26 lutego 2013

Rozdział 7


Poczuł, że ktoś kładzie mu dłoń na ramieniu, od razu chwycił owego napastnika i wykręcił mu rękę do tyłu przykładając kunay do gardła. Otworzył oczy, zobaczył, że to budowniczy, więc puścił jego dłoń i schował kunay
-Przepraszam, ale zaskoczył mnie pan- powiedział, jako swoje usprawiedliwienie
-Nic się nie stało-powiedział mężczyzna rozmasowując sobie nadgarstek-Po prostu sądziłem, że śpisz i chciałem cię obudzić, bo ruszamy-dodał
-A dziękuję, chociaż ja nie spałem-powiedział spokojnie, założył plecak i gdy wszyscy byli gotowi ruszyli spokojnie w dalszą drogę zacierając za sobą ślady obozowiska. Droga była spokojna, więc szedł z zamkniętymi oczami nie zwracając uwagi na to, co mówią towarzysze
-Może wysłać przed nas, jako wabik moje klony-mruknął pod nosem
-Mówiłeś coś Naruto- spytał Kakashi
-Tak, że lepiej wysłać moje klony na przód by wiedzieć czy nie czai się jakiś wróg-powiedział i zanim Kakashi mu odpowiedział zrobił 5 klonów, 4 z nich zmienił w towarzyszące mu osoby i puścił je bardziej do przodu.
-To na pewno ten sam głośny chłopak-pomyślał Kakashi, co jakiś czas pytał się swoich klonów czy coś się dzieje, cóż, że to klony Naruto to znali swoje myśli, więc było prosto, poza tą wybuchową kartką na początku wyprawy nic się nie wydarzyło
-To trochę podejrzane- pomyślał blondyn, cóż droga minęła spokojnie, dotarli do miejsca gdzie resztę drogi trzeba było przepłynąć łódką. Kazał klonom znikać i wszyscy weszli do łodzi siedząc spokojnie i pozwalając woźnicy czy jak on się tam nazywał kierować łodzią do miejsca, w którym mieli wysiąść. W końcu dopłynęli na wyspę, na której mieszkał nasz cel misji. Wysiedli z łodzi i ruszyli za budowniczym, który prowadził ich dalej w stronę swego domu. Wczorajszego wieczora powiedział, że to jest o wiele wyższa ranga misji niż C a raczej Kakashi tak zasugerował i budowniczy przyznał się do oszustwa. Cóż ta drużyna nigdy się nie podda, więc mają zamiar doprowadzić to, co zaczęli do końca.
-I jesteśmy-powiedział budowniczy, był to jednopiętrowy dom, widać było, że jest trochę zapuszczony, ale ma swój klimat, mężczyzna otworzył drzwi i zaprosił do środka, w środku stała kobieta w wieku Kakashiego, dostrzegł też dziewczynę nieco starszą od nich o rok może dwa.
-Przedstawiam wam naszych gości-powiedział mężczyzna- To jest Kakashi Hatake, Sakura Haruno, Sasuke Uchiha i Naruto Uzumaki- blondyn zauważył delikatny błysk w oczach dziewczyny, gdy usłyszała imię a raczej jego osobę- To jest moja córka, a to moja wnuczka Yoi- powiedział- Ci oto ludzie zostaną u nas przez jakiś czas-dodał na koniec. Jego wnuczka ciągle się przyglądała Naruto i zerkała też przelotnie
-Kakashi-sensei czy dziś będziemy coś jeszcze robić-spytał spokojnie
-Nie dziś macie wolne a jutro zaczniemy trening-powiedział spokojnie
-Przepraszam nie ma tu może jakiejś polany-spytał się budowniczego
-Hmm- mruknął tylko, po czym zauważył, że nad czymś myśli-nie wiem, ale może moja wnuczka ci pokażę-powiedział wskazując dłonią na Yoi, dostrzegł, że jej oczy się lekko zaświeciły
-W sumie przyda mi się przewodnik-powiedział a po chwili został złapany przez rudowłosą dziewczynę o zgrabnej talii i ładnych kształtach za dłoń i pociągnięty w stronę drzwi-to do wieczora-dodał zanim zniknął z Yoi za drzwiami. Dziewczyna ciągnęła Naruto tak za dłoń przez całe miasto, dostrzegł dziwne spojrzenia ludzi, ale jakoś go to nie interesowało. Po jakimś czasie dotarli na polankę, były na niej drzewa, jeziorko i niewielki wodospad oraz gdzie niegdzie rosły piękne różne kwiaty
-Ładne miejsce-powiedziałem- odpowiednie do treningu, odpoczynku i na randki- stwierdził i uśmiechnął się serdecznie do dziewczyny a ta się lekko zarumieniła- Pewnie bardzo często tu przychodzisz- stwierdził, ale na tą wypowiedź dziewczyna nieco posmutniała, nie zważając na to, że chłopak może oberwać przytulił ją
-Byłam tu raz z tatą, ale zginął-powiedziała wtulając się we niego.
-Ja nie znałem swoich rodziców-powiedział spokojnie. Po czym słuchał jak opowiada mu historię śmierci jej ojca- Zginął, jako bohater-Zaczął mówić-Tacy jak on, którzy potrafią walczyć w to, co wierzą powinni być szanowani jak bohaterowie-Powiedział- Nie powinni być traktowani jak głupcy i ty myśl, że twój ojciec był bohaterem gdyby wszyscy byli tacy jak on to wasza wioska nie była by w takim stanie-powiedział przy tym zdaniu dotykając palcem wskazującym jej czoła. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, delikatnie pocałowała chłopaka w policzek, po czym zarumieniła się
-To…do zobaczenia na kolacji-powiedziała i poszła pędem do domu. Trochę zdziwił go ten pocałunek
-Ma przyjemnie miękkie usta-pomyślał, potrząsnął głową- Skup się przyszedłeś na trening a nie na rozmarzaniu o tej dziewczynie-skarcił się w myślach, położył się na ziemi i zaczął robić brzuszki, następnie uderzał i kopał w drzewo. Gdy skończył katować ręce i nogi zawisł na gałęzi drzewa i zaczął w ten sposób robić brzuszki. Ćwiczył już z godzinę, stworzył klona, zdjął koszulkę i owinął nią jakiś sporawy 7kg kamień, razem z klonem położyli się naprzeciwko siebie w pewnej odległości. Gdy on siedział, klon trzymał kamień, kładł się, dotykał kamieniem ziemi, robił brzuszek i odpychał kamień od siebie, wtedy blondyn łapał kamień, i robił to, co klon a następnie wszystko się powtarzało. Tak trenowali dość spory czas, następnie stali do siebie plecami i podawali sobie ten kamień skręcając biodra. Po jakimś czasie klon upuścił kamień na stopę orginału
-Kuso ty chol…-ugryzł się w język-Głupi klon-warknął pod nosem i wbił kunay w serce klona a ten zniknął-Zaraz głupi klon- powtórzył ciszej-Przecież klon to ja ale ze mnie debil- Warknął cicho i uderzył czołem o drzewo z powodu swej głupoty. Było już dość późno, gdy postanowił wrócić do tymczasowego lokum. Był mocno poobijany i poraniony a to z powodu treningu. Nie wiedział, po co ale postanowił trenować z klonami walkę w ręcz i obronę, gdy on nie miał broni a oni tak
-Po, co ja to zrobiłem-myślał idąc w stronę domu- Wróciłem -powiedział wchodząc do domu budowniczego i idąc spokojnie w stronę swego pokoju
-Naruto chodź coś zjeść-powiedział Kakashi
-Dziękuję, ale nie jestem głodny- powiedział i wszedł do pokoju, rozebrał się i szybko umył, po czym założył bokserki i położył się do łóżka.-Mam nadzieję, że się nie przyczepią za to, że powiedziałem, że nie jestem głodny-pomyślał i szybko zasnął.

25 lutego 2013

Rozdział 6

Po powrocie do domu przygotował wszystko na jutrzejszą misję. Umył się i przebrał do spania. Obudził się koło 8 rano, więc zjadł śniadanie, w pokoju na kostki założył 20kg ciężarki, tak samo na nadgarstki a na tors 30 kg
-Jak ja się będę w tym poruszał-mruknął pod nosem bo było to dosyć trudne ,założył spodnie i koszulkę, do plecaka wsadziłem kilka jabłek, do biodra przyczepił pokrowiec na kunaye i shurikeny po czym wsadził tam ową broń, dodatkowo wziął też Tantō* tak na wszelki wypadek. Tak przygotowany wyruszył na miejsce spotkania, czyli do budynku kage by dowiedzieć się o celu misji. Ciężarki trochę go spowalniały, ale po pewnym czasie przyzwyczaił się do ich masy i już było mu łatwiej się poruszać. Wszedł do Sali odpraw i stanąłem obok drużyny.
-Wasze zadanie będzie polegało na ochranianiu tego oto człowieka- powiedział trzeci hokage a po jego słowach do pomieszczenia wszedł na oko 40 letni mężczyzna z białymi roztrzepanymi włosami i podobną brodą, w dłoni trzymał butelkę sake.
-Te dzieciaki mają mnie ochraniać-mruknął patrząc na nich- Jestem pewny, że wystarczy mi Kakashi- dodał
-Może tak, ale to jest jego drużyna, więc oni też z nim idą-powiedział hokage
-Ci może ujdą, ale ten najmniejszy wygląda na słabeusza- powiedział z wyczuwalnym szyderstwem. Blondyn wiedział, że mówi o nim i w mgnieniu oka pojawił się tuż przy budowniczym
-Może mnie pan obrażać na każdy sposób, ale nie pozwolę się nazywać tchórzem i słabeuszem- warknął patrząc mu prosto w oczy- Gdyby nie to, że mam pana ochraniać z przyjemnością bym pana nauczył szacunku i kultury-warknął- Niech pan to sobie zachowa w pamięci, bo następnym razem straci pan język albo palec-warknął i wyszedł z pomieszczenia zostawiając wszystkich oniemiałych a budowniczego dodatkowo nieco przestraszonego. Stojąc pod bramą czekał na nich aż łaskawie przyjdą. Gdy przyszli bez słowa ruszyli w drogę. On w sumie wiedział, co się wydarzy, ale nie przejmował się tym za bardzo w końcu przeszłości nie można zmienić, chociaż jakoś nie był tego tak bardzo pewny. Jego rozmyślania przerwał świst, kunaya który wbił się w drzewo
-Na ziemię-krzyknął widząc wybuchową karteczkę, która zaczęła się palić. Przewrócił budowniczego i zasłonił go ciałem by nie odniósł żadnych obrażeń. Po paru sekundach był głośny wybuch a po drzewie nie było śladu. Gdy kurz opadł wstał i pomógł podnieść się budowniczemu
-Dziękuje-powiedział
-Nie ma, za co-odparł spokojnie stojąc do niego tyłem-Nie jest dobrze- pomyślał widząc wystający z ramienia spory kawałek drewna
-Wszyscy cali-zapytał Kakashi
-Ta-mruknął Sasuke bez żadnych emocji
-Mi też nic nie jest-powiedziała Sakura
-Mi też…mi też nic nie jest-powiedział spokojnie blondyn
-Widzę, że kłamiesz Naruto- powiedział Kakashi, no cóż raczej nie trudno nie zauważyć całego zakrwawionego rękawa i kapiącej na ziemię krwi.
-To tylko zadrapanie nic mi nie będzie-stwierdził i ruszył spokojnie dalej, wyrwał z barku kawał drewna i rzucił go gdzieś na bok, odsłonił zraniony bark i owinął go jakąś szmatką by nie wykrwawić się na śmierć. Dalej jakoś droga przebiegała spokojnie. Przed wieczorem spotkali jeszcze dwóch najemników z wioski deszczu, którzy posługiwali się rękawicami i łańcuchem. Walka trochę zeszła, ale pokonali ich.
-Rozbijemy tu obóz- powiedział Kakashi gdy przeszli jeszcze z 2 km.
-Pójdę poszukać drewna na opał-powiedział spokojnie i zniknął gdzieś w lesie. Po paru minutach wrócił do przygotowanego już obozowiska niosąc na przedramionach kupę suchych gałęzi
-Nie są wilgotne więc nie będzie widać dymu-powiedział spokojnie, przygotował ognisko i Sasuke je rozpalił. Zjedli jakąś kolację.
-Ja mogę pilnować pierwszy-zakomunikował spokojnie Naruto
-Skoro sam się zgłosiłeś to niech tak będzie-powiedział Kakashi- ale jak będziesz śpiący obudź mnie to cię zmienię -powiedział. W odpowiedzi tylko skinął głową na znak że rozumie i przyjął do wiadomości jego słowa. Sensei, budowniczy i drużyna poszli spać a on siedząc po turecku zamknął oczy i zaczął rozmawiać ze swoim demonem nadal zachowując należytą czujność.






Tantō – sztylet japoński z jedno lub obosiecznym ostrzem, o długości od 15 do 30 cm

Rozdział 5

Przeciągnął się aż mi kości strzeliły
-Co ja u diabła robię w swoim domu-mruknął pod nosem. Jak pamiętał to zasnął na dworze.
-Ja cię tu przytaszczyłem-powiedział kyubi
-Dzięki przyjacielu-odparł i poczuł w duszy że kyu się uśmiecha ,umył się szybko i ubrał bokserki, czarne spodnie i taką samą podkoszulkę. Zrobił kilka klonów i zaczęli starannie sprzątać każdy kąt w mieszkaniu. Stanął na ramionach klona by posprzątać coś na rodzaj strychu. Było bardzo małe więc szybko posprzątał. Znalazł jakieś pudełko i je wyciągnął, zeskoczył z ramion klona i usiadł na podłodze. Kazał by klony zniknęły i po opadnięciu kłębów białego dymu wytarł owe pudełko. Po chwili je otworzył i zobaczył zwykłą zakurzoną gitarę, oczyścił ją i jego oczom ukazały się dwie literki na gryfie gitary „K.U.”
-Chyba należało do mojej matki-pomyślał i zaczął cicho na niej grać zamykając oczy. Uczył się grać jak wyruszył z Jiraią a raczej wyruszy na 3 letni trening. A jednak pamiętał jak się gra. Gdy tak grał czuł jakby go matka przytulała. Z jego oczu mimowolnie popłynęło kilka łez. Otworzył oczy i je starł
-Ty kyu i ta gitara to moje najdroższe rzeczy-powiedział rozwijając zwój i malując na nim różne znaki
-A to, dla czego-zapytał kyu
-Bo ty jesteś pamiątką po ojcu a ta gitara po matce-odparł spokojnie i zapieczętował gitarę w zwoju. Schował go do kieszeni. Zjadł szybko jakieś kanapki i ruszył na spotkanie z drużyną. Dotarł na miejsce opierając się o jeden z trzech pali. Po paru minutach pojawił się Kakashi, ale nie słuchał tego, co mówi gdyż znał to zbyt dobrze. Otrząsnął się dopiero gdy usłyszał wybuch bomby dymnej. Zrobił klony, ale tak by były pod ziemią. Gdy dym opadł stał naprzeciw sen seia
-Czas poudawać starego naruto -pomyślał- Ty i ja sensei tu i teraz-krzyknął
-Co ten głupek wyprawia-pomyślał Sasuke i podobnie pomyślała Sakura. Oni się ukryli i spokojnie się temu przyglądali. Uśmiechnął się w stronę sensei pokazując swoje wampirze ząbki. Wyciągnął kunay i ruszył pędem na senseia, robił spokojnie uniki i blokował uderzenia i kopnięcia-teraz- pomyślał a z pod ziemi wyleciały klony i prawie złapały dzwonki
-Kuso nie sądziłem, że to uniknie-pomyślał krzywiąc się
-Nieźle wykorzystał klony-pomyślał, Kakashi- dobrze, że się zdradził spojrzeniem bo inaczej było by kiepsko-pomyślał. Klony i chłopak zniknęli
-Cholera, co teraz-mruknął pod nosem, zrobił kilka klonów, które pobiegły w każdą stronę, zamknął oczy by wyczuć gdzie jest sensei, wyczuł że jest kilka metrów przed num i kilka metrów po lewej. Do kunaya przyczepił notkę wybuchową, to samo uczyniły klony, skupili czakrę w stopach i zaczęli się poruszać bezszelestnie w stronę sen seia.
-Mam cie- powiedział i razem z klonami rzucili kunayami z wybuchowymi notkami, stali tworząc kwadrat czyli otaczali Kakashiego ze wszystkich stron. Notki wybuchły a po sen seiu pozostała tylko kłoda-kuso znowu mi spieprzył-pomyślał i pędem udał się szukać swoich towarzyszy. Gdy ich znalazł wyjawił im swój plan
-To się uda w końcu jestem łakomczuchem nie-powiedział pokazując swoje ząbki
-To się nawet może udać-mruknął Sasuke a Sakura pokiwała głową zgadzając się z sasuke.
-W takim razie szykujcie się bo niewiele mamy czasu-mruknął, kiwnęli głowami i się rozproszyli a on udał się zjeść to co im przygotował sensei. Dotarł na polanę gdzie zaczynali, usiadł za jednym z palów i rozejrzał się, wziął jedzenie i uśmiechając się powiedział
-Czas coś przekąsić-
-A ty co robisz-usłyszał nad głową głos senseia
-No…tego jak widać-mruknął a po chwili sensei nie miał już dzwonków
-Tak to się robi-powiedział Sasuke uśmiechając się złośliwie.
-A kto z was weźmie drugi dzwonek-spytał Kakashi
-Ja mogę zostać geninem- powiedział spokojnie blondyn- czasem trzeba się poświęcić-mruknął pod nosem
-Zdaliście-powiedział Kakashi. Naruto tylko się uśmiechnął pod nosem. Sakura od razu zrobiła coś na rodzaj awantury bo jak to tak i bla bla bla. Jednak om się tym nie przejmował i spokojnie czekał na dalszy rozwój sytuacji
-To zadanie polegało na tym by sprawdzić które z was mimo że mogło by przejść dalej poświęci się dla drużyny- kakashi wytłumaczył na spokojnie Sakurze. Ta tylko kiwnęła głową na zrozumienie
-Jutro wyruszamy na misję o 9 rano a teraz możecie odejść-powiedział i zniknął w chmurze białego dymu.
-Sayonara- powiedziałem i ruszyłem spokojnie w swoim kierunku, udałem się po za wioskę nad jeziorko i wodospad, rozebrałem się do bokserek i wskoczyłem do lodowatej wody i zacząłem pływać, dopłynąłem pod wodospad i tam siedziałem przez długi czas

Rozdział 4

Obudził się rano zlany potem. Znowu śniło mu się jak morduje przyjaciół
-To nigdy się nie skończy-wyszeptał do siebie-Pamiętasz kyu jak gdy miałem 18-19 lat wspomniałeś że mając ciebie mam też od razu pakt z lisami-spytał ciekaw jego odpowiedzi
-Tak pamiętam to-odpowiedział mu lis-a czemu pytasz-zapytał
-Jestem ciekaw czy mając tyle lat mogę przyzwać lisa-powiedział spokojnie udając się do łazienki i biorąc szybki prysznic
-Wiesz młody że się tego nie dowiesz nim tego nie sprawdzisz-odpowiedział lis
-Tu się z tobą zgadzam-mruknął pod nosem, wytarł ciało ręcznikiem poza włosami, założył bokserki, przylegające spodnie i taką samą podkoszulkę. Opuścił swój pokój i udał się do kuchni, tam przygotował sobie szybkie śniadanie i po skonsumowaniu oraz umyciu talerzy postanowił sprawdzić czy mogę przywołać lisy. Rozciął sobie kciuk i po złożeniu odpowiednich pieczęci przyłożył dłoń do ziemi wypowiadając Kuchiyose no Jutsu i po chwili przed chłopakiem pojawił się mały lis podobny do kyu ze słodkimi oczkami
-A jednak się udało-powiedział a zwierzę przekrzywiło głowę
-Po co mnie wezwałeś-spytało zwierze
-A wybacz chciałem tylko coś sprawdzić możesz odejść-powiedział a zwierzę coś mruknęło i znikło
-Brawo młody-usłyszał głos lisa. Podrapał się tylko w tył głowy w lekkim zakłopotaniu
-Co by tu robić przez resztę dnia-mruknął pod nosem, wyszedł z domu i skierował się spokojnie gdzieś przed siebie. Nie obchodziło go gdzie idzie ważne by nie siedzieć samotnie w domu. Mruczał coś pod nosem a raczej rozmawiałem z kyu ale nikt o tym nie wiedział. Wyglądał jak by przez zamyślenie mówił sam do siebie.
-Jak sądzisz moja siostra żyje i czy ją spotkam- pomyślał
-Na pewno ją spotkasz-odpowiedział lis- ciekaw jestem czy będzie to tak samo jak wtedy-dodał a on wyczuł jakby rozbawienie w jego głosie
-Ta strasznie zabawne wiesz-mruknął pod nosem. Tak zamyślony nie słyszał, że ktoś go woła
-Hej młody ktoś cie woła-usłyszał głos lisa
-Tak-mruknął- a kto to może być-pomyślał i zastanowił się rozglądając wokół
-Naruto…głuchy…jesteś-spytała zdyszana Tenten
-Wybacz zamyśliłem się troszkę-powiedział uśmiechając się trochę głupkowato i drapiąc się z zakłopotania w tył głowy. Tenten pokiwała tylko głową na znak zrozumienia
-A czemu mnie goniłaś-spytał ciekawy
-Mam…dla…ciebie coś-powiedziała powoli łapiąc oddech, po chwili dostał od Tenten zwój-Rozwiń- powiedziała uśmiechając się, odwzajemnił jej uśmiech. Rozwinął zwój z którego wypadła pięknie wykonana katana z pokrowcem.
-Tenten- szepnął cicho nie wierząc w to jaką broń trzyma- Nie mogę tego przyjąć-powiedział oddając jej broń- Nie zrozum mnie źle po prostu ta broń jest zbyt cenna- dodał uśmiechając się do niej. Zauważył że Tenten się zasmuciła-Ale jeżeli tak bardzo chcesz mi dać jakiś prezent to…-tu specjalnie przerwał by ją zaciekawić
-To- spytała a jej oczy lekko zaświeciły
-To chodźmy razem na ramen- powiedział pokazując swoje wampirze ząbki w uśmiechu. Tenten zaśmiała się
-Mogłam się tego spodziewać- powiedziała i razem ruszyli do Ichiraku Ramen. W ichiraku posiedzieli trochę i po około 15 minutach opuściliśmy lokal
-Dzięki za prezent- powiedział puszczając jej przyjacielskie oczko
-Nie ma za co- powiedziała, cmoknęła go w policzek i pobiegła gdzieś. Spokojnie ruszył dalej przed siebie. Swoje kroki skierował na polanę gdzie ostatnio trenował. Usiadł nad brzegiem jeziorka, wyciągnął zeszyt i ołówek i zacząłem rysować katanę i pokrowiec.
-Takie cudo sobie wytworzę- pomyślał patrząc na przepiękną katanę z delikatnym napisem na ostrzu „wiara to siła” a po drugiej stronie zaś „ból i gniew”. Rękojeść będzie zrobiona ze skóry i pokryta odpowiednim materiałem by nie wyślizgnęła się z rąk. Pokrowiec zaś jest z twardego materiału na którym namalowane są podobizny smoków. Z lekkim uśmiechem schował zeszyt i położyłem się na trawie zamykając oczy i po jakimś czasie zasypiając.  .

24 lutego 2013

Rozdział 3

Słyszał jakiś głos, który nie pozwalał mu dalej spać. Przebudzając się powoli zrozumiał dopiero znaczenie tych słów
-Wstawaj do cholery Gaki- usłyszałem basowy głos lisa
-Co się drzesz futrzaku-mruknął przecierając dłońmi oczy
-Jest za 5 minut 9:00 tłumoku -krzyknął mu w głowie kyu
-Czemu mi od razu tego nie powiedziałeś zapchlony lisie-warknął pod nosem i pędem ruszył się do łazienki, wziął szybki prysznic, nawinął nowe bandaże i założył dres
-Trzeba będzie zmienić ubiór-pomyślał, zrobił kilka klonów. Kiwnęli do siebie głowami na znak porozumienia i klony wybiegły z mieszkania do sklepów itd. Oryginał zaś pędem udał się na dach akademii gdzie mieli spotkanie
-Spóźnię się kuso-mruknął, użył Shunshin no Jutsu i pojawił się przed klasą i zajrzał do środka, Sasuke i Sakura jednak byli, wszedł spokojnie do klasy poprawiając bandaże. Usiadł na parapecie. Wiedział, że zauważyli bandaże, ale się tym nie przejął. Po chwili wszedł shinobi z maską, która zakrywała mu połowę twarzy
-Wy jesteście drużyną 7 tak-stwierdził, po czym dodał- chodźcie za mną-dodał i wszyscy ruszyli za sen seiem. Dotarli na dach
-Przedstawcie się- powiedział siwowłosy mężczyzna
-A może wpierw sen sei się przedstawi-zaproponował spokojnie, po czym dodał pod nosem- co pewnie nam i tak nie wiele da
-Jestem Kakashi Hatake lubię wiele rzeczy i wiele też nie lubię-powiedział spokojnie
-Teraz wasza kolej-powiedział wskazując na blondyna brodą
-No cóż-zaczął- Jestem Naruto Uzumaki Namikaze jest dużo rzeczy, które lubie i nie lubię-powiedział spokojnie- moim marzeniem było stać się Hokage i to nadal jest mym marzeniem-oznajmił spokojnie- ale większym marzeniem jest to by chronić mych przyjaciół za cenę własnego życia nie ważne kim by był napastnik-zakończył zaciskając pięść aż mu kłykcie pobielały. Kakashi wskazał następną osobę
-Jestem Sakura Haruno i lubię- tu zarumieniona spojrzała, na Sasuke- w przyszłości chciałabym być najlepszą kunoichi i- jak można się domyśleć znowu spojrzała na Sasuke
-A, kogo nie lubisz bądź nienawidzisz- Spytał sen się
-nienawidzę NARUTO- powiedziała dobitnie
-Łamiesz mi moje delikatne serce wiesz- powiedział z wyczuwalną ironią i udał, że mdleje- Możesz sobie mówić, co chcesz o mnie, ale nigdy nie waż się nazywać mnie tchórzem-warknął patrząc na nią spokojnym i nieco chłodnym wzrokiem
-Ja jestem Sasuke Uchiha- powiedział- moim jedynym pragnieniem jest dokonanie zemsty i odnowienie mojego klanu-zakończył obojętnie jak zawsze
-No to już się trochę znamy, więc macie wolne do poniedziałku-powiedział sen sei- w niedziele wieczorem i w poniedziałek rano macie nic nie jeść a teraz życzę wam wesołych świat-powiedział i rozpłynął się w chmurze dymu
-W takim razie ja też się z wami pożegnam- powiedział blondyn. Nie zwracając na nich uwagi ruszyłem od razu do sklepu krawieckiego by kupić jakieś ciuchy na imprezę u Tenten, która zaprosiła wszystkich. Dobiegł do jakiegoś sklepu z ciuchami, w którym był też krawiec, wziął kilka głębokich oddechów i spokojnie wszedł do środka. Za ladą stała ładna dziewczyna.
-Dzień dobry-powiedział delikatnie się jej kłaniając. Dziewczyna lekko się zarumieniła i kiwnęła mu tylko głową na powitanie. Powoli chodził po sklepie szukając jakichś ubrań, znalazł czarne spodnie i podobną podkoszulkę. Wszedł do przymierzalni i przymierzył ubranie, które na niego pasowało. Wyszedł z przymierzalni w tych ubraniach
-Mógł bym może panią prosić by uszyła mi pani takie ubranie- tu wskazał na to co miał na sobie- z niewidocznymi kieszeniami i z delikatnymi złotymi nitkami idącymi tak-tu wskazałem jak nitki idą od barku, przez biceps i przedramię. Dziewczyna się chwile zastanowiła.
-Dam radę dla pana przygotować to na wieczór-powiedziała z lekkim rumieńcem
-Będę bardzo wdzięczny-powiedział uśmiechając się-jeżeli można prosić to chciałbym kilka takich ubrań- dodał, wyciągnął z kieszeni odpowiednią ilość pieniędzy. Zapłacił jej za swoje ubranie i za zamówione, napisał też adres, pod który by chciał dostać ubranie, po czym skłonił się i wyszedł udając się do swego domu. Tam wszystkie prezenty zapieczętował w zwojach, które podpisał odpowiednio, dla kogo ma być. Położył się na łóżku, zamknął oczy i zapadł w płytki sen. Obudziło go dzwonienie do drzwi, wstał i ruszył spokojnie do drzwi. Otworzył je i zobaczył na ziemi paczkę z napisem od krawca. Uśmiechnął się pod nosem i wziął pakunek. Zamknął drzwi i ruszył do pokoju. Odłożył paczkę i poszedł się umyć. Po szybkiej kąpieli wytarł się ręcznikiem. Założył bokserki i otworzył paczkę.
-Takie jak chciałem- powiedział pod nosem. Założył spodnie, które były lekko przylegające i nie krępowały ruchów. Usłyszał pukanie do drzwi.
-Ciekawe, kogo niesie- pomyślał, schował zwoje do kieszeni i idąc do drzwi powoli założył podkoszulkę, która przylegała do ciała ukazując dobrze ukształtowane mięśnie. Otworzył drzwi i zobaczył stojącego przed sobą Sasuke
-A to ty, czego chcesz-spytał spokojnie
-A, co do osoby z drużyny nie wolno przyjść-spytał obojętnie
-Tak szczerze to przylazłeś tu by Sakura się do ciebie nie przypieprzyła, co-spytał spokojnie. Nic nie odpowiedział, co blondyn uznał za odpowiedź twierdzącą. Zamknął za sobą drzwi i oboje ruszyli spokojnie do domu Tentem. Mieli ręce w kieszeniach i patrzyli w niebo. Panowała dla przyjemna cisza.
-Potrenujemy może kiedyś-spytał spokojnie. Sasuke spojrzał na niego i spokojnie wzruszył ramionami
-Czemu nie-powiedział spokojnie- Z chęcią cię rozwalę głupku-powiedział uśmiechając się wrednie
-Zobaczymy ważniaku zobaczymy-powiedział cicho z tajemniczym uśmiechem. Po tej strasznie długiej rozmowie powoli doszli do domu Tentem. Zapukał do drzwi.
-Ładnie wyglądacie-powiedziała Ten ten gdy otworzyła drzwi i uśmiechając się do nich
-A ja sądziłem, że to jakiś anioł się pojawił- powiedział z lekkim uśmiechem, na co dziewczyna zareagowała lekkim rumieńcem, nic więcej nie mówiąc wpuściła ich do środka. Mimo wyglądu z zewnątrz był to spory dom. Jak zauważył wszyscy już byli. Podszedł spokojnie do choinki położył tam zwoje z prezentami dla każdego i usiadł na parapecie patrząc spokojnie za okno lekko zamglonym i zamyślonym wzrokiem. Nie wiedział co się dzieje a raczej nie zwracał na to uwagi. Nagle poczuł delikatne puknięcie w ramie, zamyślonym lekko zamglonym wzrokiem spojrzał kto to taki. Zobaczył zarumienioną Hinatę. Uśmiechnął się do niej lekko
-Witaj Hinata-chan- powiedział- coś chciałaś- spytał z lekkim uśmiechem
-W.witaj N.naruto-kun- wyszeptała białooka- g.gramy w p.pytania i z.zadania m.może się przyłączysz- spytała mocno zarumieniona
-Z chęcią-powiedział zsuwając się z parapetu- Hinata- zaczął spokojnie
-T.tak N.naruto-kun – spytała patrząc w ziemię i oblewając się mocniejszym rumieńcem
-Wiesz że stoimy pod jemiołą- spytał spokojnie ciekaw jej reakcji. Zauważył że zarumieniła się jeszcze mocniej. Pocałował ją lekko w kącik ust i złapał za dłoń.
-Chodźmy bo jeszcze zaczną grac bez nas-powiedział lekko ciągnąc za sobą dziewczynę która zarumieniła się jak piwonia i nie wiedziała co się dzieje. Usiadł obok Sasuke a Hinata obok Sakury. Grali spokojnie w butelkę. Każdy wybierał zadanie. A to było zrobienie iluś tam pompek, a to stanie na rękach, to pocałowanie kogoś itd. Itp. Przedostatnie zadanie było takie że Kiba miał dostać od każdej dziewczyny w policzek albo dostać w brzuch. Przyjął to spokojnie chodź widać było po nim że go boli. Kiba zakręcił butelką i wypadło na Naruto
-Zadanie- powiedział spokojnie
-Zaśpiewaj coś-powiedział uśmiechając się wrednie
-Naprawdę muszę-spytał lekko załamanym głosem, Kiba pokiwał głową że tak. Westchnął.
-Ty i te twoje powalone pomysły- mruknął kręcąc głową
-No dalej słowiku śpiewaj- powiedział Kiba śmiejąc się, razem z nim śmiali się też inni poza Hinatą.
-Skoro mus to mus-powiedział, podszedł do wierzy i puścił jakąś muzykę, zaczął śpiewać czystym i zmysłowym głosem http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=AMD2TwRvuoU co wszystkich momentalnie zatkało. Nie zwracał na to uwagi gdyż zamknął oczy i śpiewał spokojnie dalej. Gdy skończył otworzył oczy i spojrzał na wszystkich
-Eee…czemu się tak na mnie patrzycie-spytał lekko się drapiąc w tył głowy
-Cóż zaskoczyłeś nas swoim głosem i tyle-odpowiedział Kiba- Kto by pomyślał że z ciebie taki artysta-dodał a akamaru zawtórował mu szczeknięciem
-W sumie to oni mają rację dzieciaku-usłyszał w głowie głos demona. Uśmiechnął się lekko
-Przesadzacie trochę-powiedział- ale miło to słyszeć-dodał pokazując swoje wampirze ząbki w uśmiechu
-To może teraz zobaczymy co przynieśliśmy dla siebie co-spytał kiwając głową w stronę choinki pod którą było mnóstwo prezentów. W każdym zwoju dla dziewczyn były to kolczyki, bransoletki a to naszyjniki oczywiście w zwoju dla Tenten dał kilka różnych i ciekawych rodzajów broni. A chłopakom to tam różnie broń, to jakieś ciuchy, jedzenie itd. Po otrzymaniu prezentów cóż blondyn niestety nic nie otrzymał ale nie przejmował się tym. Posiedzieli jeszcze trochę i pogadali po czym pożegnali się
-Do zobaczenia jutro-powiedział, wyszedł z domu Tenten i udał się do swego domu. Po wejściu wziął szybki prysznic i w bokserkach położył się spać.

22 lutego 2013

Rozdział 2

-Jak sądzisz Kyu- spytał w myślach- nadal potrafię te techniki czy nie-dodał ciekaw
-Hmmm- usłyszał w głowie basowy pomruk demona- Cóż młody trzeba będzie to sprawdzić i to lepiej jak najszybciej bo jeszcze masz parę spraw do załatwienia przed jutrzejszą wigilią- powiedział demon po czym się zaśmiał chrapliwie
-Dzięki że mi przypomniałeś bo zupełnie zapomniałem- pomyślał po czym puknął się w czoło otwartą dłonią ze swej głupoty. Zerwałem kontakt mentalny ze swym demonem gdyż dotarłem na polanę
-Jutro święta a po śniegu ni hu hu-mruknąłem pod nosem- no cóż miejmy nadzieję że w nocy sporo go spadnie-pomyślałem i uśmiechnąłem się do siebie pod nosem. Na początek wykonałem wszystkie techniki z Akademii czyli: Kinobori no Waza, Bunshin no Jutsu, Suimen Hokou no Waza, Sairento Kliringu, Kawarimi no Jutsu do tej techniki użyłem Kage Bunshin no jutsu bo w końcu ktoś we mnie musiał rzucić czymś, na koniec rozgrzewki wykonałem Henge no Jutsu zamieniając się w małego słodkiego liska, po chwili znowu stałem się sobą
-No to rozgrzewkę już mam-pomyślałem, zdjąłem bluzę zostając w samym podkoszulku i zacząłem robić pompki, przysiady, brzuszki, kopać i uderzać w pień drzewa. Uderzyłem bardzo mocno piszczelem w drzewo aż przeszły mnie solidne ciarki, to zarazem spowodowało że straciłem równowagę i przywaliłem głową w drzewo
-Rany ja i ta moja głupota- mruknąłem pod nosem rozmasowywując sobie rozwalone czoło. Przez cały swój trening byłem nieświadomy że pewna granatowowłosa dziewczyna o białych oczach przygląda mi się z ukrycia. Mój trening trwał dość długo. Uderzyłem pięścią bardzo mocno w drzewo. Złapałem się lewą dłonią za prawe przedramię upadając na kolana. Krzyknąłem dość głośno z bólu.
-Teraz to mnie to drzewo wkurzyło- mruknąłem pod nosem. Zrobiłem jednego Kagebushina i wystawiłem do niego dłoń.
-Ciekawe co N-Naruto-kun zamierza-pomyślała Hinata patrząc na chłopaka z rumieńcami. Zauważyła że w jego dłoni zaczęło się coś tworzyć. Gdy czakra się uformowała w mej dłoni krzyknąłem
-RASENGAN- po czym uderzyłem dłonią z wirującą kulą czakry w drzewo. Nie za dobrze nad tym panowałem więc odrzuciło mnie prosto pod drzewo za którym chowała się Hinata. Kaszlnąłem obficie krwią. Spojrzałem na swoje mocno pokiereszowane dłonie i nogi. Podkoszulki nie miałem gdyż trenowałem też ze swoimi klonami walkę wręcz i bronią białą.
-N.Naruto-kun n.ni.nic ci n.nie jest-wyszeptała cicho Hinata wychodząc zza drzewa mocno zarumieniona, stykała ze sobą palce wskazujące.
-O witaj Hinata-chan- powiedziałem lekko urywanym głosem i uśmiechnąłem się do Hinaty szeroko- Co tu ro…-nie skończyłem gdyż mą wypowiedź przerwało głośne burczenie w moim brzuchu. Hinata cicho zachichotała. Ja podrapałem się rozwaloną dłonią w tył głowy.
-Jeżeli nie masz nic przeciwko może pójdziemy na ramen- zaproponowałem powoli podnosząc się z ziemi.
-H.hai-wyszeptała jeszcze bardziej zarumieniona Hinata. Ruszyliśmy wolno i spokojnie w stronę Ichiraku. Ramen Szliśmy wolno w pewnym sensie przez to że mnie noga solidnie bolała nie wspominając o reszcie ciała. Przez całą drogę panowała między nami cisza
-Ohayo Staruszku-powiedziałem wchodząc z Hinatą do butki
-O cześć Naruto- odpowiedział mężczyzna- Kto cię tak pokiereszował-spytał
-A troszkę przegiąłem z treningiem wiesz jaki ja uparty jestem-powiedziałem drapiąc się w tył głowy z głupkowatym uśmiechem. Hinata w ogóle się nie odzywała tylko co jakiś czas na mnie zerkała
-Poproszę 2 duże miski z ramen dla mnie i mojej przyjaciółki-powiedziałem siadając przy blacie
-Będą na koszt firmy-powiedział podając zamówienie po jakimś czasie
-Wielkie dzięki staruszku-powiedziałem przełamując pałeczki- Itadakimas- powiedziałem a Hinata tylko to wyszeptała i oboje zaczęliśmy spokojnie jeść można powiedzieć że kolację. Po zjedzeniu i podziękowaniu wyszliśmy z Hinatą z baru
-Powodzenia jutro na spotkaniu ze swoją drużyną-powiedziałem do Hinaty z uśmiechem. Ta widząc mój uśmiech zarumieniła się bardzo mocno
-D.dziękuję i i w.wzajemnie- wyszeptała uśmiechając się delikatnie
-Do zobaczenia jutro na imprezie i może kiedyś na przyjacielskim spotkaniu- dodałem i kuśtykając ruszyłem do swego domu. Hinata dalej stała zarumieniona moimi słowami i po jakimś czasie też ruszyła do swego domu. Gdy weszłam do domu od razu rzucił mi się w oczy bajzel
-No tak przecież ja za młodu byłem fleją- pomyślałem. Zrobiłem kilka klonów i w szybkim tempie posprzątałem cały dom i pozbyłem się wszystkich dresów no oprócz jednego w którym będę musiał jutro iść do sklepu. Po tym poszedłem się umyć. Wziąłem długą gorącą kąpiel. Rany mocno mnie podczas niej bolały ale trzeba było się pozbyć brudu. Gdy wyszedłem z wanny wytarłem się ręcznikiem i owinąłem wszystkie rany czyli całe dłonie aż do barku, tors i plecy oraz piszczele. Po zabandażowaniu się założyłem bokserki i położyłem się do łóżka.
-Kanaito*- pomyślałem
-Kanaito- odpowiedział mi lis i szybko zasnąłem.




Kanaito*- inna wersja dobranoc

Rozdział 1

Wybuch oślepił chłopaka i gdy odzyskał wzrok zobaczył że kuca na ławce patrząc Sasuke prosto w oczy
-Nie to ten moment-pomyślał blondyn i zaczął się odsuwać do tyłu
-Ten palant się mnie boi-przeleciało Sasuke przez głowę i uśmiechnął się kpiąco pod nosem. Nagle ktoś popchnął niebieskookiego co spowodowało że pocałował się z Sasuke
-Zabiję-przeszło obu przez myśl a mieli na myśli tego palanta który go popchnął. W mgnieniu oka oderwali się od siebie i zaczęli pluć i wycierać usta jakby zjedli coś paskudnego.
-Naruto- usłyszał warknięcie. Prawie wszystkie dziewczyny się na niego rzuciły i zaczęły atakować. Ten jednak spokojnie robił uniki i po paru minutach wszystko wyglądało jakby nigdy nic się nie stało. Usiadł sobie spokojnie na swoim miejscu, położył nogi na stole i odchylając się na krześle do tyłu sięgnął do kieszeni
-Zapomniałem że tego nie mam-mruknął pod nosem. Zauważył że Sasuke obserwuje go kątem oka
-Powiedzieć ci coś ciekawego-zagadnął blondyn
-Zależy- mruknął obojętnie Sasuke ale ja i tak chłopak wiedział że był ciekawy
-Wiem z kim będziemy w drużynie-powiedział i udał że ziewa jakby to było coś nudnego
-A kto to niby będzie- spytał kruczoczarny chłopak z rodu Uchiha już zaciekawiony
-Za 3…2…1..teraz- mruknął i w drzwiach pojawiła się Sakura razem z Ino-zgadnij która z tych będzie w naszej drużynie-powiedział
-Nie mówisz chyba że będzie…-nie skończył mówić bo się załamał, przyjął obojętny wyraz twarzy i spokojnie siedzi. Po paru minutach od wejścia smoka obu dziewczyn przyszedł Iruka który zaczął czytać kto jest z kim w danej drużynie.
-Drużyna 7 Sasuke Uchiha, Sakura Haruno- widać było od razu że Sakura się ucieszyła bo pokazała znak wiktorii- i Uzumaki Naruto- a teraz było widać u niej załamanie. Jedynie Naruto i Sasuke przyjęli to spokojnie.-Spotykacie się ze swoimi sen-seiami jutro o 8:00-powiedział Iruka i wyszedł
-Czyli trzeba przyjść na 9:00-mruknął pod nosem jinchiruki
-Iruka mówił co innego-powiedziała Sakura- prawda Sasuke- dodała miziając się do niego. Ten nie zwracając na nią uwagi ruszył do swojej samotni. Naruto spokojnie udał się do domu a raczej na pole treningowe by przypomnieć sobie co nieco. Szedł na pole treningowe zamyślony więc nie wyczuł że śledzi go pewna osoba. A to też dla tego że rozmawiał w myślach z Kyubim. Cóż od ponad 5 lat był jego przyjacielem ale po przeniesieniu się znów w te czasy raczej nie powinni się znać ale jednak nadal się z nim przyjaźnił. Widać ich przyjaźń i doświadczenie zostały nadal niezmienne.

Prolog

Dwuciesto pięcioletni chłopak o ciemnych blond włosach, błękitnych jak niebo oczach i bliznami na policzkach stał w zakrwawionym ubraniu i z zakrwawioną kataną nad ciałami swoich przyjaciół, zabił ich. Zabił ich ale nie mógł tego powstrzymać. Był sterowany przez Itachiego. Szedł jak zombii do pięknej kruczowłosej dziewczyny. Była blada z przerażenia i upływu krwi. Patrzyła swoimi białymi oczami na chłopaka.
-Czemu to się stało- pomyślał idąc w stronę dziewczyny, nie chciał tego robić. Z oczu ciekły mu łzy mieszając się z krwią na jego twarzy.
– P.przepraszam ciebie Hinata –zaczął- tak bardzo cię przepraszam – dokończył ostatnie słowa przebijając kataną serce dziewczyny. Wydała tylko ostatnie westchnienie i padła martwa. Z jego gardła wydobył się przeraźliwy krzyk który zatrząsł ziemią. Wstał i nie zważając na ciała leżące na ziemi pędem udał się do człowieka który był temu wszystkiemu winien. Biegł nie odczuwając zmęczenia gdy nagle go zobaczył. Stał do niego tyłem.  Poruszał się bezszelestnie. Katana przeszyła jego ciało na wylot przechodząc przez brzuch. Nie wiadomo kiedy powstał solidny wybuch i blondyn znalazł się…

przepraszam że wstawiam to bez zmian ale później to popoprawiam :)