08 kwietnia 2013

Rozdział 17


-Żartujesz sobie Iruka-sensei prawda -zapytał Naruto patrząc się na swojego byłego senseia, mężczyzna pokręcił przecząco głową na znak, że nie żartuje
-po wszystkim zapraszam was na ramen -dodał Iruka znikając, drużyna 7 powoli weszła przez drzwi do wielkiego pomieszczenia gdzie na ścianach widniały podesty do stania i obserwowania tego, co się dzieje na środku, był też ogromny pomnik dłoni, które są ułożone w znak do kumulowania czakry.
-Przykro mi to mówić, ale przeszło was za dużo, więc teraz odbędą się walki, dzięki którym wyłonimy osoby, które dostaną się dalej. Tu na dole zostają jedynie osoby, których imiona pojawią się na tablicy wiszącej za mną- powiedział jeden z sędziów, na początek, co za pewne nie zdziwi nikogo został wylosowany Sasuke z jakimś typkiem, który dotykiem potrafi zabierać czakrę, wszyscy weszli na balkoniki wiszące ze ścian i obserwowali walkę, wszyscy poza Naruto, któremu z kącików ust zaczęła cieknąć krew.
- Mógłbyś się zająć tą trucizną przyjacielu -spytał Naruto swego demonicznego gościa duszy -Jasne, że ci pomogę młody, lecz nie będziesz mógł się ruszać -oznajmił demon
- To nie jest możliwe gdyż będę walczył z Kibą-odparł w duszy blondyn powoli schodząc po schodach w dół na arenę walk. 
-Postaram się przez jakiś czas wykonywać najmniej ruchów a ty się spiesz- wyszeptał pod nosem, po usłyszeniu startu przeciwnik Naruto rzucił bombki dymne by wykorzystać swe zmysły
-od razu od nich zaczyna- pomyślał blondyn kręcąc głową, mimo tego, że obrywał dość mocno nie poruszał się
- gotowe- powiedział lis i w tym momencie naruto wyskoczył z dymu robiąc wślizg by uniknąć ciosu w twarz, pięść przeciwnika przeleciała tuż nad jego twarzą. Chłopak szybko się podniósł i kopnął Kibę w plecy. Znowu, inuzuka użył bombek dymnych, blondyn usłyszał za sobą jakiś szelest, okazało się, że to tylko pies jego przyjaciela
- o rzesz kur… -krzyknął blondyn, lecz nie dokończył, bo przerwał mu krzyk kiby wykrzykującego technikę
-Tsuga -chłopak wirując prawie jak wiertło wbił się w brzuch, Naruto, który wyleciał z fioletowej dymnej chmury i wbił się w ścianę, a z jego ust wyleciała masa krwi, blondyn spuścił głowę jakby umarł
-Mówiłem głupku, że mnie nie pokonasz -powiedział Kiba, jednak po chwili kunay zranił go w ramie a broń lewitowała w powietrzu, lecz upadła na ziemię blondyn krzycząc szarpnął się tak, że ręce wypadły ze ścian a lewa ręka dodatkowo wypadła mu z barku, odepchnął się zdrową ręką by wydostać resztę ciała. Wsadził lewą dłoń między nogi i szarpnął nią, można było usłyszeć straszliwy chrzęst i głośny syk blondyna
-Jeszcze raz -wywarczał cicho blondyn -jeszcze raz mnie nazwiesz głupkiem a zobaczysz, co potrafi przyszły hokage -powiedział unosząc głowę do góry, spod ochraniacza na czole leciała mu krew kapiąc na oczy to spływając po policzkach, dłonie miał bardzo mocno poharatane tak jak w sumie całe ciało
-Taki głupek jak ty nie zostanie Hokage -powiedział Kiba śmiejąc się
-Sam tego chciałeś -powiedział blondyn, po chwili stał przed kibą uderzając go pięścią w brzuch, po chwili złapał go za bluze i kolanem uderzył w szczękę, po tym przewrócił się z nim tak, że inuzuka był nad nim, odepchnął go nogami tak, że kopnął go w brzuch i wyleciał w powietrze, nadal trzymając go za bluzę szarpnął nim tak, że plecami uderzył w ziemię. Kiba powoli się podniósł z ziemi, blondyn zrobił parę klonów podbiegł do przeciwnika i uderzył go w szczękę, klony wykopały osobnika w górę a prawdziwy naruto spadając z góry kopnął go piętą w tył głowy tak, że chłopak uderzył twarzą w beton, blondyn dość chwiejnie podszedł do przyjaciela i pomógł mu położyć się na noszach, które przynieśli medycy
-Trzymaj to i wypij, po czym przez dzień nic nie rób tylko śpij i powinieneś być jak nowy- wyszeptał te słowa do ucha swego przyjaciela i w dłoń wsadził mu maleńką buteleczkę
-Zaufaj mi przyjacielu -dodał i ruszył po schodach na górę by patrzeć na kolejną walkę,
-N.naruto-kun- zatrzymał chłopaka cichy i nieśmiały głos, odwrócił się w tamtą stronę i widząc Hinatę uśmiechnął się lekko
-Tak- zapytał, dziewczyna trzymała w dłoniach małe pudełeczko, o które uderzała kciukami jakby nie wiedziała, co zrobić po chwili wyciągnęła ręce w stronę blondyna jednocześnie jakby lekko się kłaniając, chłopak przyjrzał się pudełeczku
-Wielkie dzięki Hinata-chan -powiedział biorąc z uśmiechem prezent. Po chwili położył dłoń na ramieniu dziewczyny, która od razu mocno się zarumieniła
-Teraz dam ci radę a może po prostu chce mi się pogadać- powiedział śmiejąc się chwilkę, po czym mówił spokojnym i pewnym głosem,-jeżeli będziesz walczyć z nejiem nie poddawaj się, walcz i nie słuchaj żadnych jego słów skup się na tym i przypomnij sobie te słowa- powiedział przerywając na chwilę -jesteś, byłaś i będziesz silna, mimo że wyglądasz niepozornie jesteś silna niektóre kwiaty wyglądają na bardzo słabe, lecz potrafią wytrzymać najsilniejszy wiatr i ty właśnie jesteś takim kwiatem. Dla mnie droga do sukcesu to ogromny upór, trening i planowanie -powiedział uśmiechając się do dziewczyny w swój firmowy sposób, czyli po prostu pokazując swoje śnieżnobiałe ostrawe ząbki, białooka kiwnęła delikatnie głową na znak, że rozumie. Po chwili na ekranie pojawiły się imiona osób, które stoczą kolejną walkę a tymi osobami są Hyuuga Hinata i Hyuuga Neji. Zawodnicy zeszli na dół, naruto przymknął oczy słuchając wypowiedzi Neji’ego, mimo wcześniejszych słów blondyna, białooka zareagowała tak jak ostatnim razem, czyli „przestraszyła” się swego przeciwnika
-Hinata nie słuchaj tego popaprańca. Daj mu wycisk -wrzasnął naruto, na którego ustach zagościł uśmiech dający dziewczynie „siłę i odwagę”, której jej zawsze brakowało. Chłopak z bliznami w kształcie lisich wąsów zamknął oczy, wiedział, kiedy trzeba interweniować i w tym momencie pojawił się pomiędzy walczącymi, złapał Neji’ego za nadgarstek wykręcając mu go
-Ty nigdy nie wiesz, kiedy przestać -powiedział spokojnie naruto- tym ciosem byś ją zabił a w podzięce każdy zabiłby cię z przyjemnością -oznajmił, po czym dodał ciszej -a ja z chęcią wykorzystałbym wiele tortur na tobie- po tych słowach odepchnął go, z lewej dłoni Naruto wystawały kawałki brązowego szkła, w którym była maść, jaką dostał od dziewczyny, złapał ją, gdy upadała i położył powoli na ziemi. Przyłożył ucho do jej ust, lecz niestety nie oddychała, rozgryzł sobie oba kciuki, chociaż tak patrząc cały był poharatany, chociaż czakra lisiego demona go dość szybko leczyła, złożył szybko kilka pieczęci, przyłożył ręce nad czoło i brzuch dziewczyny, po czym zamknął oczy a dziwnie fioletowa czakra wydobywała się z jego dłoni, z każdą chwilą chłopak stawał się coraz bledszy, aż stał się całkiem blady, zabrał ręce z nad ciała Hinaty i powoli się podniósł, usłyszał „jesteś słabeuszem” ze strony, Neji’ego, wyprostował się i ruszył wolnym krokiem w stronę białookiego,
-Jeżeli powiesz to jeszcze raz pożałujesz, że się urodziłeś- powiedział cicho blondyn, po czym wyciągnął przed siebie prawą zaciśniętą w pięść dłoń, kapała z niej krew dziewczyny, której zgarnął odrobinę z ziemi
-przysięgam zwyciężyć -oznajmił, reszta walk odbyła się bez zmian i w sumie wszystko było podobne tak samo jak losowanie, czyli pierwsza walka Naruto i Hyuuga Neji. Reszty walk blondyn nie pamiętał, trzymając się za głowę i idąc dość pijackim krokiem ruszył do wyjścia by w na progu paść nieprzytomny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz