25 marca 2013

Rozdział 11


Szukał ich bardzo długo
-Rany to normalnie jak szukanie guza wśród gąbek- pomyślał, gdy nie mógł znaleźć przyjaciół-załatwimy to inaczej ­dodał w myślach zrobił kilkanaście klotów, które rozbiegły się we wszystkie strony, on oparł się plecami o ścianę i czekał na jakąś informacje od klona, który by ich znalazł. Otworzył oczy, gdy jeden z klonów znalazł te osoby, które poszukiwał. Pędem ruszył w wyznaczone miejsce jednocześnie kazał klonom zniknąć. Po jakimś czasie dotarł na miejsce.
-Nawet nie wiecie jak długo was szukałem-powiedział dobiegając do przyjaciół i zatrzymując się tuż przed nimi ze swoim normalnym uśmiechem, który jak zawsze wywołał rumieniec u Hinaty
-A, po co nas szukałeś-spytał Kiba drapiąc Akamaru, który warczał na blondyna jakby gonie poznawał
-A to z tego powodu-powiedział wyciągając małego i słodkiego wilczka z plecaka, zwierzak miał słodką minkę a uroku dodawało mu to że miał wywalony język na bok- I chciałem cię prosić byś mi opowiedział jak się nim opiekować i jak o niego dbać- dodał drapiąc zwierzaka za uchem, cóż w sumie to wiedział jak dbać o zwierzaki bo je miał ale po prostu chciał też się upewnić, zauważył że Hinata patrzyła na zwierzaka z lekkim uśmiechem
-Musisz z nim spędzać sporo czasu, karmić go, szczepić i po prostu dbać o niego a będzie twym wiernym przyjacielem-, gdy Kiba to powiedział zaczął głaskać Akamaru po głowie.
-Dzięki za informacje-powiedział z uśmiechem- Byliście na misji-zapytał- i jak wam poszła- dodał był ciekaw jak im poszło.
-Było ciężko, ale jakoś się udało-odpowiedział Kiba a Hinata tylko przytaknęła głową- a ty też byłeś na misji a tobie jak poszła i na czym polegała-zapytał Kiba
-Nie powinienem tego mówić-powiedział-, ale ta misja miała wyższą rangę niż powinna- szepnął cicho tak by tylko oni mogli to usłyszeć- polegała na ochronie budowniczego, który musiał skończyć most by ich wioska odżyła na nowo- zaczął spokojnie- po drodze mieliśmy parę problemów, co nadal trochę czuje w barku-powiedział poruszając lekko lewym barkiem- w wiosce tam trochę trenowaliśmy, pilnowaliśmy i obranialiśmy budowniczego- powiedział- a mi się trafiło obraniać też jego wnuczkę- powiedział w lekkim załamaniu
-Coś wyczuwam, że nie podobała ci się ochrona tej dziewczyny- stwierdził Kiba ze złośliwym uśmieszkiem
-W pewnych aspektach tak-odparł blondyn- ona przysłowiowo przyczepiła się do mnie i by przestała tyle mówić i by, chociaż przez jakiś czas był spokój musiałem przypomnieć sobie jak się gra na gitarze i śpiewać oraz rysować-powiedział patrząc spokojnie w niebo, przez to mogli dostrzec bandaże
-A c.co c.ci się s.stało- wyszeptała zarumieniona Hinata
-A to-powiedział- mała wpadka podczas walki z wysokiej rangi przeciwnikiem z kraju wody chyba-powiedział w zamyśleniu. Usłyszał tylko śmiech Kiby- Skoro mi nie wierzysz spytaj Sasuke, który sobie z nim nie dał rady- odparł spokojnie i zanim coś powiedział dodał- może kiedyś wyruszylibyśmy razem na misie było by ciekawie i moglibyśmy zrobić mały turniej naszych drużyn- po tych słowach pożegnał się z przyjaciółmi- Do zobaczenia- powiedział i pobiegł gdzieś tylko w sobie znanym kierunku.
-I jak cię tu nazwać malutki-powiedział drapiąc zwierzaka po brzuchu- Dla mnie pasuje do ciebie kataj- powiedział uśmiechając się do wilczka, nie wiedział, że śledzi go, Hinata. Cóż śledzeniem to można było by tego nie nazwać. Blondyn sobie cicho śpiewał http://www.youtube.com/watch?v=V5tCUNYuDAw&feature=related gdy zakończył usłyszał głos kyubiego
-Dość ponura piosenka-powiedział gość mej duszy
-Wiem, ale jakoś mi się spodobała i pasuje akurat do bolesnych wspomnień kiedyś z dzieciństwa- odpowiedział-, ale teraz jesteśmy przecież dobrymi przyjaciółmi ty sierściuchu- pomyślał a na jego ustach zagościł delikatny uśmiech, po jakimś czasie dotarł do parku i usiadł sobie przy jeziorku patrząc się w wodę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz