Usłyszał delikatny chód i
wyczuł w powietrzu jakieś perfumy
-gdzie ja to już czułem- zastanowił się- to ty Hinata- wycharczał cicho pytanie.
Usłyszał ciche AAA a po chwili dwa uderzenia o podłogę, domyślił się, że
dziewczyna po prostu podskoczyła
-oj nie przesadzaj nie wyglądam tak źle- powiedział cicho unosząc
kącik ust w delikatnym uśmieszku, usłyszał tylko ciche mhmm
-j.jak s.się c.czujesz -wyszeptała cicho siadając przy łóżku,
odchylił lekko głowę do tyłu i powęszył
-to kwiatki czy ty -zapytał
-t.to k.kwiatki -wyszeptała, zdawało by się, że jeszcze ciszej,
naruto uśmiechnął się nieco szerzej.
-Węszę problem- zażartował i pokazał jej język, usłyszał cichy
chichot białookiej -ej, bo się na ciebie
obrażę- powiedział, ale słychać było, że sobie żartuje -mogłabyś mi pomóc się podnieść -spytał
cicho, po jakimś czasie poczuł delikatny dotyk na ramieniu i po chwili na
plecach po pewnym czasie powoli się podniósł do pozycji siedzącej, złapał się
lekko za brzuch.
-N.nic c.ci n.nie jest -spytała cicho granatowowłosa, chłopak tylko
się lekko uśmiechnął, całe ciało powyżej pasa miał zabandażowane, jedno przedramię
miał w gipsie
-a tak w sumie gdzie te cholerna pielęgniarki położyły moje ciuchy-
spytał starając się wymacać swe ubranie, co kiepsko mu poszło, po chwili poczuł
dotyk na dłoni, która została skierowana na ubrania, uśmiechnął się szeroko, do
Hinaty
-Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzało jak poproszę cię o to byś
przez kilka dni była moją przewodniczką -zapytał zerkając na nią.
-N.nie -wyszeptała białooka bardzo mocno zarumieniona jednocześnie
stykając ze sobą oba palce wskazujące w typowym dla siebie geście.
-Jak możesz pójdź po pielęgniarkę -poprosił, po chwili usłyszał
otwierane i zamykane drzwi, powoli zdjął z siebie prześcieradło i założył wolno
spodnie i podkoszulkę, złapał się lekko za serce i zakrywając drugą ręką usta
zakasłał a bandaż na dłoni zabarwił się na czerwono, otarł usta wierzchem
dłoni, powoli się podniósł i kulejąc ruszył do okna, otworzył je i wchłonął
przyjemne chłodne powietrze, wiatr lekko rozwiał jego włosy. Po paru minutach
do środka weszły dwie osoby
-chciałbym wypisać się ze szpitala -powiedział naruto -nie możecie mnie zatrzymać, jeśli chcę sam
wyjść -dodał z lekkim uśmiechem. Kobieta tylko westchnęła, napisała coś na
kartce i wyszła.
-W takim razie może mnie moja przewodniczka zaprowadziłaby do Ichiraku-
zapytał uśmiechając się lekko do białookiej, ta podeszła i lekko chwyciła go za
nadgarstek, a on wziął ja pod ramię i z uśmiechem ruszył z nią do wyjścia,
-Bo uznam, że się wstydzisz tego, że jesteśmy
przyjaciółmi- powiedział robiąc
smutną minkę
-t.to n.nie t.tak-wyszeptała Hinata
-to w takim razie nie myśl o tym jak idziemy- oznajmił, szedł prowadzony pod rękę przez Hinatę
w stronę ichiraku.
-Ohayo Staruszku -wychrypiał cicho naruto
-O witaj naruto -odpowiedział mężczyzna -jesteś z dziewczyną na randce -spytał, Hinata automatycznie się zarumieniła
-a nawet, jeśli to coś złego- zapytał z lekkim uśmiechem, a hinata
zarumieniła się jeszcze mocniej
-tak naprawdę Hinata pomaga mi póki nie zdejmą mi
opatrunków z oczu- powiedział blondyn -czyli jest niestety skazana na moje
towarzystwo prawie, że cały czas- powiedział z niewyczuwalną nutką smutku,
powoli podszedł do lady gdzie usiadł z białooką
-widzę, że nieźle się poturbowałeś podczas swojej
walki z Sasuke- powiedział
właściciel baru i postawił przed obojgiem spore miski Ramenu.- Obie są na koszt firmy- powiedział,
naruto pokazał swoje ząbki w uśmiechu, zdrową ręką rozerwał pałeczki
-Smacznego- powiedział cicho, hinata mu też odpowiedziała, po czym zaczęli powoli
jeść.
- A tak w sumie jak ta walka wyglądała, bo nie za bardzo ją pamiętam -stwierdził
Naruto w trakcie posiłku, po czym słuchał opowiadania z ust Hinaty, to kucharza
-z tego, co słyszę niezłą demolkę zrobiliśmy- stwierdził, po czym
zaśmiał się lekko by po chwili złapać się za serce, złapał kilka oddechów i
skończył posiłek
-jak zawsze przepyszne- powiedział odsuwając pustą miskę -a tak w sumie to, która godzina, bo zdaje
mi się, że chyba jest wieczór tak- zapytał.
-Tak patrząc to jest ósma -powiedział staruszek, naruto kiwnął głową -w takim razie dziękuję za posiłek, ale
teraz lepiej będzie jak pójdziemy, co ty na to- spytał przekrzywiając głowę
w stronę białookiej, ta tylko kiwnęła lekko głową mówiąc cicho mhmm. Parka
przyjaciół wstała z lady, podziękowała za posiłek i powoli wyszli z budynku
-Czy na niebie są gwiazdy- zapytał podnosząc głowę do góry
- t.tak -odpowiedziała dziewczyna, naruto się uśmiechnął jedynie
-czas byś wróciła do domu- stwierdził, naruto i idąc z nią pod ręką
ruszył w stronę jej domu by po chwili zostać prowadzony przez dziewczynę,
-gdy patrzę w gwiazdy zawsze widzę konohę- stwierdził blondyn
podczas drogi do domu białookiej, szli spokojnie gdyż nie spieszyło im się
zbytnio. Będąc blisko domu Hinaty wepchnął ją w cień budynków
- Idź cieniami do domu i wezwij tu Nejego gdyż węszę problemy idź -ponaglił
ją i po chwili przed blondynem pojawiło się parę shinobi
-Wiesz gdzie jest niejaka, Hinata Hyuga- spytał jeden z osobników,
-Jeżeli chcecie posiąść byakugan to nawet nie próbujcie gdyż czeka was
śmierć -oznajmił blondyn spokojnie, usłyszał po chwili pogardliwy śmiech,
- jeżeli chcecie byakugan to weźcie mnie niedawno miałem przeszczepione
ich oczy- dodał naruto, oczywiście kłamał, zasłonił się lewym
przedramieniem broniąc się przed atakiem jedynej kobiety w tej grupie, to spowodowało,
że gips został zniszczony
-dzięki maleńka to mi tylko przeszkadzało- powiedział usłyszał
warkot dziewczyny, zrobił unik przed jej atakiem pięścią, chwycił ją tuż za
nadgarstkiem i łokciem uderzył o jej łokieć. Po chwili można było usłyszeć
krzyk dziewczyny spowodowany przez złamanie kości, uderzył ją mocno w kark by
padła
- czyżbyście już spękali i bali się niewidomego chłopca -spytał
blondyn z wyczuwalną pogardą w głosie.
- Czy to będzie dziwne jak chłopak, który dopiero wyszedł ze szpitala was
pokona -zapytał przekrzywiając lekko głowę na bok
- a tak propos to nawet nie wiecie, kim ja jestem -oznajmił blondyn i
po tych słowach przyjął podobną pozycję jak klan Hyuga, lecz zamiast jedną rękę
mieć przy ciele miał ją wyprostowaną i trzymał ją z tyłu, jego pazury urosły
- tysiące szarpnięć -powiedział cicho blondyn i pazurami drapał
wszystkich, którzy tam byli, cóż obrywał mocno kunayami, lecz się tym nie
przejmował po chwili, gdy wszyscy leżeli niezdolni do walki z powodu
nieprzytomności z utraty krwi odszedł kawałek w stronę budynku rodu hyuga, lecz
niestety padł nieprzytomny a na jego ustach gości delikatny uśmiech mimo tego,
że wyglądał jak poduszka dla kunayów. Parę z nich miał wbite w przedramiona i
plecy. Otworzył oczy i usiadł, leżał na sporym łóżku, obok leżało złożone
ubranie a on był cały obandażowany, jedną ręką złapał się za serce a drugą za
brzuch i zaczął ciężko oddychać, z jego warg wyleciało parę kropel krwi, otarł
usta i powoli założył ubranie leżące obok na krześle, z wciąż zawiązanymi
oczami ruszył w stronę drzwi, uderzył w nie stopą, przez co syknął cicho,
wyszedł z pokoju, skupił, czakrę i idąc delikatnie palcami puka w ścianę by
widzieć drogę, cóż wymyślił na poczekaniu jutsu pozwalające widzieć za pomocą
wibracji w otoczeniu. Doszedł tak do kuchni, popukał w szafki, otworzył jedną
wyciągnął szklankę i butelkę sake, napełnił całą szklankę i wypił od razu całą
zawartość
- zapomniałem, jakie to mocne -powiedział kaszląc.
-Co tam neji- zapytał cicho blondyn opierając się o szafkę, dłonią
nadal trzymając się za brzuch
-skąd wiedziałeś, że to ja- spytał obojętnie białooki
-dzięki pewnej technice- odparł spokojnie. -Ja będę się zbierać by nie musieć słuchać od twego wuja, jaki to ze
mnie potwór, demon, morderca, itp. Itd.- Powiedział blondyn powoli kierując
się do wyjścia
-nie staraj się zaprzeczać każdy a przynajmniej większość dorosłych mnie
tak traktuje przyzwyczaiłem się gdyż tak jest od dzieciństwa i przez to zawsze
uciekam ze szpitali gdyż mam ich dość więcej przeleżałem w szpitalnym łóżku niż
w swym własnym- wywarczał sam do siebie, uścisnął nejemu dłoń wsadzając mu
w rękę karteczkę,
-jeżeli przemyślałeś moją propozycję, jaką ci
dałem po walce to spotkajmy się pod tym adresem za dwa dni -oznajmił i po tych słowach opuścił dom rodziny
Hyuga i skierował się do swojego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz