17 czerwca 2013

Rozdział 31


Blondyn chwycił dłońmi klingę miecza i uniósł głowę. Jego oczy były puste i zamglone. Z krzykiem przyciągnął się, co spowodowało, że katana przebiła go na wylot. Gdy dotknął nogami gruntu stopił to miejsce gdzie trzymał dłońmi ostrze, po czym kopnął Ikkiego, który odsunął się parę kroków do tyłu. Naruto upadł na kolana podpierając się dłońmi ziemi. Oddychał powoli i z trudem. Podniósł głowę patrząc się na zbliżającego mężczyznę, który unosił broń do góry by po chwili opuścić ją na dół. Na jego nieszczęście słonce zostało zakryte chmurami, które rzuciły cień na walczących. Gdy ostrze miało już przeciąć głowę blondwłosego ten nagle zniknął. Jedyne, co utrzymywało obserwatorów w tym, że nadal tam jest to pojawiające się nowe coraz głębsze rany na jego przeciwniku. Przedostatni atak niebieskookiego odciął Ikkiemu dłoń, w której trzymał katanę. Ostatni zaś przeciął ścięgno podkolanowe, co automatycznie sprawiło, iż mężczyzna upadł na kolana. Za jego plecami wyłonił się z cienia blondyn trzymając w prawej ręce zakrwawioną katanę. Obkręcił ją między palcami, po czym tępą stroną skierowaną do siebie wbił ostrze w prawy bark mężczyzny, co sprawiło kilkucentymetrowe tryśnięcie krwi. Po chwili mocnym ruchem obu dłoni sprawił, iż ostrze wyszło z jego brzucha a krew zaczęła wylatywać na kilka centymetrów od ciała Ikkiego. Kiedy jego zwłoki powoli osuwało się na ziemię szarpnięciem wyrwał z jego martwego ciała katanę.
-Chuh ledwo zdążyłem- dało się słyszeć głos Kyubiego oczywiście w ludzkiej formie, który wyłaniał się zza drzewa. Nasz blondyn wypuścił broń opadł na kolana a następnie przewrócił się na lewy bok mimo tego na jego ustach gościł lekki uśmiech.
-Co z niego za debil- warknął demon biorąc chłopaka na ręce. Zza pleców Kyu wyłoniło się 9 lisich ogonów, ale nie z czakry tylko prawdziwych-Jeżeli chcecie by przeżył nie zatrzymujcie mnie- powiedział do już uwolnionych dziewczyn, machnięciem ogona nie pozwolił nic powiedzieć Sakurze i innym dziewczyną.
-Jak widzicie on non stop krwawi, mimo że takie rany szybko by się zagoiły a to wina trucizny, jaka była na katanie wiec, jeżeli zależy wam na tym małym to pozwólcie mi go zabrać. Za tydzień będzie zdrowy- zapewnił Kyubi uśmiechając się jak to robił Naruto, czyli pokazując swoje ząbki. Ogony zaczęły tworzyć jakiś okrąg tuż przed demonem. Po niecałej minucie pojawiła się soczewka, w której było widać gabinet taki sam jak gabinet Tsunade tylko, że za biurkiem zasiadywała białowłosa dziewczyn o granatowych oczach. Z wyglądu była bardzo podobna do Hinaty. W sumie to była Hinata tylko, że ze świata demonów. Krwistowłosy przeszedł przez tą soczewkę
-Zabierz go szybko do szpitala ten debil walczył z nukeninami* z naszej wioski. I wezwij tu do mnie Kibe i Shino- powiedział dając blondyna dziewczynie, która miała jak kyubi 9 ogonów tylko w brązowym kolorze. Lisi demon zaś miał 9 ogonów, lecz na środkowym ogonie miał cyferkę, 1 co tam oznaczało władcę. Dziewczyna tylko pokręciła głową i zniknęła w brązowym dymie razem z nieprzytomnym Naruto a zamiast niej w pomieszczeniu pojawiły się owe dwie wzywane osoby. Podobnie jak Hinata w tym wymiarze tak i ci bohaterowie mieli pozmieniane kolory włosów i oczu.
-Jak już za pewne wiecie chodzi o świat ludzi. Macie się tam udać i poszukać czy nie ma tam innych nuków z naszej wioski- powiedział uśmiechając się do swoich przyjaciół. Odwzajemnili jego uśmiech i kiwnęli głowami, po czym przeszli przez „portal”, za którym rozmyli się jak mgła by znaleźć uciekinierów o ile jeszcze jacyś tu są. Po tym owa soczewka zniknęła.


Od incydentu na plaży minął dokładnie tydzień. W wiosce liścia powoli dochodziło południe. Pogoda była słoneczna, ciepła i bezwietrzna, co sprawiało, iż z odległości kilkuset metrów dało się słyszeć graną i śpiewaną melodię http://www.youtube.com/watch?v=_-fGkNHJEV4&feature=player_embedded .Po paru sekundach na horyzoncie pojawiły się dwie zamaskowane postaci tego samego wzrostu. Jedna z nich grała na gitarze a druga nieco ochrypłym, ale dość znajomym głosem śpiewała robiąc, co jakiś czas obroty to chodząc zygzakiem. Gdy skończyła się ta piosenka doszli akurat do głównej bramy
-Kim jesteście- zapytali dwaj, shinobi, którzy sprawdzali, kto przyszedł oraz wyszedł z wioski
-Jesteśmy komiwojażerami-odpowiedział jeden z zamaskowanych osobników-Czyżbyście na kogoś czekali- zapytał drugi a mężczyźni kiwnęli głowami. Chłopak bez gitary stanął tuż przy ich budce i kiwając palcem w swoją stronę sprawił, że się do niego przysunęli a gdy byli blisko chwycił za kaptur zdejmując go i wołając-BU- by po chwili się przewrócić na ziemię i śmiać do rozpuku widząc ich wyraz twarzy. Jak już zapewne zgadliście tymi zamaskowanymi osobnikami byli Naruto i Kyubi a osobnikiem tarzającym się po ziemi był oczywiście blondyn
-Nie mogłeś się powstrzymać, co- Zapytał demon zdejmując kaptur z głowy
-Znasz mnie i wiesz jak lubię wkurzać ludzi-dodał i po paru minutach takiego śmiechu wstał z ziemi, otrzepał ubranie, machnął strażnikom i ruszył razem z kyu dalej. Idąc tak sobie z lisem nasz blondynek tańczył sobie nucąc i cicho śpiewając https://www.youtube.com/watch?v=u0L3KrcrEHs&feature=related poruszał się na boki, to robił obrót bądź rozkładał ręce i robił samolot tak jak bawi się zazwyczaj z małymi dziećmi mając je na baranach.
-Ne, Kyu a tak właściwie jak masz na imię-zapytał trzymając ręce za plecami i idąc tyłem by patrzeć się na lisa z tym swoim dziecięcym uśmiechem, jaki on często widział
-A, czemu cię to interesuje?- zapytał lis- Mam na imię Kurama- dodał po chwili. Dało się słyszeć ciche mruknięcie ze strony blondyna
-Ładnie- stwierdził uśmiechając się, odwrócił się do niego plecami i spokojnie sobie idzie nucąc coś pod nosem. Dotarli w ten sposób do domu blondyna
-No wyślę klona do sprzątania a sam pójdę sobie popływać-stwierdził i jak powiedział zrobił dwa klony, które weszły do domu naruto i zaczęły sprzątać
-To ja wracam do wioski- zaczął mówić kyubi
-Tak leć naciesz się swoją żoną-powiedział blondyn pokazując swoje ząbki i puszczając mu oczko. Zaczął się śmiać, gdy zobaczył na jego policzkach rumieńce. Machnął tylko dłonią
-Nie widziałeś się z nią wieki, więc leć i pozdrów ją ode mnie i w razie, czego jak byś miał problem staruszku to ci mogę pomóc- dodał i śmiejąc się zaczął uciekać w stronę parku.
-Kretyn- tylko tyle powiedział Kurama zanim zniknął kręcąc głową na boki z lekkim uśmiechem. Nasz blondyn dotarł do parku a raczej do takiej jego części, o której mało osób wie. Było tam piękne błękitne jeziorko i niewielki wodospad. Wciągnął przyjemny chłodny wiatr. Powoli zdjął płaszcz, który upadł na ziemię. Następnie zdjął czarną koszulę, pod którą były bardzo mocno zawiązane bandaże. Zdjął na końcu spodnie, buty i skarpetki. W samych bokserkach wskoczył do lodowatej wody. Wynurzył się tuż przy wodospadzie i potrząsnął głową roztrzepując w ten sposób mokre włosy. Podpłynął pod wodospad i usiadł na jednym z głazów kładąc ręce na kolanach. Woda spada na niego z ogromną siłą a w dodatku siła jest nieco większa z powodu chłodu tej wody. Poczuł mocne zmęczenie, gdy klony zniknęły po sprzątaniu domu, odchylił głowę do tyłu by lodowata woda z wodospadu padała mu na twarz. Po godzinie takiego siedzenia wyszedł spod lecącej wody, wziął głęboki oddech i zanurkował pod wodę. Popływał tak chwilę i wyszedł na brzeg oddychając szybko. Przez cały tydzień leżał i był męczony. Przeszedł go dreszcz na samo wspomnienie o leczeniu w wiosce Kyu. Jednocześnie leczenie było straszne i przyjemne. Potrząsnął głową by przestać o tym myśleć i położył się pod drzewem. Ciepłe promienie słońca spowodowały, że mu się przysnęło. Obudził się i zobaczył stojącą nad nim w rozkroku Mayę. Wytrzeszczył zdziwiony oczy. Cóż nie ma się mu, co dziwić skoro dziewczyna była ubrana w bardzo krótką spódniczkę, pod którą dokładnie było widać jej bielizną i obcisłą podkoszulkę.
-Mogę wiedzieć, czemu tak nade mną stoisz-zapytał unosząc głowę patrząc się na jej twarz. Mimo że robiło się ciemno spostrzegł, że ma nieco inny wzrok. Nie dostał odpowiedzi tylko dziewczyna usiadła mu na brzuchu złapała jego twarz i pocałowała go gorąco. Blondyn otworzył usta ze zdziwienia, mimo że już kilka razy się całował. Dziewczyna nie czekając wsunęła język do ust blondyna pogłębiając pocałunek. Nagle się uspokoił, co dziwne.
-Zaraz czy ona nie jest przypadkiem jedną ze znajomych zwariowanej córeczki kyubiego? Nie to niemożliwe. Chociaż jej psiapsiuły wszystkim się dzieliły ych- przeszło mu przez myśl i zadrżał w duchu na wspomnienie jak one się nim dzieliły
-Ty zasrany pchlarzu wytłumacz mi, co się z nią dzieje-warknął w duchu próbując ją od siebie odsunąć, przez co przypadkiem dotknął jej czoła, które było rozpalone- chyba ma gorączkę- stwierdził
-Jeżeli ma gorączkę przyjacielu to mówię ci, że masz przekichane- oznajmił kurama- A dla czego? Dla tego, że mój nazwijmy to gatunek a zwłaszcza kobiety jak mają gorączkę to codziennie zmienia im się charakter. Raz są kolokwialnie mówiąc napalone, następnego chcą zdobyć świat, kolejnego są nieśmiałe jak twoja przyjaciółka hinata a jeszcze innego dnia będą tak zwaną zimną suką- oznajmił demon, po czym poszedł spać. Blondyn nie zdążył zapytać jak szybko ją wyleczyć, bo zaczął słyszeć głośne i wkurzające chrapanie. Udało mu się ją uśpić zanim pozbawiła go jedynego ubrania, jakie miał na sobie a sama już prawie się rozebrała do naga. Położył ją obok i wziął głęboki haust powietrza
-Rany nie sądziłem, że ktoś może być tak napalony na przeciwną płeć poza ero-seninem- powiedział Naruto ubierając się by następnie ubrać Mayę i przenieść ich do swojego domu. Położył dziewczynę na łóżku w jej pokoju, po czym sam nie zmieniając ubrań padł jak kamień na swoje posłanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz