17 czerwca 2013

Rozdział 26


-Musimy iść do mnie po sprzęt na misje- powiedział naruto, przełknął ślinę widząc niebezpieczny błysk w oczach dziewczyny –boże, dla czego tak mnie karzesz, co ja ci do kurwy nędzy zrobiłem-krzyknął w duchu i powoli idzie z dziewczyną do swojego domu, otworzył drzwi i zaprosił ja do środka
-Usiądź zaraz przyjdę-powiedział by po chwili przynieść jej herbatę –proszę napij się a ja zaraz będę gotowy- powiedział i spokojnie ruszył do swojego pokoju, wiedział, że dziewczyna będzie za nim szła tylko nie był pewny, kiedy przyjdzie. Wszedł do pokoju i zaczął wyciągać potrzebne rzeczy jak zwinięty namiot, śpiwory, osprzęt oraz swój strój bitewny. Zaczął czegoś szukać w szafce nocnej
-Czego szukasz-wyszeptała mu dziewczyna tuż przy uchu, podskoczył odwracając się do niej i od razu opierając odruchowo o szafkę za sobą
-Pewnego zwoju-powiedział naruto patrząc się na dziewczynę, która była niebezpiecznie blisko niego, przełknął ślinę i chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna zatkała mu usta pocałunkiem wplatając mu palce we włosy i częściowo się na nim kładąc, po chwili się od niego oderwała i wyszła z pokoju blondyna, chłopak stał tak z otwartymi ustami i szeroko otwartymi oczami przez parę minut, potrząsnął parę razy głową
-Co to kurwa miało być-krzyknął w duszy, przetarł dłońmi twarz, po czym zabrał cały sprzęt potrzebny do podróży, po czym wyszedł z pokoju
-Możemy ruszać- powiedział, dziewczyna od razu się do niego przykleiła i razem wyszli z mieszkania by następnie po paru minutach drogi opuścić konohę. Zrobił klona, który wziął plecak, oryginalny naruto wziął na barana ten upierdliwy drugi balast, który, podczas gdy ją tak nosił muskała go po szyi i za uchem
-Boże weź przestań mnie tak karać-zawył w duszy. Szedł tak bardzo długi czas aż do wieczora. Postawił dziewczynę na ziemi i razem z klonem zaczął przygotowywać obóz i miejsce do spania dla dziewczyny.
-Dobrze ty będziesz spać a ja będę pilnował-powiedział, rozpalił ognisko i zaczął przygotowywać jedzenie. Po pewnym czasie razem z dziewczyną spokojnie siedział przy ognisku pałaszując soczyste ryby przyprawione kilkoma znalezionymi ziołami. Cóż troszkę doprawił jej rybkę by po zjedzeniu od razu poszła spać aż do samego rana. Nie miał zamiaru budzić się, co chwila by ją odkleić od siebie a co gorsza nie chciał mieć problemów, że przestała być panienką, chociaż coś mu się wydawało, że nią od pewnego czasu nie jest, ale nie ma zamiaru się nad tym zastanawiać i nie chce jej do siebie dopuścić by nie mieć problemów, co znając jego wielkie szczęście na pewno się wydarzy. Po zjedzeniu dziewczyna przytuliła się do naruto i zasnęła na jego ramieniu. Nasz blondyn wziął ją lekko na ręce i zaniósł do namiotu, po czym sam usiadł przy ognisku, zamknął oczy i zaczął rozmawiać ze swoim zwierzakiem na temat, dla czego oni muszą mieć takie zwariowane szczęście do kobiet. W sumie nie zdziwił się, że na rozmowie z lisem upłynęła mu cała noc. Zdarzało się i tak, że rozmawiał z nim kilkanaście godzin pod rząd a co dziwne normalnie funkcjonował. Tak mijały mu kolejne dni i noce nie licząc czasem ataków zbójów chcących tylko łatwej forsy nie spodziewali się jednak, że przyjdzie im walczyć z wyszkolonym shinobi. Te walki kończyły się na paru siniakach i niewielkich rankach. Te dni nawet mu się podobały bo przynajmniej miał nieco zabawy ale niestety zyskał większy podziw u tej cholernej upierdliwej dziewczyny. Po tygodniu dotarł z nią do kraju herbaty i domu jej ojca. Dziewczyna trzymając go za dłoń wprowadziła go na ogromną posiadłość a po paru minutach marszu do budynku gdzie po wejściu zostali powitani przez durzą ilość służących za równo mężczyzn jak i kobiet w dość młodym wieku, bo zaledwie 20-21 lat
-Tobie też się to nie podoba przyjacielu- zapytał w myślach naruto
-Tak gdyż wydaje mi się, że on wykorzystuje te kobiety- usłyszał w odpowiedzi lisa, co spowodowało, że zacisnął pięść aż do krwi, po chwili jednak ochłonął i spokojnie rozejrzał się po Sali wejściowej tego ogromnego budynku. Dziewczyna pociągnęła go w stronę gabinetu ojca, do którego weszła bez pytania
-Ojcze to jest chłopak, który mnie tu przyprowadził- powiedziała uśmiechając się do swego ojca, mężczyzna jak na czterdzieści lat był bardzo sprawny. Nie jeden młody chłopak chciałby mieć taką zwinność, szybkość i siłę jak ten facet, mężczyzna podszedł do blondyna i położył mu na ramieniu ogromną dłoń
-Cieszę się, że ktoś taki jak ty opiekował się moją córką podczas wyprawy- powiedział, widać było, że jego głos jest dostojny i bardzo dworski.
-Miło mi to słyszeć z pana ust, ale to był mój obowiązek by tej damie nic się nie stało- oznajmił naruto kłaniając się przed mężczyzną
-Jaki tam ze mnie pan mów mi po prostu Hejs jak wszyscy- powiedział siwowłosy czterdziestolatek klepiąc mocno blondyna w plecy tak, że ten poniósł się lekkim kaszlem-Mam nadzieję, że nie sprawi ci to problemu chłopcze jak byś się, poopiekował moją córką jeszcze przez tydzień- zapytał Hejs patrząc na blondyna
-Ja nie chcę-powiedział rozpaczliwie w duszy blondyn-Ale niestety muszę gdyż to może się odbić na kontaktach z konohą- dodał krzywiąc się w duchu-Dobrze będę tu jeszcze tydzień, ale nie chcę sprawiać kłopotów-zaczął, ale mężczyzna mu przerwał
-Jaki problem wiesz jak w tym domu jest nudno a dzięki tobie może nawet ja trochę będę miał zabawy- oznajmił z rozbawieniem, pstryknął palcem a w drzwiach pojawiła się jedyna bardzo stara kobieta
-Niech Em pokaże temu chłopcu jego pokój- powiedział mężczyzna, kobieta skłoniła się nisko, po czym wyszła. Po paru chwilach od zniknięcia tamtej kobiety w drzwiach pojawiła się wysoka czarnowłosa dziewczyna o ciemnoniebieskich oczach. Miała na sobie strój pokojówki, który jak się spodziewał wybrał Hejs by każda z kobiet miała podkreślone kształty, miała nieco ubrudzony fartuch błotem i piaskiem a na dłoniach miała brudne rękawiczki
-Em zaprowadź tego młodzieńca do któregoś z pokoi gościnnych i od tego momentu przez tydzień będziesz jego służącą-oznajmił mężczyzna
-Dobrze panie Hejs- powiedziała, dziewczyna miała bardzo ładny i melodyjny głos, co się spodobało naszemu blondynowi, który ruszył za dziewczyną
-Mmówią do mnie Naruto- powiedział z lekkim uśmiechem do Hejsa- Jeżeli pan by chciał powalczyć z miłą chęcią się podszkolę- oznajmił znikając za drzwiami. Spokojnie szedł za dziewczyną, która prowadziła go do pokoju.
-To pański pokój proszę pana-powiedziała Em, która otworzyła drzwi nie podnosząc głowy. Blondyn spokojnie wszedł do pokoju
-Rany, jakie to wielkie- stwierdził śmiejąc się lekko, odłożył spokojnie plecak na łóżko i spokojnie rozejrzał się po dużym pokoju.-Ciemne barwy jak lubię-stwierdził z rozbawieniem
-Czy pan sobie czegoś życzy-zapytała pokojówka
-Na razie tego byś mówiła mi po imieniu i traktowała mnie jak normalną osobę- powiedział uśmiechając się do dziewczyny. Przetarł twarz dłońmi –Ty zajmujesz się ogrodem-zapytał patrząc na dziewczynę
-Tak. Lubię to zajęcie-powiedziała nieco śmielej dziewczyna
-Widać, że kochasz zajmować się roślinami gdyż ogród wygląda bardzo pięknie- powiedział i zaśmiał się lekko widząc, że „jego” służąca się zarumieniła-Mam nadzieję, że nie obrazisz się jak poproszę cię byś poszła gdyż jestem zmęczony po tej podróży-powiedział miłym głosem
- W takim razie dowidzenia i dobranoc pa…Naruto- powiedziała z lekkim przepraszającym uśmiechem, po czym wyszła z jego tymczasowego pokoju zamykając za sobą drzwi. Chłopak na wszelki wypadek zamknął drzwi na klucz i zostawił go w drzwiach by ta durna córa Hejsa mu w nocy nie wparowała do wyrka. Na szczęście jego pokój był na pierwszym piętrze. Rozebrał się do bielizny i poszedł się umyć, tym razem wziął dość długi gorący prysznic. Po czym wyszedł z łazienki wycierając się ręcznikiem następnie założył bokserki i poszedł spać. Obudził się jak zawsze o 6 rano, na bokserki założył krótkie spodnie, na kostki, nadgarstki i tors założył obciążniki, po czym otworzył drzwi a następnie wyskoczył przez okno i zaczął biegać wokół budynku słuchając muzyki. Biegał tak z kilkanaście minut, po czym wszedł do Sali treningowej i zaczął trenować na manekinach. Tak mijał dzień za dniem rozmawiał z Em, którą zaczął traktować trochę jak siostrę, starał się uciekać przed córką, Hejsa, która była straszną przylepą, co go denerwowało. Czasem robił sparingi z Hejsem, który pokonywał z łatwością blondyna, chociaż Naruto wyczuwał, że nie używa swojego pełnego potencjału, co blondyna denerwowało a zarazem popychało do tego by stawać się lepszy w walce. W ostatni dzień pobytu jednak ta monotonia miała się zmienić i wypróbować spryt, siłę a co najważniejsze upór i wolę walki naszego Naruto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz