Wolnym krokiem powrócił
na widownię, akurat trwała ostatnia walka by przejść do półfinału, była to
walka Sasuke i Gary. Naruto podszedł do barierki
-Sasuke pospiesz się ta walka jest nudna a ja już chcę ci skopać dupe
-krzyknął wiedział, że go tym sprowokuje, bo nie cierpiał czegoś takiego, jak
się spodziewał zadziałało to i sasuke ledwo, bo ledwo, ale wygrał
-Bardzo dobrze walczyłeś Gara -powiedział naruto klepiąc go lekko w
ramię
-Pewnie spodoba się ludziom wasza walka -odpowiedział gara unosząc
lekko kącik ust w uśmiechu
-Będzie ostro i może nawet śmiertelnie =stwierdził naruto jakby mówił
o czymś normalnym.
-Panie sędzio proszę by nasza walka była, jako druga gdyż chce by mój
przeciwnik odzyskał nieco sił, bo co to będzie za frajda pokonać wymęczoną
osobę -krzyknął blondyn, sędzia kiwnął głową na zgodę, walka między Temari
a Shino była nawet ciekawa, lecz naruto zamiast tego oglądać zajęty był
„rozmową” ze swym demonicznym przyjacielem, w sumie nie rozmawiali o niczym
innym tylko od tak by czas szybciej minął.
-Dobra zmiataj młody, bo wasza walka się zaczyna
-powiedział demon, chłopak wyczuł, że lis się uśmiecha
-Czas na małą zabawę- mruknął pod nosem wyskakując z balkonu i
opadając na ziemię areny, wysokość była duża, lecz się tym nie przejął,
wylądował miękko na nogach i powoli poszedł na środek areny.
-Zanim zaczniemy chcę zadać kilka pytań przeciwnikowi- powiedział
blondyn i nie czekając na zgodę zadał swe pytania.
-Pierwsze czy zastanowiłeś się nad mym pytaniem z misji z budowniczym,
Drugie czy robimy mały zakładzik by walka była ciekawsza a ostatnie me pytanie
to to czy dasz mi chwilkę na rozgrzanie stawów, bo zesztywniałem-
powiedział unosząc lekko kącik ust w uśmiechu, sasuke kiwnął głową na każde pytanie,
że się zgadza. Blondyn spokojnie zaczął się rozciągać, słychać było, że
strzelają mu kości, machnął kilka razy rękami przed sobą jakby chciał się od kogoś
odgonić.
- Jestem gotów -powiedział blondyn. Walka się rozpoczęła i naruto od
razu został zaatakowany ogromną kulą ognia, nie ruszył się nawet miejsca, kula
uderzyła w niego
-ts…i po wszystkim -powiedział sasuke, lecz ogień zniknął a z ust
naruto wydobywał się biały dym
-to miało być gorące –spytał-
moja przyjaciółka robi gorętsze potrawy -oznajmił, nie miał też na sobie
podkoszulki gdyż się częściowo spaliła, więc zerwał ją, miał na ramionach,
przedramionach, piersi i torsie wiele ran i zadrapań, jego ciało było bardzo
dobrze zbudowane, pokręcił karkiem aż mu strzeliły kości
-zabawa się zaczyna -stwierdził blondyn i po chwili stał obok sasuke
i uderzył go wielokrotnie pięściami w brzuch by na koniec kopnąć go w szczękę
tak, że odleciał do tyłu
- i co ty na to -spytał wyprostowując się, pojawił się w czarnej
pustce
-czyżby mnie złapał w genjutsu -pomyślał naruto uśmiechając się w
duchu, ciekaw był, co wymyśli, po chwili zobaczył coś, czego nigdy nie zapomni,
zobaczył jak zabija własną siostrę, ludzie widzieli, jak naruto stoi i się nie
rusza a sasuke podchodzi do niego, z oczu blondyna spływa łza a po chwili
spływa krwawa łza
-jak śmiałeś śmieciu- wywarczał przez zaciśnięte zęby -jak śmiałeś mi pokazać coś takiego-
wrzasnął, chłopak został otoczony czerwoną czakrą, która rozproszyła iluzję -teraz zobaczysz, co znaczy mnie wkurzyć
-powiedział beznamiętnym głosem a jego usta przybrały perfidny wyraz, w dłoni
pojawiła mu się ogromna kula czakry, pędem ruszył na sasuke
-odama rasengan -wrzasnął celując w kruczowłosego, lecz niestety nie
trafił, dłonią uderzył w ziemię, co spowodowało ogromny wybuch i jeszcze
większy krater, blondyna wyrzuciło wysoko w powietrze, upadł całym ciałem na
ziemię, przez co z jego ust wydobyła się ogromna ilość krwi, podniósł się z
ziemi
-ostateczny poziom -mruknął widząc, że z pleców sasuke wyrastają
skrzydła, naruto spowiła krwistoczerwona czakra jednocześnie formując ogon,
rzucili się na siebie błyskawicznie krzycząc jednocześnie
-Rasengan Chidori, -po zderzeniu się tych dwóch technik otoczyła ich
czarna jak węgiel kula, przez co nie można było nic zobaczyć. Po jej
wybuchnięciu w przeciwnych kierunkach wyleciały dwa ciała i wbiły się w wielkie
i grube ściany areny. Na trybunach zapadła grobowa cisza
-to za mało by mnie pokonać- krzyknęli jednocześnie wygrzebując się
z gruzów, oboje mieli ogromną ranę na brzuchu, za którą trzymali się ręką,
naruto dodatkowo miał zasłonięte przez silnie cieknącą krew oczy
-to…jeszcze…nie…koniec- lecz po tych słowach oboje opadli na kolana
a następnie twarzą w piasek, kałuża krwi powiększała się z każdą chwilą
wypływając im z wielu ran poza tą ogromną na brzuchu.
-Kim jestem? Jestem naruto
-usłyszał w odpowiedzi- Czym jestem?
Jestem potworem- znowu padła odpowiedź- Gdzie jestem? W klatce gdzie nie masz żadnych uczuć, przyjaciół,
miłości- padła kolejna odpowiedź a po niej blondyn złapał się dłońmi za
gardło jakby chciał się udusić, poczuł jak pali go policzek
- Co ty mówisz Idioto- krzyknął kyubi, blondyn otworzył oczy stojąc przed klatką
swego odwiecznego towarzysza
- Czemu mnie zdzieliłeś ty futszasta cholero- warknął blondyn, mówił
to na głos bo sądził że jest sam w szpitalu
-uprzedzając twoje pytanie jesteś w szpitalu-
powiedział kyubi
- a ile już tu jestem i czemu mam zawiązane oczy -mruknął pod nosem
blondyn.
-Leżysz już dwa miesiące a oczy zawiązane masz
dla tego, że miałeś je trochę uszkodzone -powiedział lis
- zapewne nikt nie przychodził mnie odwiedzić, bo, po co się kimś takim
przejmować- mruknął a spod bandaża popłynęła jedna łza, usłyszał jak ktoś
otwiera drzwi. Przekręcił głowę w tamtą stronę, widać było ślady łez, które
spłynęły mu po policzkach. Usłyszał delikatny chód i wyczuł w powietrzu jakieś
perfumy
- gdzie ja to już czułem- zastanowił
się- to ty Hinata -wycharczał cicho
pytanie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz