokoju, w którym zamiast się przebrać opijali sukces.

Rozdział 21


Po dotarciu do swojego domu, zamknął drzwi i padł na łóżko, był bardzo wycieńczony i zmęczony. Spał tak całe dwa dni, w końcu jednak przyszła pora by się obudzić, więc wstał powoli zaczął rozwiązywać bandaże, gdy rozwiązał bandaże na oczach od razu zasłonił je ręką
-rany czy to światło musi być takie jasne- pomyślał blondyn, podniósł się z łóżka i wolnym krokiem ruszył do łazienki wziąć chłodny rozbudzający prysznic.
-Tak tego mi było potrzeba- jęknął cicho czując chłodne krople na swoim ciele, postał tak parę minut a jego mięsnie powoli wracały do stanu z przed walki z Sasuke, wyszedł spod prysznica i wytarł się ręcznikiem, założył bokserki, ciemne spodnie, opinającą podkoszulkę i ciemną rozpiętą koszulę, ochraniacz przywiązał sobie na ramię, lekko wilgotne włosy opadały mu na oczy przysłaniając je lekko, wyszedł z pokoju i w kuchni zjadł kilka paczek ramenu oraz parę jabłek, po czym udał się na miejsce spotkania z Nejim i Sasuke. Przyszedł na miejsce nieco spóźniony
-i jak wam się podoba moje stare mieszkanie- spytał, cały budynek był pomalowany napisami Zgiń, spieprzaj, zdychaj, won, i inne podobne wyzwiska, okna były powybijane i zabite od środka deskami, drzwi były całe zniszczone jak wszystko w sumie.
-Nie musicie nic mówić- dodał, kopnął w drzwi i wszedł do środka, skierował się od razu do pewnych drzwi, złożył jedną pieczęć i wypowiedział Kai, drzwi się otworzyły, kiwnął głową by weszli za nim, w środku były wspaniałe instrumenty
-wybierzcie sobie- powiedział. Naji od razu podszedł do perkusji zaś Sasuke wziął jakąś gitarę. Blondyn spokojnie podszedł i wziął gitarę, której gryf przypominał ogon lisa, namalowane też były płomienie
-to zaczynamy- zadecydował blondyn i trening się rozpoczął. Minęło parę godzin od rozpoczęcia ich treningu
-dobrze nam idzie na dziś kończymy a ja pójdę pogadać jutro z Babcią Tsunade czy będziemy mogli wystąpić -powiedział blondyn odkładając gitarę
-dobra widzimy się tu jutro- powiedział sasuke i wszyscy się spokojnie rozeszli do siebie, zaś blondyn z zamkniętymi oczami ruszył w stronę, którą nogi go poniosły. Przez takie chodzenie z zamkniętymi oczami prędzej czy później musiało się stać coś takiego jak zderzenie no i stało się, blondyn wpadł na jakąś dziewczynę, która się przewróciła
-przepraszam panią- powiedział, pomógł się dziewczynie podnieść i nie patrząc nawet, na kogo wpadł ruszył dalej, lecz tym razem uważniej. Po jakimś czasie dotarł do biura Hokage, zapukał do drzwi i po chwili wszedł dalej zamyślony
-chciałem się zapytać czy mógłbym z przyjaciółmi wystąpić na jakiejś zabawie- powiedział blondyn, ta rozmowa jakoś szybko mu minęła, bo w sumie chyba w ogóle nie słuchał Tsunade, kiwnął tylko głową i wyszedł. Zapamiętał jedynie to, że za tydzień będą mogli wystąpić. Po opuszczeniu budynku swe kroki skierował do Ichiraku Ramen.
-Dzień dobry a raczej dobry wieczór staruszku- powiedział blondyn przysiadając przy ladzie i kładąc na stół kilka monet
- poproszę to, co zawsze- dodał z lekkim uśmiechem. Podczas jedzenia czasem rozmawiał z właścicielem baru, lecz jednak widać było, że duchem jest nieobecny. Podziękował za posiłek, zapłacił i wolnym krokiem ruszył do swojego domu.
-Nie wiesz o mnie nic, nie domyślasz się…niebo ze mna płacze, nie wiem krople deszczu to czy moje łzy- zanucił, wiele osób mogło to usłyszeć, ale blondyna mało to obchodziło, ze smutną miną dotarł do domu i wszedł do środka i poszedł do pokoju gdzie się położył na łóżku i przysnął, nie zamykał drzwi, bo nikt i tak by nie przyszedł ani nie odważył się go zabić. Nie wiedział jednak, że pewna osoba przyszła do niego i go obserwuje.

Rozdział 20


Usłyszał delikatny chód i wyczuł w powietrzu jakieś perfumy
-gdzie ja to już czułem- zastanowił się- to ty Hinata- wycharczał cicho pytanie. Usłyszał ciche AAA a po chwili dwa uderzenia o podłogę, domyślił się, że dziewczyna po prostu podskoczyła
-oj nie przesadzaj nie wyglądam tak źle- powiedział cicho unosząc kącik ust w delikatnym uśmieszku, usłyszał tylko ciche mhmm
-j.jak s.się c.czujesz -wyszeptała cicho siadając przy łóżku, odchylił lekko głowę do tyłu i powęszył
-to kwiatki czy ty -zapytał
-t.to k.kwiatki -wyszeptała, zdawało by się, że jeszcze ciszej, naruto uśmiechnął się nieco szerzej.
-Węszę problem- zażartował i pokazał jej język, usłyszał cichy chichot białookiej -ej, bo się na ciebie obrażę- powiedział, ale słychać było, że sobie żartuje -mogłabyś mi pomóc się podnieść -spytał cicho, po jakimś czasie poczuł delikatny dotyk na ramieniu i po chwili na plecach po pewnym czasie powoli się podniósł do pozycji siedzącej, złapał się lekko za brzuch.
-N.nic c.ci n.nie jest -spytała cicho granatowowłosa, chłopak tylko się lekko uśmiechnął, całe ciało powyżej pasa miał zabandażowane, jedno przedramię miał w gipsie
-a tak w sumie gdzie te cholerna pielęgniarki położyły moje ciuchy- spytał starając się wymacać swe ubranie, co kiepsko mu poszło, po chwili poczuł dotyk na dłoni, która została skierowana na ubrania, uśmiechnął się szeroko, do Hinaty
-Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzało jak poproszę cię o to byś przez kilka dni była moją przewodniczką -zapytał zerkając na nią.
-N.nie -wyszeptała białooka bardzo mocno zarumieniona jednocześnie stykając ze sobą oba palce wskazujące w typowym dla siebie geście.
-Jak możesz pójdź po pielęgniarkę -poprosił, po chwili usłyszał otwierane i zamykane drzwi, powoli zdjął z siebie prześcieradło i założył wolno spodnie i podkoszulkę, złapał się lekko za serce i zakrywając drugą ręką usta zakasłał a bandaż na dłoni zabarwił się na czerwono, otarł usta wierzchem dłoni, powoli się podniósł i kulejąc ruszył do okna, otworzył je i wchłonął przyjemne chłodne powietrze, wiatr lekko rozwiał jego włosy. Po paru minutach do środka weszły dwie osoby
-chciałbym wypisać się ze szpitala -powiedział naruto -nie możecie mnie zatrzymać, jeśli chcę sam wyjść -dodał z lekkim uśmiechem. Kobieta tylko westchnęła, napisała coś na kartce i wyszła.
-W takim razie może mnie moja przewodniczka zaprowadziłaby do Ichiraku- zapytał uśmiechając się lekko do białookiej, ta podeszła i lekko chwyciła go za nadgarstek, a on wziął ja pod ramię i z uśmiechem ruszył z nią do wyjścia,
-Bo uznam, że się wstydzisz tego, że jesteśmy przyjaciółmi- powiedział robiąc smutną minkę
-t.to n.nie t.tak-wyszeptała Hinata
-to w takim razie nie myśl o tym jak idziemy- oznajmił, szedł prowadzony pod rękę przez Hinatę w stronę ichiraku.
-Ohayo Staruszku -wychrypiał cicho naruto
-O witaj naruto -odpowiedział mężczyzna -jesteś z dziewczyną na randce -spytał, Hinata automatycznie się zarumieniła
-a nawet, jeśli to coś złego- zapytał z lekkim uśmiechem, a hinata zarumieniła się jeszcze mocniej
-tak naprawdę Hinata pomaga mi póki nie zdejmą mi opatrunków z oczu- powiedział blondyn -czyli jest niestety skazana na moje towarzystwo prawie, że cały czas- powiedział z niewyczuwalną nutką smutku, powoli podszedł do lady gdzie usiadł z białooką
-widzę, że nieźle się poturbowałeś podczas swojej walki z Sasuke- powiedział właściciel baru i postawił przed obojgiem spore miski Ramenu.- Obie są na koszt firmy- powiedział, naruto pokazał swoje ząbki w uśmiechu, zdrową ręką rozerwał pałeczki
-Smacznego- powiedział cicho, hinata mu też odpowiedziała, po czym zaczęli powoli jeść.
- A tak w sumie jak ta walka wyglądała, bo nie za bardzo ją pamiętam -stwierdził Naruto w trakcie posiłku, po czym słuchał opowiadania z ust Hinaty, to kucharza
-z tego, co słyszę niezłą demolkę zrobiliśmy- stwierdził, po czym zaśmiał się lekko by po chwili złapać się za serce, złapał kilka oddechów i skończył posiłek
-jak zawsze przepyszne- powiedział odsuwając pustą miskę -a tak w sumie to, która godzina, bo zdaje mi się, że chyba jest wieczór tak- zapytał.
-Tak patrząc to jest ósma -powiedział staruszek, naruto kiwnął głową -w takim razie dziękuję za posiłek, ale teraz lepiej będzie jak pójdziemy, co ty na to- spytał przekrzywiając głowę w stronę białookiej, ta tylko kiwnęła lekko głową mówiąc cicho mhmm. Parka przyjaciół wstała z lady, podziękowała za posiłek i powoli wyszli z budynku
-Czy na niebie są gwiazdy- zapytał podnosząc głowę do góry
- t.tak -odpowiedziała dziewczyna, naruto się uśmiechnął jedynie
-czas byś wróciła do domu- stwierdził, naruto i idąc z nią pod ręką ruszył w stronę jej domu by po chwili zostać prowadzony przez dziewczynę,
-gdy patrzę w gwiazdy zawsze widzę konohę- stwierdził blondyn podczas drogi do domu białookiej, szli spokojnie gdyż nie spieszyło im się zbytnio. Będąc blisko domu Hinaty wepchnął ją w cień budynków
- Idź cieniami do domu i wezwij tu Nejego gdyż węszę problemy idź -ponaglił ją i po chwili przed blondynem pojawiło się parę shinobi
-Wiesz gdzie jest niejaka, Hinata Hyuga- spytał jeden z osobników,
-Jeżeli chcecie posiąść byakugan to nawet nie próbujcie gdyż czeka was śmierć -oznajmił blondyn spokojnie, usłyszał po chwili pogardliwy śmiech,
- jeżeli chcecie byakugan to weźcie mnie niedawno miałem przeszczepione ich oczy- dodał naruto, oczywiście kłamał, zasłonił się lewym przedramieniem broniąc się przed atakiem jedynej kobiety w tej grupie, to spowodowało, że gips został zniszczony
-dzięki maleńka to mi tylko przeszkadzało- powiedział usłyszał warkot dziewczyny, zrobił unik przed jej atakiem pięścią, chwycił ją tuż za nadgarstkiem i łokciem uderzył o jej łokieć. Po chwili można było usłyszeć krzyk dziewczyny spowodowany przez złamanie kości, uderzył ją mocno w kark by padła
- czyżbyście już spękali i bali się niewidomego chłopca -spytał blondyn z wyczuwalną pogardą w głosie.
- Czy to będzie dziwne jak chłopak, który dopiero wyszedł ze szpitala was pokona -zapytał przekrzywiając lekko głowę na bok
- a tak propos to nawet nie wiecie, kim ja jestem -oznajmił blondyn i po tych słowach przyjął podobną pozycję jak klan Hyuga, lecz zamiast jedną rękę mieć przy ciele miał ją wyprostowaną i trzymał ją z tyłu, jego pazury urosły
- tysiące szarpnięć -powiedział cicho blondyn i pazurami drapał wszystkich, którzy tam byli, cóż obrywał mocno kunayami, lecz się tym nie przejmował po chwili, gdy wszyscy leżeli niezdolni do walki z powodu nieprzytomności z utraty krwi odszedł kawałek w stronę budynku rodu hyuga, lecz niestety padł nieprzytomny a na jego ustach gości delikatny uśmiech mimo tego, że wyglądał jak poduszka dla kunayów. Parę z nich miał wbite w przedramiona i plecy. Otworzył oczy i usiadł, leżał na sporym łóżku, obok leżało złożone ubranie a on był cały obandażowany, jedną ręką złapał się za serce a drugą za brzuch i zaczął ciężko oddychać, z jego warg wyleciało parę kropel krwi, otarł usta i powoli założył ubranie leżące obok na krześle, z wciąż zawiązanymi oczami ruszył w stronę drzwi, uderzył w nie stopą, przez co syknął cicho, wyszedł z pokoju, skupił, czakrę i idąc delikatnie palcami puka w ścianę by widzieć drogę, cóż wymyślił na poczekaniu jutsu pozwalające widzieć za pomocą wibracji w otoczeniu. Doszedł tak do kuchni, popukał w szafki, otworzył jedną wyciągnął szklankę i butelkę sake, napełnił całą szklankę i wypił od razu całą zawartość
- zapomniałem, jakie to mocne -powiedział kaszląc.
-Co tam neji- zapytał cicho blondyn opierając się o szafkę, dłonią nadal trzymając się za brzuch
-skąd wiedziałeś, że to ja- spytał obojętnie białooki
-dzięki pewnej technice- odparł spokojnie. -Ja będę się zbierać by nie musieć słuchać od twego wuja, jaki to ze mnie potwór, demon, morderca, itp. Itd.- Powiedział blondyn powoli kierując się do wyjścia
-nie staraj się zaprzeczać każdy a przynajmniej większość dorosłych mnie tak traktuje przyzwyczaiłem się gdyż tak jest od dzieciństwa i przez to zawsze uciekam ze szpitali gdyż mam ich dość więcej przeleżałem w szpitalnym łóżku niż w swym własnym- wywarczał sam do siebie, uścisnął nejemu dłoń wsadzając mu w rękę karteczkę,
-jeżeli przemyślałeś moją propozycję, jaką ci dałem po walce to spotkajmy się pod tym adresem za dwa dni -oznajmił i po tych słowach opuścił dom rodziny Hyuga i skierował się do swojego.

Rozdział 19


Wolnym krokiem powrócił na widownię, akurat trwała ostatnia walka by przejść do półfinału, była to walka Sasuke i Gary. Naruto podszedł do barierki
-Sasuke pospiesz się ta walka jest nudna a ja już chcę ci skopać dupe -krzyknął wiedział, że go tym sprowokuje, bo nie cierpiał czegoś takiego, jak się spodziewał zadziałało to i sasuke ledwo, bo ledwo, ale wygrał
-Bardzo dobrze walczyłeś Gara -powiedział naruto klepiąc go lekko w ramię
-Pewnie spodoba się ludziom wasza walka -odpowiedział gara unosząc lekko kącik ust w uśmiechu
-Będzie ostro i może nawet śmiertelnie =stwierdził naruto jakby mówił o czymś normalnym.
-Panie sędzio proszę by nasza walka była, jako druga gdyż chce by mój przeciwnik odzyskał nieco sił, bo co to będzie za frajda pokonać wymęczoną osobę -krzyknął blondyn, sędzia kiwnął głową na zgodę, walka między Temari a Shino była nawet ciekawa, lecz naruto zamiast tego oglądać zajęty był „rozmową” ze swym demonicznym przyjacielem, w sumie nie rozmawiali o niczym innym tylko od tak by czas szybciej minął.
-Dobra zmiataj młody, bo wasza walka się zaczyna -powiedział demon, chłopak wyczuł, że lis się uśmiecha
-Czas na małą zabawę- mruknął pod nosem wyskakując z balkonu i opadając na ziemię areny, wysokość była duża, lecz się tym nie przejął, wylądował miękko na nogach i powoli poszedł na środek areny.
-Zanim zaczniemy chcę zadać kilka pytań przeciwnikowi- powiedział blondyn i nie czekając na zgodę zadał swe pytania.
-Pierwsze czy zastanowiłeś się nad mym pytaniem z misji z budowniczym, Drugie czy robimy mały zakładzik by walka była ciekawsza a ostatnie me pytanie to to czy dasz mi chwilkę na rozgrzanie stawów, bo zesztywniałem- powiedział unosząc lekko kącik ust w uśmiechu, sasuke kiwnął głową na każde pytanie, że się zgadza. Blondyn spokojnie zaczął się rozciągać, słychać było, że strzelają mu kości, machnął kilka razy rękami przed sobą jakby chciał się od kogoś odgonić.
- Jestem gotów -powiedział blondyn. Walka się rozpoczęła i naruto od razu został zaatakowany ogromną kulą ognia, nie ruszył się nawet miejsca, kula uderzyła w niego
-ts…i po wszystkim -powiedział sasuke, lecz ogień zniknął a z ust naruto wydobywał się biały dym
-to miało być gorące –spytał- moja przyjaciółka robi gorętsze potrawy -oznajmił, nie miał też na sobie podkoszulki gdyż się częściowo spaliła, więc zerwał ją, miał na ramionach, przedramionach, piersi i torsie wiele ran i zadrapań, jego ciało było bardzo dobrze zbudowane, pokręcił karkiem aż mu strzeliły kości
-zabawa się zaczyna -stwierdził blondyn i po chwili stał obok sasuke i uderzył go wielokrotnie pięściami w brzuch by na koniec kopnąć go w szczękę tak, że odleciał do tyłu
- i co ty na to -spytał wyprostowując się, pojawił się w czarnej pustce
-czyżby mnie złapał w genjutsu -pomyślał naruto uśmiechając się w duchu, ciekaw był, co wymyśli, po chwili zobaczył coś, czego nigdy nie zapomni, zobaczył jak zabija własną siostrę, ludzie widzieli, jak naruto stoi i się nie rusza a sasuke podchodzi do niego, z oczu blondyna spływa łza a po chwili spływa krwawa łza
-jak śmiałeś śmieciu- wywarczał przez zaciśnięte zęby -jak śmiałeś mi pokazać coś takiego- wrzasnął, chłopak został otoczony czerwoną czakrą, która rozproszyła iluzję -teraz zobaczysz, co znaczy mnie wkurzyć -powiedział beznamiętnym głosem a jego usta przybrały perfidny wyraz, w dłoni pojawiła mu się ogromna kula czakry, pędem ruszył na sasuke
-odama rasengan -wrzasnął celując w kruczowłosego, lecz niestety nie trafił, dłonią uderzył w ziemię, co spowodowało ogromny wybuch i jeszcze większy krater, blondyna wyrzuciło wysoko w powietrze, upadł całym ciałem na ziemię, przez co z jego ust wydobyła się ogromna ilość krwi, podniósł się z ziemi
-ostateczny poziom -mruknął widząc, że z pleców sasuke wyrastają skrzydła, naruto spowiła krwistoczerwona czakra jednocześnie formując ogon, rzucili się na siebie błyskawicznie krzycząc jednocześnie
-Rasengan Chidori, -po zderzeniu się tych dwóch technik otoczyła ich czarna jak węgiel kula, przez co nie można było nic zobaczyć. Po jej wybuchnięciu w przeciwnych kierunkach wyleciały dwa ciała i wbiły się w wielkie i grube ściany areny. Na trybunach zapadła grobowa cisza
-to za mało by mnie pokonać- krzyknęli jednocześnie wygrzebując się z gruzów, oboje mieli ogromną ranę na brzuchu, za którą trzymali się ręką, naruto dodatkowo miał zasłonięte przez silnie cieknącą krew oczy
-to…jeszcze…nie…koniec- lecz po tych słowach oboje opadli na kolana a następnie twarzą w piasek, kałuża krwi powiększała się z każdą chwilą wypływając im z wielu ran poza tą ogromną na brzuchu.
-Kim jestem? Jestem naruto -usłyszał w odpowiedzi- Czym jestem? Jestem potworem- znowu padła odpowiedź- Gdzie jestem? W klatce gdzie nie masz żadnych uczuć, przyjaciół, miłości- padła kolejna odpowiedź a po niej blondyn złapał się dłońmi za gardło jakby chciał się udusić, poczuł jak pali go policzek
- Co ty mówisz Idioto- krzyknął kyubi, blondyn otworzył oczy stojąc przed klatką swego odwiecznego towarzysza
- Czemu mnie zdzieliłeś ty futszasta cholero- warknął blondyn, mówił to na głos bo sądził że jest sam w szpitalu
-uprzedzając twoje pytanie jesteś w szpitalu- powiedział kyubi
- a ile już tu jestem i czemu mam zawiązane oczy -mruknął pod nosem blondyn.
-Leżysz już dwa miesiące a oczy zawiązane masz dla tego, że miałeś je trochę uszkodzone -powiedział lis
- zapewne nikt nie przychodził mnie odwiedzić, bo, po co się kimś takim przejmować- mruknął a spod bandaża popłynęła jedna łza, usłyszał jak ktoś otwiera drzwi. Przekręcił głowę w tamtą stronę, widać było ślady łez, które spłynęły mu po policzkach. Usłyszał delikatny chód i wyczuł w powietrzu jakieś perfumy
- gdzie ja to już czułem- zastanowił się- to ty Hinata -wycharczał cicho pytanie

Rozdział 18


Chłopak otworzył oczy, znowu znajdował się w czarnej pustce
-nie tylko nie to- pomyślał, lecz jednak to nie było to samo, co widział ostatnio, oglądał walkę dwóch bardzo podobnych do siebie chłopaków, jeden z nich to był on, gdy zabijał swych przyjaciół, miał krwistoczerwone włosy i błękitne oczy, naprzeciw niego stał taki sam chłopak, lecz jego włosy były blond koloru a oczy krwistoczerwone z pionowymi źrenicami, walka była bardzo wyrównana, lecz nie było dane mu zobaczyć wyniku tego pojedynku gdyż kuksaniec w ramie przywrócił go do rzeczywistości, otworzył oczy i rozejrzał się dokoła
-jestem w piekle- mruknął pod nosem widząc znany tak sobie i znienawidzony przez siebie widok szpitalnego sufitu, podniósł się powoli, obok siebie dostrzegł białowłosego mężczyznę z ogromnym zwojem na plecach
-Czym zasłużyłem sobie na wizytę zboczonego pustelnika -zapytał z uśmieszkiem
-wyruszasz ze mną na trening- odparł mężczyzna, tego samego dnia wyruszyli na miesięczny trening. Tyle czasu było przed finałowymi walkami. Podczas tej swojej wędrówki nauczył się dokładniej panować nad podstawową wersją spadku czwartego Hokage oraz odnalazł piątą hokagę, która cóż miała spory biust i miała na imię Tsunade. Po tym miesięcznym treningu chłopak wrócił do wioski, podczas gdy go nie było w Konoha pomógł się zmienić Garze, który też jest posiadaczem demona zaś trzeci hokage został zabity przez Orochimaru, ale ginąc zabrał jego „ręce”, czyli Sarutobi użył swej ostatecznej techniki i zamiast wykraść całą duszę misin-ninja zabrał mu duchowe ręce, przez co jego prawdziwe dłonie stały się martwe prawie jak kamień. W dzień walki na arenie wszyscy walczący stawili się na środku, byli wszyscy poza Naruto i Sasuke. Na widowni był tłum ludzi, każdy chciał zobaczyć jedynie walkę Sasuke i Gary. Przed całkowitym rozpoczęciem walk na arenie pojawił się Naruto, który klęczał i siedział wyprostowany na swoich nogach, ubrany był w czarne luźne spodnie, białą przylegającą podkoszulkę i czarną zapiętą koszulę z krótkimi rękawami. Przedramiona miał owinięte bandażem, dłonie miał bardzo mocno poharatanie i lekko mu się trzęsły, podobnie poharatane miał piszczele a rana cięta na szyi dopiero, co się zasklepiła. Taki widok zdziwił wszystkich nie tylko osoby, które będą walczyć, ale i osoby na widowni. Blondyn nie przejmował się szeptami ludzi, siedział tak spokojnie, wszyscy, którzy nie mieli walczyć opuścili arenę i weszli na widownię, sędzia dał sygnał do walki, blondyn jednak nie zmienił swojego miejsca, tuż przed twarzą złapał kunay
-Czy ty nawet chwili nie możesz poczekać -spytał podnosząc się i otrzepując strasznie pokrwawione piszczele z piasku, powoli zdjął z kostek i nadgarstków ciężarki, pokręcił kilka razy karkiem tak, że kości mu głośno strzeliły. Wystawił przed siebie prawą dłoń
-Przysięgałem cię zwyciężyć i zrobię to- wywarczał blondyn- Ja nie rzucam swych słów na wiatr- oznajmił ze spokojem, ruszył pędem na swego przeciwnika i uderzył go, niewiele zabrakło, lecz neji’emu udało się sparować ten atak, lecz dostał kopniaka w nogę, a naruto odskoczył do tyłu robiąc kilka salt.
-Jednak nie jesteś takim mistrzem jak sądziłeś -odparł naruto, sam jednak dostał w ramię, którym lekko poruszył jak -igły, co -pomyślał uśmiechając się lekko pod nosem, zrobił mostek, gdy parę kunay poleciało w jego stronę, nieco rozcięły mu brzuch
-Podział cienia -powiedział cicho a obok niego pojawiło się parę jego klonów, rzuciły się na Neji’ego, który z łatwością się ich pozbył, po chwili jego przeciwnik wykorzystał styl swego rodu i zablokował 64 punkty przepływu czakry blondyna
-Byłeś i będziesz zawsze głupim słabeuszem -powiedział neji, blondyn powoli się podniósł, z jego ust ciekła krew
-Jeszcze raz mnie tak nazwij a pożałujesz- powiedział cicho dysząc ze zmęczenia, po chwili dostał znowu czakrą w serce, co odrzuciło blondyna daleko do tyłu był poobcierany przez kamienie i piasek, jaki znajdował się na arenie
-Jesteś słabeuszem -powtórzył neji, naruto kaszlnął krwią barwiąc ziemię na czerwono, powoli i chwiejnie się podniósł
-Pokonam…cię -wyszeptał naruto- nie…ma…czegoś jak przeznaczenie -dodał -nie…znasz prawdziwego cierpienia- zaczął zanim białooki zaczął opowiadać mu o swojej rodzinie -nie wiesz jak to jest, gdy każda znana ci osoba życzy ci śmierci, sama chce ci ją zadać, nie chce ci pomóc- powiedział cały się trzęsąc- nie wiesz jak to jest, gdy dorośli ludzie biją, kopią, ranią i kaleczą bezbronnego kilkuletniego chłopca -powiedział patrząc się na trybuny -większość z tu obecnych patrzyła i patrzy na mnie lodowato gorzej niż na mordercę -oznajmił a z jego oczu poleciało parę słonych kropel, które spływając mu po policzkach znaczyły drogę by po chwili spaść na ziemię- nie zrozumiesz tego, co przeżyłem a gdyby jednak jakoś byś to przeżył zapewne byś oszalał lub popełnił samobójstwo -powiedział, spojrzał na białookiego z determinacją, złożył pieczęć do kumulowania czakry by po paru chwilach zaczęła spowijać go krwistoczerwona czakra, która po chwili otoczyła go tworząc coś na rodzaj zbroi. Naruto stał się przez to szybszy, silniejszy i miał bardziej wyczulone zmysły, pędem ruszył na nejiego i pokonał go w bardzo szybki sposób, po połączeniu krwistoczerwonej czakry blondyna z obronnym wirem zrobionym z czakry białookiego powstał wielki wybuch i dwa kratery w jednym leżał blondyn a w drugim białooki, neji wstał i podszedł do krateru, w którym leżał naruto
-Mówiłem ci, że nie wygrasz z przeznaczeniem -oznajmił, lecz po chwili z podziemi wyłonił się blondyn, który uderzył z całej siły swego przeciwnika w szczękę, przez co stracił całą siłę
-Każdy może przełamać przeznaczenie, jeżeli chcesz i masz determinację zapamiętaj to przyjacielu -powiedział podając mu dłoń i pomagając mu wstać, nie zwracając uwagi na wiwaty i krzyki zdziwienia oraz radości przyjaciół ruszył z nejim do szpitala by go wyleczyli
-Każdy decyduje o swoim przeznaczeniu, o czym przekonasz się pewnie za parę minut- dodał blondyn -a i może kiedyś stworzymy zespół zastanów się- po tych słowach ruszył na widownię

Rozdział 17


-Żartujesz sobie Iruka-sensei prawda -zapytał Naruto patrząc się na swojego byłego senseia, mężczyzna pokręcił przecząco głową na znak, że nie żartuje
-po wszystkim zapraszam was na ramen -dodał Iruka znikając, drużyna 7 powoli weszła przez drzwi do wielkiego pomieszczenia gdzie na ścianach widniały podesty do stania i obserwowania tego, co się dzieje na środku, był też ogromny pomnik dłoni, które są ułożone w znak do kumulowania czakry.
-Przykro mi to mówić, ale przeszło was za dużo, więc teraz odbędą się walki, dzięki którym wyłonimy osoby, które dostaną się dalej. Tu na dole zostają jedynie osoby, których imiona pojawią się na tablicy wiszącej za mną- powiedział jeden z sędziów, na początek, co za pewne nie zdziwi nikogo został wylosowany Sasuke z jakimś typkiem, który dotykiem potrafi zabierać czakrę, wszyscy weszli na balkoniki wiszące ze ścian i obserwowali walkę, wszyscy poza Naruto, któremu z kącików ust zaczęła cieknąć krew.
- Mógłbyś się zająć tą trucizną przyjacielu -spytał Naruto swego demonicznego gościa duszy -Jasne, że ci pomogę młody, lecz nie będziesz mógł się ruszać -oznajmił demon
- To nie jest możliwe gdyż będę walczył z Kibą-odparł w duszy blondyn powoli schodząc po schodach w dół na arenę walk. 
-Postaram się przez jakiś czas wykonywać najmniej ruchów a ty się spiesz- wyszeptał pod nosem, po usłyszeniu startu przeciwnik Naruto rzucił bombki dymne by wykorzystać swe zmysły
-od razu od nich zaczyna- pomyślał blondyn kręcąc głową, mimo tego, że obrywał dość mocno nie poruszał się
- gotowe- powiedział lis i w tym momencie naruto wyskoczył z dymu robiąc wślizg by uniknąć ciosu w twarz, pięść przeciwnika przeleciała tuż nad jego twarzą. Chłopak szybko się podniósł i kopnął Kibę w plecy. Znowu, inuzuka użył bombek dymnych, blondyn usłyszał za sobą jakiś szelest, okazało się, że to tylko pies jego przyjaciela
- o rzesz kur… -krzyknął blondyn, lecz nie dokończył, bo przerwał mu krzyk kiby wykrzykującego technikę
-Tsuga -chłopak wirując prawie jak wiertło wbił się w brzuch, Naruto, który wyleciał z fioletowej dymnej chmury i wbił się w ścianę, a z jego ust wyleciała masa krwi, blondyn spuścił głowę jakby umarł
-Mówiłem głupku, że mnie nie pokonasz -powiedział Kiba, jednak po chwili kunay zranił go w ramie a broń lewitowała w powietrzu, lecz upadła na ziemię blondyn krzycząc szarpnął się tak, że ręce wypadły ze ścian a lewa ręka dodatkowo wypadła mu z barku, odepchnął się zdrową ręką by wydostać resztę ciała. Wsadził lewą dłoń między nogi i szarpnął nią, można było usłyszeć straszliwy chrzęst i głośny syk blondyna
-Jeszcze raz -wywarczał cicho blondyn -jeszcze raz mnie nazwiesz głupkiem a zobaczysz, co potrafi przyszły hokage -powiedział unosząc głowę do góry, spod ochraniacza na czole leciała mu krew kapiąc na oczy to spływając po policzkach, dłonie miał bardzo mocno poharatane tak jak w sumie całe ciało
-Taki głupek jak ty nie zostanie Hokage -powiedział Kiba śmiejąc się
-Sam tego chciałeś -powiedział blondyn, po chwili stał przed kibą uderzając go pięścią w brzuch, po chwili złapał go za bluze i kolanem uderzył w szczękę, po tym przewrócił się z nim tak, że inuzuka był nad nim, odepchnął go nogami tak, że kopnął go w brzuch i wyleciał w powietrze, nadal trzymając go za bluzę szarpnął nim tak, że plecami uderzył w ziemię. Kiba powoli się podniósł z ziemi, blondyn zrobił parę klonów podbiegł do przeciwnika i uderzył go w szczękę, klony wykopały osobnika w górę a prawdziwy naruto spadając z góry kopnął go piętą w tył głowy tak, że chłopak uderzył twarzą w beton, blondyn dość chwiejnie podszedł do przyjaciela i pomógł mu położyć się na noszach, które przynieśli medycy
-Trzymaj to i wypij, po czym przez dzień nic nie rób tylko śpij i powinieneś być jak nowy- wyszeptał te słowa do ucha swego przyjaciela i w dłoń wsadził mu maleńką buteleczkę
-Zaufaj mi przyjacielu -dodał i ruszył po schodach na górę by patrzeć na kolejną walkę,
-N.naruto-kun- zatrzymał chłopaka cichy i nieśmiały głos, odwrócił się w tamtą stronę i widząc Hinatę uśmiechnął się lekko
-Tak- zapytał, dziewczyna trzymała w dłoniach małe pudełeczko, o które uderzała kciukami jakby nie wiedziała, co zrobić po chwili wyciągnęła ręce w stronę blondyna jednocześnie jakby lekko się kłaniając, chłopak przyjrzał się pudełeczku
-Wielkie dzięki Hinata-chan -powiedział biorąc z uśmiechem prezent. Po chwili położył dłoń na ramieniu dziewczyny, która od razu mocno się zarumieniła
-Teraz dam ci radę a może po prostu chce mi się pogadać- powiedział śmiejąc się chwilkę, po czym mówił spokojnym i pewnym głosem,-jeżeli będziesz walczyć z nejiem nie poddawaj się, walcz i nie słuchaj żadnych jego słów skup się na tym i przypomnij sobie te słowa- powiedział przerywając na chwilę -jesteś, byłaś i będziesz silna, mimo że wyglądasz niepozornie jesteś silna niektóre kwiaty wyglądają na bardzo słabe, lecz potrafią wytrzymać najsilniejszy wiatr i ty właśnie jesteś takim kwiatem. Dla mnie droga do sukcesu to ogromny upór, trening i planowanie -powiedział uśmiechając się do dziewczyny w swój firmowy sposób, czyli po prostu pokazując swoje śnieżnobiałe ostrawe ząbki, białooka kiwnęła delikatnie głową na znak, że rozumie. Po chwili na ekranie pojawiły się imiona osób, które stoczą kolejną walkę a tymi osobami są Hyuuga Hinata i Hyuuga Neji. Zawodnicy zeszli na dół, naruto przymknął oczy słuchając wypowiedzi Neji’ego, mimo wcześniejszych słów blondyna, białooka zareagowała tak jak ostatnim razem, czyli „przestraszyła” się swego przeciwnika
-Hinata nie słuchaj tego popaprańca. Daj mu wycisk -wrzasnął naruto, na którego ustach zagościł uśmiech dający dziewczynie „siłę i odwagę”, której jej zawsze brakowało. Chłopak z bliznami w kształcie lisich wąsów zamknął oczy, wiedział, kiedy trzeba interweniować i w tym momencie pojawił się pomiędzy walczącymi, złapał Neji’ego za nadgarstek wykręcając mu go
-Ty nigdy nie wiesz, kiedy przestać -powiedział spokojnie naruto- tym ciosem byś ją zabił a w podzięce każdy zabiłby cię z przyjemnością -oznajmił, po czym dodał ciszej -a ja z chęcią wykorzystałbym wiele tortur na tobie- po tych słowach odepchnął go, z lewej dłoni Naruto wystawały kawałki brązowego szkła, w którym była maść, jaką dostał od dziewczyny, złapał ją, gdy upadała i położył powoli na ziemi. Przyłożył ucho do jej ust, lecz niestety nie oddychała, rozgryzł sobie oba kciuki, chociaż tak patrząc cały był poharatany, chociaż czakra lisiego demona go dość szybko leczyła, złożył szybko kilka pieczęci, przyłożył ręce nad czoło i brzuch dziewczyny, po czym zamknął oczy a dziwnie fioletowa czakra wydobywała się z jego dłoni, z każdą chwilą chłopak stawał się coraz bledszy, aż stał się całkiem blady, zabrał ręce z nad ciała Hinaty i powoli się podniósł, usłyszał „jesteś słabeuszem” ze strony, Neji’ego, wyprostował się i ruszył wolnym krokiem w stronę białookiego,
-Jeżeli powiesz to jeszcze raz pożałujesz, że się urodziłeś- powiedział cicho blondyn, po czym wyciągnął przed siebie prawą zaciśniętą w pięść dłoń, kapała z niej krew dziewczyny, której zgarnął odrobinę z ziemi
-przysięgam zwyciężyć -oznajmił, reszta walk odbyła się bez zmian i w sumie wszystko było podobne tak samo jak losowanie, czyli pierwsza walka Naruto i Hyuuga Neji. Reszty walk blondyn nie pamiętał, trzymając się za głowę i idąc dość pijackim krokiem ruszył do wyjścia by w na progu paść nieprzytomny.

Rozdział 16


Naruto otworzył oczy, co dziwne unosił się w powietrzu a przed nim była tylko czarna pustka, rozejrzał się dookoła szukając znajomych
- Rozumiesz coś z tego kyubi- nie usłyszał odpowiedzi a co gorsza nie wyczuł obecności swego towarzysza, co go dość mocno zaniepokoiło. Postanowił ruszyć nie wiedząc nawet czy da radę tu chodzić. Lecz z czasem zaczął coś widzieć jakieś niewielkie obiekty, które się zbliżały do niego. Dostrzegł tam przyjaciół dorosłych przyjaciół, jakich dobrze pamiętał i znał. Zbliżał się do nich z uśmiechem, lecz ten szybko znikł, gdy przypomniał sobie ten moment
-uciekajcie -krzyknął, lecz z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk widział jak on albo ktoś do niego podobny zabija jego przyjaciół. Na końcu widział jak katana przebija Hinatę na wylot a za nią dostrzegł samego siebie, lecz miał krwistoczerwone zamglone oczy, które mówiły o tym, że jest kontrolowany
-nie -wykrzyczał podnosząc się z ziemi, jego niektóre kosmyki włosów stały się krwisto czerwone, blizny delikatnie się pogłębiły, źrenice stały nieco bardziej pionowe a jego mięśnie jakby nieco się powiększyły, ale niedostrzegalnie dla nikogo, lecz on mógł to wyczuć
-to tylko koszmar -powiedział do siebie, spojrzał na zaskoczoną i nieco przerażoną Sakurę, uśmiechnął się do niej przepraszająco
-Kiedyś cię kochałem, ale teraz jesteś tylko mą przyjaciółką -pomyślał, w oczach dziewczyny dostrzegł delikatny błysk jakby się jej spodobał, jednak uznał to za zmęczenie i nic więcej. Usłyszał świst i po chwili stał przed dziewczyną a w plecach miał kilka kunayów
-chcieliście mnie zeźlić i to się wam udało -warknął odwracając się plecami do różowowłosej jednocześnie wyjmując kunaye
-oddajcie mi wasz czarny zwój a może was nie zabiję -warknął zbliżając się powoli do nich -a jak chcesz tego dok… -nie dokończył chłopak z dźwięku, który miał zasłonięte usta maską a na prawej dłoni coś podobnego do ogromnej i grubej rękawicy, która miała specjalne dziury, którymi wylatywało powietrze i mógł nim sterować. Blondyn pojawił się za jednym z jego towarzyszy, który miał dziury w dłoniach, które przypominały wentyle albo otwory jak mają słomki, przyłożył mu kunay do gardła
- w taki sposób- powiedział z wrednym uśmiechem, -jeżeli nie chcecie zginąć radzę wam oddać zwój i stąd spieprzać -warknął Naruto. Sasuke zaczęła otaczać ciemnofioletowa czakra i obudził się by pojawić się przed chłopakiem z rękawicą
-więc jak będzie -warknął uchicha. Sakura tym wszystkim była zszokowana.
-Z rozkoszą bym was zabił, lecz dziś mam częściowe miłosierdzie- powiedział Naruto wykręcając chłopakowi ręce i jedną z nich wybijając mu z barku, po chwili otrzymali to, co chcieli, czyli brakujący zwój, gdy napastnicy uciekli drużyna 7 ruszyła spokojnie w stronę centrum tego pola do budynku, do którego mieli dostarczyć owe zwoje. Droga do tamtego miejsca, co dziwne była w tej chwili bez żadnej walki, co mogło być dziwne. Dotarli na miejsce po 3-4 dniach od rozpoczęcia tej części egzaminu. Wina tego długiego ich pobytu w tym lesie była spowodowana nieprzytomnością 2 członków drużyny. Weszli do środka
-teraz chyba trzeba rozwinąć te zwoje jak sądzicie -zapytał Naruto swoich kompanów. Sakura podtrzymywała Sasuke, który był osłabiony. Rozwinęli powoli czarny i biały zwój, po czym odrzucili je od siebie, po chwili na ich miejscu pojawił się Iruka-sen się ich pierwszy mistrz jeszcze z akademi, uśmiechnął się do nich serdecznie
-Przeszliście dalej -powiedział uśmiechając się szeroko.