08 kwietnia 2013

Rozdział 20


Usłyszał delikatny chód i wyczuł w powietrzu jakieś perfumy
-gdzie ja to już czułem- zastanowił się- to ty Hinata- wycharczał cicho pytanie. Usłyszał ciche AAA a po chwili dwa uderzenia o podłogę, domyślił się, że dziewczyna po prostu podskoczyła
-oj nie przesadzaj nie wyglądam tak źle- powiedział cicho unosząc kącik ust w delikatnym uśmieszku, usłyszał tylko ciche mhmm
-j.jak s.się c.czujesz -wyszeptała cicho siadając przy łóżku, odchylił lekko głowę do tyłu i powęszył
-to kwiatki czy ty -zapytał
-t.to k.kwiatki -wyszeptała, zdawało by się, że jeszcze ciszej, naruto uśmiechnął się nieco szerzej.
-Węszę problem- zażartował i pokazał jej język, usłyszał cichy chichot białookiej -ej, bo się na ciebie obrażę- powiedział, ale słychać było, że sobie żartuje -mogłabyś mi pomóc się podnieść -spytał cicho, po jakimś czasie poczuł delikatny dotyk na ramieniu i po chwili na plecach po pewnym czasie powoli się podniósł do pozycji siedzącej, złapał się lekko za brzuch.
-N.nic c.ci n.nie jest -spytała cicho granatowowłosa, chłopak tylko się lekko uśmiechnął, całe ciało powyżej pasa miał zabandażowane, jedno przedramię miał w gipsie
-a tak w sumie gdzie te cholerna pielęgniarki położyły moje ciuchy- spytał starając się wymacać swe ubranie, co kiepsko mu poszło, po chwili poczuł dotyk na dłoni, która została skierowana na ubrania, uśmiechnął się szeroko, do Hinaty
-Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzało jak poproszę cię o to byś przez kilka dni była moją przewodniczką -zapytał zerkając na nią.
-N.nie -wyszeptała białooka bardzo mocno zarumieniona jednocześnie stykając ze sobą oba palce wskazujące w typowym dla siebie geście.
-Jak możesz pójdź po pielęgniarkę -poprosił, po chwili usłyszał otwierane i zamykane drzwi, powoli zdjął z siebie prześcieradło i założył wolno spodnie i podkoszulkę, złapał się lekko za serce i zakrywając drugą ręką usta zakasłał a bandaż na dłoni zabarwił się na czerwono, otarł usta wierzchem dłoni, powoli się podniósł i kulejąc ruszył do okna, otworzył je i wchłonął przyjemne chłodne powietrze, wiatr lekko rozwiał jego włosy. Po paru minutach do środka weszły dwie osoby
-chciałbym wypisać się ze szpitala -powiedział naruto -nie możecie mnie zatrzymać, jeśli chcę sam wyjść -dodał z lekkim uśmiechem. Kobieta tylko westchnęła, napisała coś na kartce i wyszła.
-W takim razie może mnie moja przewodniczka zaprowadziłaby do Ichiraku- zapytał uśmiechając się lekko do białookiej, ta podeszła i lekko chwyciła go za nadgarstek, a on wziął ja pod ramię i z uśmiechem ruszył z nią do wyjścia,
-Bo uznam, że się wstydzisz tego, że jesteśmy przyjaciółmi- powiedział robiąc smutną minkę
-t.to n.nie t.tak-wyszeptała Hinata
-to w takim razie nie myśl o tym jak idziemy- oznajmił, szedł prowadzony pod rękę przez Hinatę w stronę ichiraku.
-Ohayo Staruszku -wychrypiał cicho naruto
-O witaj naruto -odpowiedział mężczyzna -jesteś z dziewczyną na randce -spytał, Hinata automatycznie się zarumieniła
-a nawet, jeśli to coś złego- zapytał z lekkim uśmiechem, a hinata zarumieniła się jeszcze mocniej
-tak naprawdę Hinata pomaga mi póki nie zdejmą mi opatrunków z oczu- powiedział blondyn -czyli jest niestety skazana na moje towarzystwo prawie, że cały czas- powiedział z niewyczuwalną nutką smutku, powoli podszedł do lady gdzie usiadł z białooką
-widzę, że nieźle się poturbowałeś podczas swojej walki z Sasuke- powiedział właściciel baru i postawił przed obojgiem spore miski Ramenu.- Obie są na koszt firmy- powiedział, naruto pokazał swoje ząbki w uśmiechu, zdrową ręką rozerwał pałeczki
-Smacznego- powiedział cicho, hinata mu też odpowiedziała, po czym zaczęli powoli jeść.
- A tak w sumie jak ta walka wyglądała, bo nie za bardzo ją pamiętam -stwierdził Naruto w trakcie posiłku, po czym słuchał opowiadania z ust Hinaty, to kucharza
-z tego, co słyszę niezłą demolkę zrobiliśmy- stwierdził, po czym zaśmiał się lekko by po chwili złapać się za serce, złapał kilka oddechów i skończył posiłek
-jak zawsze przepyszne- powiedział odsuwając pustą miskę -a tak w sumie to, która godzina, bo zdaje mi się, że chyba jest wieczór tak- zapytał.
-Tak patrząc to jest ósma -powiedział staruszek, naruto kiwnął głową -w takim razie dziękuję za posiłek, ale teraz lepiej będzie jak pójdziemy, co ty na to- spytał przekrzywiając głowę w stronę białookiej, ta tylko kiwnęła lekko głową mówiąc cicho mhmm. Parka przyjaciół wstała z lady, podziękowała za posiłek i powoli wyszli z budynku
-Czy na niebie są gwiazdy- zapytał podnosząc głowę do góry
- t.tak -odpowiedziała dziewczyna, naruto się uśmiechnął jedynie
-czas byś wróciła do domu- stwierdził, naruto i idąc z nią pod ręką ruszył w stronę jej domu by po chwili zostać prowadzony przez dziewczynę,
-gdy patrzę w gwiazdy zawsze widzę konohę- stwierdził blondyn podczas drogi do domu białookiej, szli spokojnie gdyż nie spieszyło im się zbytnio. Będąc blisko domu Hinaty wepchnął ją w cień budynków
- Idź cieniami do domu i wezwij tu Nejego gdyż węszę problemy idź -ponaglił ją i po chwili przed blondynem pojawiło się parę shinobi
-Wiesz gdzie jest niejaka, Hinata Hyuga- spytał jeden z osobników,
-Jeżeli chcecie posiąść byakugan to nawet nie próbujcie gdyż czeka was śmierć -oznajmił blondyn spokojnie, usłyszał po chwili pogardliwy śmiech,
- jeżeli chcecie byakugan to weźcie mnie niedawno miałem przeszczepione ich oczy- dodał naruto, oczywiście kłamał, zasłonił się lewym przedramieniem broniąc się przed atakiem jedynej kobiety w tej grupie, to spowodowało, że gips został zniszczony
-dzięki maleńka to mi tylko przeszkadzało- powiedział usłyszał warkot dziewczyny, zrobił unik przed jej atakiem pięścią, chwycił ją tuż za nadgarstkiem i łokciem uderzył o jej łokieć. Po chwili można było usłyszeć krzyk dziewczyny spowodowany przez złamanie kości, uderzył ją mocno w kark by padła
- czyżbyście już spękali i bali się niewidomego chłopca -spytał blondyn z wyczuwalną pogardą w głosie.
- Czy to będzie dziwne jak chłopak, który dopiero wyszedł ze szpitala was pokona -zapytał przekrzywiając lekko głowę na bok
- a tak propos to nawet nie wiecie, kim ja jestem -oznajmił blondyn i po tych słowach przyjął podobną pozycję jak klan Hyuga, lecz zamiast jedną rękę mieć przy ciele miał ją wyprostowaną i trzymał ją z tyłu, jego pazury urosły
- tysiące szarpnięć -powiedział cicho blondyn i pazurami drapał wszystkich, którzy tam byli, cóż obrywał mocno kunayami, lecz się tym nie przejmował po chwili, gdy wszyscy leżeli niezdolni do walki z powodu nieprzytomności z utraty krwi odszedł kawałek w stronę budynku rodu hyuga, lecz niestety padł nieprzytomny a na jego ustach gości delikatny uśmiech mimo tego, że wyglądał jak poduszka dla kunayów. Parę z nich miał wbite w przedramiona i plecy. Otworzył oczy i usiadł, leżał na sporym łóżku, obok leżało złożone ubranie a on był cały obandażowany, jedną ręką złapał się za serce a drugą za brzuch i zaczął ciężko oddychać, z jego warg wyleciało parę kropel krwi, otarł usta i powoli założył ubranie leżące obok na krześle, z wciąż zawiązanymi oczami ruszył w stronę drzwi, uderzył w nie stopą, przez co syknął cicho, wyszedł z pokoju, skupił, czakrę i idąc delikatnie palcami puka w ścianę by widzieć drogę, cóż wymyślił na poczekaniu jutsu pozwalające widzieć za pomocą wibracji w otoczeniu. Doszedł tak do kuchni, popukał w szafki, otworzył jedną wyciągnął szklankę i butelkę sake, napełnił całą szklankę i wypił od razu całą zawartość
- zapomniałem, jakie to mocne -powiedział kaszląc.
-Co tam neji- zapytał cicho blondyn opierając się o szafkę, dłonią nadal trzymając się za brzuch
-skąd wiedziałeś, że to ja- spytał obojętnie białooki
-dzięki pewnej technice- odparł spokojnie. -Ja będę się zbierać by nie musieć słuchać od twego wuja, jaki to ze mnie potwór, demon, morderca, itp. Itd.- Powiedział blondyn powoli kierując się do wyjścia
-nie staraj się zaprzeczać każdy a przynajmniej większość dorosłych mnie tak traktuje przyzwyczaiłem się gdyż tak jest od dzieciństwa i przez to zawsze uciekam ze szpitali gdyż mam ich dość więcej przeleżałem w szpitalnym łóżku niż w swym własnym- wywarczał sam do siebie, uścisnął nejemu dłoń wsadzając mu w rękę karteczkę,
-jeżeli przemyślałeś moją propozycję, jaką ci dałem po walce to spotkajmy się pod tym adresem za dwa dni -oznajmił i po tych słowach opuścił dom rodziny Hyuga i skierował się do swojego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz