17 czerwca 2013

Rozdział 27


Obudził się wcześnie rano i zaczął trenować tak jak zawsze, po czym wrócił do tymczasowego lokum i zaczął się pakować do wyjazdu. Po tych przygotowaniach postanowił wyruszyć, lecz coś mu się nie zgadzało. W pewnej chwili do jego pokoju wbiegła Em
-Ktoś porwał panienkę, ale na szczęście pan Heis złapał jedną z porywaczek- powiedziała i łapiąc blondyna za dłoń zaciągnęła go od razu do owego pokoju. Wbiegł za nią do pokoju, i spojrzał na to, mężczyzna chodził wściekły wokół jakiejś kobiety
-Proszę wyjdźcie ja się tym zajmę, a i nie wchodźcie tu mimo tego, co usłyszycie-powiedział, głos naruto był lodowaty, przerażający i nieznoszący sprzeciwu. Mężczyzna znał potęgę tego chłopaka z walk sparingowych, jakie z nim stoczył, kiwnął tylko głową i wyszedł ze wszystkimi z pokoju zamykając drzwi za sobą. Blondyn podszedł do dziewczyny i łapiąc ją za gardło przycisnął do ściany
-Powiesz po dobroci gdzie ona jest czy wolisz bym sprawił ci ból- zapytał spokojnie patrząc się na dziewczynę, ty się tylko ironicznie uśmiechnęła
-A, co taki smarkacz jak ty może mi zrobić-zapytała, jej głos był przyjemny dla ucha i zdawał się każdemu słuchającemu pełen ciepła oraz płynącej dobroci. Nasz Naruto uśmiechnął się perfidnie pod nosem. Wolną dłoń skierował w kąt Sali i za pomocą swojej natury czakry, czyli wiatru przyciągnął do siebie obcęgi
-Wiesz, co zamierzam zrobić- zapytał łapiąc obcęgami za jej paznokieć, powoli ciągnąc go w swoją stronę. Dziewczyna mogła czuć coraz większy ból spowodowany powolnym „odklejaniem” się paznokcia od skóry a zwłaszcza mięśni, które były pod paznokciem. To uczucie było dość dziwne gdyż częściowo wydawać by się mogło, że ktoś zdejmuje lateks albo coś w tym rodzaju, lecz mimo takiego odczucia ból był nieopisany, przez co kobieta krzyczała bardzo głośno i przeklinała go.
-Więc jak będzie powiesz mi czy mam dalej się tak tobą bawić- zapytał uśmiechając się przyjemnie i miło jak by rozmawiał z dobrą przyjaciółką. Dziewczyna jąkając się powiedziała wszystko, co chciał
-Dziękuję za informację i radzę ci zrezygnuj z tej drogi, bo następnym razem nie będzie to iluzja-powiedział zamykając oczy by po chwili je otworzyć, dziewczyna potrząsnęła głową i spojrzała na swoją dłoń, jej paznokieć był na swoim miejscy a gardło jej nie bolało. Blondyn pędem wybiegł z owego pokoju i ruszył do miejsca, o którym mówiła mu ta dziewczyna. Po drodze już wyczuwał, że to, co zobaczy nie spodoba mu się. Lecz to, co ujrzał w jaskini przeszło jego wszelkie oczekiwania. Do ścian jaskiń przyczepione wychudzone szkielety ledwo żywych kobiet, doskonale było widać każdą kość, każdą żyłkę mięśni na ich ciałach. Niedaleko tego miejsca była ogromna pieczara, w której trzymano „świeże” mięso, czyli dopiero, co złapane kobiety. Widział jak torturują je psychicznie tak, że przez pewien okres czasu w ogóle nie dawali im jeść, po tym okresie stawiali im warunki, że dadzą im jedzenie jak coś zrobią. Blondyn nie wytrzymał, przycisnął do ściany najbliższego z nich. Ciało naruto otaczała krwistoczerwona czakra
-Gadaj gdzie jest wasz pierdolony szef –wywarczał
-Nie chcesz mówić to trudno- warknął rozszarpując mu zębami gardło, wypuścił go i pędem zaczął zabijać resztę „potworów” to wyrywając im głowy razem z kawałkiem kręgosłupa to wyrywając im ręce. Nagle dostał w brzuch kunayem. Z mordem w oczach spojrzał na oprawcę a w dłoniach blondyna zaczęły pojawiać się dwie katany stworzone z ognistej czakry kyubiego. Za ich pomocą przeciął tego oponenta na dwie połówki, w kolejnego rzucił kataną przebijając mu gardło i wbijając w skałę. Wyrwał broń ze skały i przeciął kolejnego napastnika w talii. Następnemu rozciął brzuch tak, że wyleciały mu wnętrzności. Po kilkunastu minutach tej masakry dotarł do końca jaskini i do przywódcy. Przybił go do skały i zaczął wymierzać mu najgorszą karę, jaka jest możliwa do wykonania. Cóż karą, jaką zadał mu blondyn była powolna i bardzo bolesna śmierć. Obrywał mu powoli paznokcie, skórę na końcu go zabijając. Zaczął uwalniać kobiety i te, które go błagały pozbawił życia. Nie chciały pewnie wracać do swoich rodzin po tym jak je tak zhańbiono. Po uwolnieniu Em i córki Heisa zemdlał. Co się z nim dalej stanie tego nikt nie wie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz