Naruto otworzył oczy, co
dziwne unosił się w powietrzu a przed nim była tylko czarna pustka, rozejrzał
się dookoła szukając znajomych
- Rozumiesz coś z tego kyubi- nie
usłyszał odpowiedzi a co gorsza nie wyczuł obecności swego towarzysza, co go
dość mocno zaniepokoiło. Postanowił ruszyć nie wiedząc nawet czy da radę tu
chodzić. Lecz z czasem zaczął coś widzieć jakieś niewielkie obiekty, które się
zbliżały do niego. Dostrzegł tam przyjaciół dorosłych przyjaciół, jakich dobrze
pamiętał i znał. Zbliżał się do nich z uśmiechem, lecz ten szybko znikł, gdy przypomniał
sobie ten moment
-uciekajcie -krzyknął, lecz z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk
widział jak on albo ktoś do niego podobny zabija jego przyjaciół. Na końcu
widział jak katana przebija Hinatę na wylot a za nią dostrzegł samego siebie,
lecz miał krwistoczerwone zamglone oczy, które mówiły o tym, że jest
kontrolowany
-nie -wykrzyczał podnosząc się z ziemi, jego niektóre kosmyki włosów
stały się krwisto czerwone, blizny delikatnie się pogłębiły, źrenice stały nieco
bardziej pionowe a jego mięśnie jakby nieco się powiększyły, ale niedostrzegalnie
dla nikogo, lecz on mógł to wyczuć
-to tylko koszmar -powiedział do siebie, spojrzał na zaskoczoną i
nieco przerażoną Sakurę, uśmiechnął się do niej przepraszająco
-Kiedyś cię kochałem, ale teraz jesteś tylko mą przyjaciółką -pomyślał, w oczach dziewczyny
dostrzegł delikatny błysk jakby się jej spodobał, jednak uznał to za zmęczenie
i nic więcej. Usłyszał świst i po chwili stał przed dziewczyną a w plecach miał
kilka kunayów
-chcieliście mnie zeźlić i to się wam udało -warknął odwracając się
plecami do różowowłosej jednocześnie wyjmując kunaye
-oddajcie mi wasz czarny zwój a może was nie zabiję -warknął
zbliżając się powoli do nich -a jak
chcesz tego dok… -nie dokończył chłopak z dźwięku, który miał zasłonięte
usta maską a na prawej dłoni coś podobnego do ogromnej i grubej rękawicy, która
miała specjalne dziury, którymi wylatywało powietrze i mógł nim sterować.
Blondyn pojawił się za jednym z jego towarzyszy, który miał dziury w dłoniach,
które przypominały wentyle albo otwory jak mają słomki, przyłożył mu kunay do
gardła
- w taki sposób- powiedział z wrednym uśmiechem, -jeżeli nie chcecie zginąć radzę wam oddać
zwój i stąd spieprzać -warknął Naruto. Sasuke zaczęła otaczać
ciemnofioletowa czakra i obudził się by pojawić się przed chłopakiem z rękawicą
-więc jak będzie -warknął uchicha. Sakura tym wszystkim była
zszokowana.
-Z rozkoszą bym was zabił, lecz dziś mam częściowe miłosierdzie-
powiedział Naruto wykręcając chłopakowi ręce i jedną z nich wybijając mu z
barku, po chwili otrzymali to, co chcieli, czyli brakujący zwój, gdy napastnicy
uciekli drużyna 7 ruszyła spokojnie w stronę centrum tego pola do budynku, do
którego mieli dostarczyć owe zwoje. Droga do tamtego miejsca, co dziwne była w
tej chwili bez żadnej walki, co mogło być dziwne. Dotarli na miejsce po 3-4
dniach od rozpoczęcia tej części egzaminu. Wina tego długiego ich pobytu w tym
lesie była spowodowana nieprzytomnością 2 członków drużyny. Weszli do środka
-teraz chyba trzeba rozwinąć te zwoje jak sądzicie -zapytał Naruto
swoich kompanów. Sakura podtrzymywała Sasuke, który był osłabiony. Rozwinęli
powoli czarny i biały zwój, po czym odrzucili je od siebie, po chwili na ich
miejscu pojawił się Iruka-sen się ich pierwszy mistrz jeszcze z akademi,
uśmiechnął się do nich serdecznie
-Przeszliście dalej -powiedział uśmiechając się szeroko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz