25 marca 2013

Rozdział 10

Zobaczył jakąś demoniczną twarz i usiadł na łóżku z otwartymi oczami. Oddychał szybko a po jego plecach i torsie spływały kropelki potu, jakoś nie zdziwiło go, że nie miał na sobie podkoszulki.
-ałł- mruknął pod nosem łapiąc się za brzuch, po chwili złapał się za głowę-rany, ale mnie łeb nap…boli-dodał po chwili, powoli zaczął wstawać i kierować się do łazienki. Jakoś tam dotarł na chwiejnych nogach, odkręcił lodowatą wodę i wszedł pod prysznic, woda nieco go otrzeźwiła i uśmierzyła ból
-rany czuję się jak kiedyś na mega kacu-mruknął odgarniając dłonią włosy do tyłu i podnosząc przy tym głowę by woda padała mu na twarz. Po jakimś czasie wyszedł z pod prysznica już nie chwiejąc się na nogach, ale i tak miał ból głowy, wytarł się ręcznikiem i założył bokserki, po czym wyszedł z łazienki i założył spodnie oraz białą podkoszulkę, wyszedł z pokoju i skierował się powoli do kuchni gdzie jak sądził, wszyscy powinni być. I jego przeczucie okazało się prawdą. Byli wszyscy poza Yoi, z czego się w pewnym sensie cieszył
-Powie mi ktoś, co się stało-spytał-, bo czuję się jak bym wrócił z mega popijawy-powiedział rozmasowując sobie skronie. Zauważył zdziwienie wszystkich
-co jest- zapytał- mam coś na twarzy- dodał w zamyśleniu przejeżdżając dłonią po twarzy, ale nic nie miał poza tym, że włosy zasłaniały mu oczy to nic się nie zmienił, zawiązał opaskę na czole tak jak zawsze i jakoś dziwnie szybko ich zdziwienie zniknęło. Wziął jabłko i jedząc je słuchałem opowiadania Kakashiego
-Hmm, czyli jednak nic się nie zmieniło- mruknął w zamyśleniu z lekkim uśmiechem- To, kiedy będziemy wracać-spytał już normalnie patrząc na Kakashiego
-Skoro się obudziłeś wcześniej niż zakładaliśmy-powiedział- i widząc, że wyglądasz jakby nic się nie stało to możemy nawet za chwile wszyscy są gotowi- dodał, blondyn kiwnął głową i wywalił ogryzek do kosza
-To zaraz będziemy ruszać tylko się szybko spakuję- powiedział i po tych słowach nie było go już w kuchni, spakował się dość szybko, książkę, którą zaczął pisać a raczej dopiero opisał wygląd jednej z postaci, której nawet nie wymyślił jeszcze imienia można nazwać książką to by było ciekawe. Cóż jakoś czasu nie miał by się nad tym głowić a teraz w drodze powrotnej na pewno znajdzie czas, schował ją do kieszeni, bo to była niewielka książeczka a raczej coś takiego jak czyta sensei wiec się jakoś zmieściła, założył plecak i wyszedł z pokoju.
-To możemy ruszać- powiedział i całą drużyną wyszli z tego domu i zaczęli iść w stronę powrotną, gdy nagle usłyszeli czyjeś wołanie, odwrócili się w stronę głosu a po chwili blondyn stał jak wryty gdyż Yoi zarzuciła mi ręce na szyję i bardzo namiętnie pocałowała w usta. Miała na sobie lekką sukienkę, co bardziej go zaskoczyło, niepewnie oddał pocałunek i gdy to wyczuła odsunęła się mocno zarumieniona. Podrapałem się w tył głowy z uśmiechem i lekkim rumieńcem
-nie wiem, za co to było-powiedział bardzo cicho tak, że tylko Yoi mogła to słyszeć-, ale było bardzo miłe- po ostatnim słowie zarumieniła się jeszcze bardziej, co spowodowało, że się wyszczerzył. Po chwili ruszyli dalej a on zdążył jeszcze usłyszeć jak budowniczy mówi do nie
-Podoba ci się ten Uzumaki, co- dalej nie słyszał wypowiedzi, bo byli już za daleko. Po jakimś czasie wyciągnął z kieszeni książeczkę i długopis otworzył na pierwszej stronie i przeczytał wygląd postaci, blizna w kształcie X na lewym policzku i podobna rozcinająca dolną wargę oraz idąca od prawego kącika ust w stronę oka, co wykrzywiało jego uśmiech w nienaturalny sposób, czarne włosy i białe oczy z pionowymi złotymi oczami. Sprawdził jak by to wyglądało na sobie i trzeba przyznać, że to ciekawie wyglądało.
                        „ aktualnie znajdował się w szpitalu gdyż znaleziono
                         go całego zakrwawionego i poranionego przed bramą
                         dowiedziano się, że jego rodzice zostali przez kogoś
                        zmasakrowani, ale nie było wiadomo, przez kogo. Pewna
                        Krwisto włosa piękna dziewczyna o błękitnych oczach
                        Podkochiwała się w tym chłopaku gdyż często go widywała
                        Jak przychodził do szpitala by zaleczyć rany…”
Przerwał pisanie, bo poczuł draśnięcie na policzku, zamknął powoli książkę, schował ją i w tym momencie złapał metalowy kij obrócił się wyrywając go z rąk napastnika zdzielił go nim w głowę tak, że stracił przytomność, rozejrzał się zamyślonym wzrokiem po okolicy, niewielka grupka bandytów ich zaatakowała, cóż każdy już załatwił po jednym tak jak on, kręcąc tym kijem zastanawiał się, co dalej, wywalił go. Nic się nie działo, więc ruszyli dalej w drogę powrotną, miał niewielką ranę na policzku. Usłyszał coś i wysłał niepostrzeżenie klona w tamtym kierunku.
-Czym ty byłeś tak zajęty, że nie zauważyłeś walki- spytała wściekle Sakura, cóż ona szybko i łatwo się wściekała jakby to powiedziała pewna osoba „takiej kobiety ani kochać ani z nią żyć, bo jeszcze gotowa cię zabić” cóż to była prawda, wzruszył tylko ramionami na pytanie Sakury i dalej szedł spokojnie. To spowodowało, że Sakura bardziej się zezłościła i była teraz bardziej natarczywa by się dowiedzieć, co robił. Westchnął przeciągle w załamaniu
-Może się tak zajmiesz swoim kochanym Sasuke, co- spytał by wspomniany chłopak usłyszał, momentalnie jego słowa sprawiły, że dziewczyna się zarumieniła i przestała mówić. Stanął wtedy z tyłu i klon pojawił się obok niego i dał mi niewielkiego czarnego wilczka o złotych ślepiach-na razie cię wsadzę do plecaka-powiedział cicho do zwierzaczka i tak jak, powiedział też uczynił- Czasem się cieszę, że jestem w drużynie z Sasuke, bo przynajmniej raz o nim wspomnę i każda dziewczyna przestaje mówić-mruknął pod nosem tak, że Sasuke to usłyszał, bo podszedł do niego
-Jeżeli chcesz mi robić wyrzuty za ten tekst do Sakury to sam rozumiesz, że jak ktoś jest nachalny to to strasznie denerwuje-powiedział blondyn, Sasuke tylko kiwnął głową
-A mi powiesz, co cię tak zajęło-spytał spokojnie, westchnął- jak tobie powiem to będę musiał i Sakurze- powiedział, kiwnął palcem w stronę Sakury, która ciekawska szybko podeszła- Po prostu pisałem i tyle- i jak się spodziewał usłyszał ich śmiech, którym się nie przejął, przeszedł przez bramę i od razu ruszył w stronę Ichiraku Ramen, miał bliznę na policzku oraz był też częściowo zabandażowany, bo, mimo że szybko mu się rany goją to tamte trochę musi potrzymać pod bandażami, bo były dość solidne.
-Ta to bardzo zabawne- mruknął jeszcze i po jakimś czasie wszedł do ichiraku, usiadł przy barze i z plecaka wyciągnął zwierzaka
-I jak wygodnie było- spytał drapiąc wilczka za uchem, zwierze zaczęło delikatnie drżeć. Gdy podszedł staruszek blondyn zamówił ramen, trochę wody i niewielki kawałek mięska dla zwierzaka, jedząc, co jakiś czas karmił „swoje zwierze”, bo jak mu powiedział klon leżało przy zabitej matce, więc się postanowił nim zająć. Po skończonym jedzeniu zapłacił
-Staruszku nie wierz może gdzie jest drużyna Hinaty- spytał Naruto
-Albo są na polu treningowym albo jak są na misji to powinni niedługo wrócić- stwierdził staruszek uśmiechając się do niego przyjaźnie
-Wakarimashita- powiedział kiwając głową- w takim razie Ja Ne- powiedział, zabrał wilczka i ruszył do swojego domu by się rozpakować i posprzątać po czym z wilczkiem wyszedł na poszukiwanie drużyny Hinaty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz