22 marca 2013

Rozdział 8


Obudził się jakoś wcześniej niż zawsze, czyli o 6 rano. Porozciągał się trochę, po czym w łazience przepłukał twarz i zmienił ubranie. Wyszedł z niej mając na sobie ciemne luźne spodnie, białą podkoszulkę i rozpiętą koszulę, strój ukrywał ciężarki, jakie nosił, spokojnie i powoli zszedł na dół do kuchni. Wyciągnął z lodówki jabłko i nalał sobie szklankę soku, po czym usiadł do stołu i jedząc jabłko, co jakiś czas popijał je sokiem. Po paru minutach do kuchni weszła Yoi, uśmiechnął się do niej szeroko, na co dziewczyna się lekko zarumieniła
-Trzeba przyznać, że te jej rumieńce są słodkie- pomyślał -tak samo jak pewnej białookiej damy-dodał jeszcze w myślach-Witaj- powiedział na głos-Ładny dzień prawda-dodał. Dziewczyna przytaknęła mu głową i usiadła naprzeciw niego-Może chciałabyś coś do jedzenia-spytał i nie czekając na odpowiedź ruszył się i zaczął coś przygotowywać na śniadanie. Po kilku chwilach no minutach postawił na stole talerz z kanapkami i kilka szklanek z herbatą
-Smacznego Yoi-chan –Powiedział a dziewczyna automatycznie się mocniej zarumieniła
-S.smacznego- powiedziała i zaczęła powoli zjadać śniadanie, po kilku chwilach przyszła reszta i też zaczęli się zajadać. Dziewczyna zjadła i wyszła przed dom
-Naruto wczoraj, gdy poszedłeś spać porozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku byś ochraniał Yoi, bo możliwe jest, że zbóje będą chcieli ją porwać- Powiedział Kakashi
-Wiem, o jakich zbójów ci chodzi sensei gdyż Yoi-chan mi o nich opowiedziała-odparł spokojnie- Sądze, że ten pomysł z ochroną to był pomysł Yoi- pomyślał w duchu
-Zapewne masz racje młody-odparł mu w duszy kyu
-A tak pro po skoro się odezwałeś to czy przypadkiem nasz budowniczy nie miał wnuka-spytał się kyubiego
-Jak pamiętam to on powinien mieć wnuka-odparł, Naruto już więcej nic nie odpowiedział kyubiemu
-Zgadzam się-odparł uśmiechając się lekko-Ale nie będę udawał np jej chłopaka-dodał, na co wszyscy się zdziwili. T wzruszył na to ramionami, -To za ile będziemy mieli trening- pytanie skierował do Kakashiego.
-Za jakaś godzinę- odpowiedział, po czym dodał dokładne miejsce gdzie będą ćwiczyć. Po zjedzeniu ruszył w tamtym kierunku, po czym położył się pod drzewem i czekał na resztę drużyny. Przysnęło mu się i kopniakiem w ramie obudziła goSakura
-Następnym razem dostaniesz kunayem- mruknął zaspanym głosem przeciągając się.
-Dziś będziemy uczyć się chodzić po drzewach-zaczął Kakashi. Sakura chciała mu przerwać, ale zdążył dodać -Ale bez użycia rąk- Naruto razem z Sasuke spokojnie przyjęli to do wiadomości, no może blondyn tylko się lekko uśmiechnął w złośliwy sposób. Obserwował jak sensei spokojnie wchodzi po drzewie i zawisa na gałęzi drzewa do góry nogami
-Teraz wy pokażcie, co potraficie-powiedział Kakashi- dla was na początek lepiej byście wbiegali-dodał i rzucił im po kunayu pod nogi- Zaznaczycie nimi, dokąd dobiegliście-dodał, wyciągnęli wbite kunaye i Sasuke oraz Sakura zaczęli wbiegać, on też zaczął wbiegać, dobiegł jak na razie nieco wyżej niż Sasuke, po czym przestał skupiać czakre by wyglądało, że nadal kiepsko nad nią panuje, to spowodowało, że spadł i uderzył mocno plecami w ziemie, co go trochę zatkało
-auu- mruknął podnosząc się i lekko rozmasowując obolałe plecy.
-Brawo Sakura- powiedział Kakashi- jesteś bardzo utalentowana- dodał, po czym pomyślał- No to powinno ich zmobilizować do działania-po chwili powiedział na głos- skoro już to opanowałaś będziesz towarzyszyć naszemu budowniczemu-powiedział schodząc z drzewa, dziewczyna kiwnęła głową i udała się za Senseiem. Blondyn zamknął oczy i wziął kilka oddechów, skierował się do drzewa i zaczął po nim spokojnie wchodzić. Otworzył oczy będąc w połowie drzewa, spojrzał na Sasuke i uśmiechnął się wrednie na widok jego zdziwionej miny, wszedł na sam szczyt drzewa. Postał na nim chwile a następnie zszedł z niego. Widział złość na twarzy przyjaciela, co wywoływało u niego bardziej perfidny uśmiech.
-Dobra rada- powiedział spokojnie od niechcenia- Skup się na celu- dodał, po czym odszedł od niego kierując się do tymczasowego lokum. Dzień upłynął bardzo spokojnie. Dzięki jego radzie Sasuke bardzo szybko skończył ten trening i teraz spokojnie łazili po mieście. Oczywiście koło blondyna szła Yoi, którą miał ochraniać.
- Powiedz tak szczerze- powiedział do Sasuke- Irytuje cię to, co działo się w szkole- powiedział dyskretnie wskazując głową na idącą obok dziewczynę, która co jakiś czas rumieniła się patrząc naniego i bardziej się rumieniąc, gdy na nią spojrzałem
-Tak- odparł Sasuke
-Teraz wiem, jakie to upierdliwe- powiedział znudzonym głosem w lekkim załamaniu, co wywołało lekki uśmiech przyjaciela
-Jak wrócimy do wioski to powalczymy, co ty na to- Spytał się Sasuke a ten tylko przytaknął głową- Będę musiał uważać na to, co jem i piję, gdy będzie mi jedzenie i picie przynosić Yoi- pomyślał. Poza treningiem i tą krótką acz normalną rozmową z sasuke nic ciekawego się nie działo poza tym, że co jakiś czas leżał na ziemi przygnieciony przez Yoi, która rzucała mi się na szyję.
-Nic dziwnego, że Sasuke ma je wszystkie gdzieś to takie wkurzające-pomyślał. Dotarli do jej domu i ona od razu poszła do siebie
-Rany zapewne gdybym był starszy upiłaby mnie i wskoczyła mi do łóżka-mruknął łapiąc się za głowę
-Pomyśl, że ja tak mam, na co dzień-mruknął sasuke
-Tak coś w tym jest przyjacielu- Powiedział klepnął Sasuke w ramie- Może założymy za parę miesięcy zespół-mruknął na głos pozostawiając Sasuke w lekkim zdziwieniu, wszedł do swojego pokoju nie jedząc kolacji, umył się szybko i w bokserkach położył się spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz