Poczuł, że ktoś kładzie
mu dłoń na ramieniu, od razu chwycił owego napastnika i wykręcił mu rękę do
tyłu przykładając kunay do gardła. Otworzył oczy, zobaczył, że to budowniczy,
więc puścił jego dłoń i schował kunay
-Przepraszam, ale zaskoczył mnie pan- powiedział, jako swoje usprawiedliwienie
-Nic się nie stało-powiedział mężczyzna rozmasowując sobie
nadgarstek-Po prostu sądziłem, że śpisz
i chciałem cię obudzić, bo ruszamy-dodał
-A dziękuję, chociaż ja nie spałem-powiedział spokojnie, założył plecak i gdy
wszyscy byli gotowi ruszyli spokojnie w dalszą drogę zacierając za sobą ślady
obozowiska. Droga była spokojna, więc szedł z zamkniętymi oczami nie zwracając
uwagi na to, co mówią towarzysze
-Może wysłać przed nas, jako wabik moje klony-mruknął pod nosem
-Mówiłeś coś Naruto- spytał Kakashi
-Tak, że lepiej wysłać moje klony na przód by
wiedzieć czy nie czai się jakiś wróg-powiedział i zanim Kakashi mu odpowiedział zrobił 5 klonów, 4 z nich
zmienił w towarzyszące mu osoby i puścił je bardziej do przodu.
-To na pewno ten sam głośny chłopak-pomyślał Kakashi, co jakiś czas
pytał się swoich klonów czy coś się dzieje, cóż, że to klony Naruto to znali
swoje myśli, więc było prosto, poza tą wybuchową kartką na początku wyprawy nic
się nie wydarzyło
-To trochę podejrzane- pomyślał blondyn, cóż droga minęła spokojnie,
dotarli do miejsca gdzie resztę drogi trzeba było przepłynąć łódką. Kazał klonom
znikać i wszyscy weszli do łodzi siedząc spokojnie i pozwalając woźnicy czy jak
on się tam nazywał kierować łodzią do miejsca, w którym mieli wysiąść. W końcu
dopłynęli na wyspę, na której mieszkał nasz cel misji. Wysiedli z łodzi i
ruszyli za budowniczym, który prowadził ich dalej w stronę swego domu.
Wczorajszego wieczora powiedział, że to jest o wiele wyższa ranga misji niż C a
raczej Kakashi tak zasugerował i budowniczy przyznał się do oszustwa. Cóż ta
drużyna nigdy się nie podda, więc mają zamiar doprowadzić to, co zaczęli do
końca.
-I jesteśmy-powiedział budowniczy, był to jednopiętrowy dom, widać było,
że jest trochę zapuszczony, ale ma swój klimat, mężczyzna otworzył drzwi i
zaprosił do środka, w środku stała kobieta w wieku Kakashiego, dostrzegł też
dziewczynę nieco starszą od nich o rok może dwa.
-Przedstawiam wam naszych gości-powiedział mężczyzna- To jest Kakashi Hatake, Sakura Haruno, Sasuke Uchiha i Naruto Uzumaki-
blondyn zauważył delikatny błysk w oczach dziewczyny, gdy usłyszała imię a
raczej jego osobę- To jest moja córka, a
to moja wnuczka Yoi- powiedział- Ci
oto ludzie zostaną u nas przez jakiś czas-dodał na koniec. Jego wnuczka
ciągle się przyglądała Naruto i zerkała też przelotnie
-Kakashi-sensei czy dziś będziemy coś jeszcze
robić-spytał spokojnie
-Nie dziś macie wolne a jutro zaczniemy trening-powiedział spokojnie
-Przepraszam nie ma tu może jakiejś polany-spytał się budowniczego
-Hmm- mruknął tylko, po czym zauważył, że nad czymś myśli-nie wiem, ale może moja wnuczka ci pokażę-powiedział wskazując
dłonią na Yoi, dostrzegł, że jej oczy się lekko zaświeciły
-W sumie przyda mi się przewodnik-powiedział a po chwili został złapany przez
rudowłosą dziewczynę o zgrabnej talii i ładnych kształtach za dłoń i
pociągnięty w stronę drzwi-to do
wieczora-dodał zanim zniknął z Yoi za drzwiami. Dziewczyna ciągnęła Naruto
tak za dłoń przez całe miasto, dostrzegł dziwne spojrzenia ludzi, ale jakoś go to
nie interesowało. Po jakimś czasie dotarli na polankę, były na niej drzewa,
jeziorko i niewielki wodospad oraz gdzie niegdzie rosły piękne różne kwiaty
-Ładne miejsce-powiedziałem- odpowiednie do
treningu, odpoczynku i na randki- stwierdził i uśmiechnął się serdecznie do
dziewczyny a ta się lekko zarumieniła- Pewnie
bardzo często tu przychodzisz- stwierdził, ale na tą wypowiedź dziewczyna
nieco posmutniała, nie zważając na to, że chłopak może oberwać przytulił ją
-Byłam tu raz z tatą, ale zginął-powiedziała wtulając się we niego.
-Ja nie znałem swoich rodziców-powiedział spokojnie. Po czym słuchał jak
opowiada mu historię śmierci jej ojca- Zginął,
jako bohater-Zaczął mówić-Tacy jak
on, którzy potrafią walczyć w to, co wierzą powinni być szanowani jak
bohaterowie-Powiedział- Nie powinni
być traktowani jak głupcy i ty myśl, że twój ojciec był bohaterem gdyby wszyscy
byli tacy jak on to wasza wioska nie była by w takim stanie-powiedział przy
tym zdaniu dotykając palcem wskazującym jej czoła. Dziewczyna uśmiechnęła się
szeroko, delikatnie pocałowała chłopaka w policzek, po czym zarumieniła się
-To…do zobaczenia na kolacji-powiedziała i poszła pędem do domu. Trochę
zdziwił go ten pocałunek
-Ma przyjemnie miękkie usta-pomyślał, potrząsnął głową- Skup się przyszedłeś na trening a nie na
rozmarzaniu o tej dziewczynie-skarcił się w myślach, położył się na ziemi i
zaczął robić brzuszki, następnie uderzał i kopał w drzewo. Gdy skończył katować
ręce i nogi zawisł na gałęzi drzewa i zaczął w ten sposób robić brzuszki.
Ćwiczył już z godzinę, stworzył klona, zdjął koszulkę i owinął nią jakiś
sporawy 7kg kamień, razem z klonem położyli się naprzeciwko siebie w pewnej
odległości. Gdy on siedział, klon trzymał kamień, kładł się, dotykał kamieniem
ziemi, robił brzuszek i odpychał kamień od siebie, wtedy blondyn łapał kamień,
i robił to, co klon a następnie wszystko się powtarzało. Tak trenowali dość
spory czas, następnie stali do siebie plecami i podawali sobie ten kamień
skręcając biodra. Po jakimś czasie klon upuścił kamień na stopę orginału
-Kuso ty chol…-ugryzł się w język-Głupi klon-warknął
pod nosem i wbił kunay w serce klona a ten zniknął-Zaraz głupi klon- powtórzył ciszej-Przecież klon to ja ale ze mnie debil- Warknął cicho i uderzył
czołem o drzewo z powodu swej głupoty. Było już dość późno, gdy postanowił wrócić
do tymczasowego lokum. Był mocno poobijany i poraniony a to z powodu treningu.
Nie wiedział, po co ale postanowił trenować z klonami walkę w ręcz i obronę,
gdy on nie miał broni a oni tak
-Po, co ja to zrobiłem-myślał idąc w stronę domu- Wróciłem -powiedział wchodząc do domu
budowniczego i idąc spokojnie w stronę swego pokoju
-Naruto chodź coś zjeść-powiedział Kakashi
-Dziękuję, ale nie jestem głodny- powiedział i wszedł do pokoju,
rozebrał się i szybko umył, po czym założył bokserki i położył się do łóżka.-Mam nadzieję, że się nie przyczepią za to,
że powiedziałem, że nie jestem głodny-pomyślał i szybko zasnął.