Obudził się rano zlany potem. Znowu śniło mu się jak morduje przyjaciół
-To nigdy się nie skończy-wyszeptał do siebie-Pamiętasz kyu jak gdy miałem 18-19 lat wspomniałeś że mając ciebie mam też od razu pakt z lisami-spytał ciekaw jego odpowiedzi
-Tak pamiętam to-odpowiedział mu lis-a czemu pytasz-zapytał
-Jestem ciekaw czy mając tyle lat mogę przyzwać lisa-powiedział spokojnie udając się do łazienki i biorąc szybki prysznic
-Wiesz młody że się tego nie dowiesz nim tego nie sprawdzisz-odpowiedział lis
-Tu się z tobą zgadzam-mruknął pod nosem, wytarł ciało ręcznikiem poza włosami, założył bokserki, przylegające spodnie i taką samą podkoszulkę. Opuścił swój pokój i udał się do kuchni, tam przygotował sobie szybkie śniadanie i po skonsumowaniu oraz umyciu talerzy postanowił sprawdzić czy mogę przywołać lisy. Rozciął sobie kciuk i po złożeniu odpowiednich pieczęci przyłożył dłoń do ziemi wypowiadając Kuchiyose no Jutsu i po chwili przed chłopakiem pojawił się mały lis podobny do kyu ze słodkimi oczkami
-A jednak się udało-powiedział a zwierzę przekrzywiło głowę
-Po co mnie wezwałeś-spytało zwierze
-A wybacz chciałem tylko coś sprawdzić możesz odejść-powiedział a zwierzę coś mruknęło i znikło
-Brawo młody-usłyszał głos lisa. Podrapał się tylko w tył głowy w lekkim zakłopotaniu
-Co by tu robić przez resztę dnia-mruknął pod nosem, wyszedł z domu i skierował się spokojnie gdzieś przed siebie. Nie obchodziło go gdzie idzie ważne by nie siedzieć samotnie w domu. Mruczał coś pod nosem a raczej rozmawiałem z kyu ale nikt o tym nie wiedział. Wyglądał jak by przez zamyślenie mówił sam do siebie.
-Jak sądzisz moja siostra żyje i czy ją spotkam- pomyślał
-Na pewno ją spotkasz-odpowiedział lis- ciekaw jestem czy będzie to tak samo jak wtedy-dodał a on wyczuł jakby rozbawienie w jego głosie
-Ta strasznie zabawne wiesz-mruknął pod nosem. Tak zamyślony nie słyszał, że ktoś go woła
-Hej młody ktoś cie woła-usłyszał głos lisa
-Tak-mruknął- a kto to może być-pomyślał i zastanowił się rozglądając wokół
-Naruto…głuchy…jesteś-spytała zdyszana Tenten
-Wybacz zamyśliłem się troszkę-powiedział uśmiechając się trochę głupkowato i drapiąc się z zakłopotania w tył głowy. Tenten pokiwała tylko głową na znak zrozumienia
-A czemu mnie goniłaś-spytał ciekawy
-Mam…dla…ciebie coś-powiedziała powoli łapiąc oddech, po chwili dostał od Tenten zwój-Rozwiń- powiedziała uśmiechając się, odwzajemnił jej uśmiech. Rozwinął zwój z którego wypadła pięknie wykonana katana z pokrowcem.
-Tenten- szepnął cicho nie wierząc w to jaką broń trzyma- Nie mogę tego przyjąć-powiedział oddając jej broń- Nie zrozum mnie źle po prostu ta broń jest zbyt cenna- dodał uśmiechając się do niej. Zauważył że Tenten się zasmuciła-Ale jeżeli tak bardzo chcesz mi dać jakiś prezent to…-tu specjalnie przerwał by ją zaciekawić
-To- spytała a jej oczy lekko zaświeciły
-To chodźmy razem na ramen- powiedział pokazując swoje wampirze ząbki w uśmiechu. Tenten zaśmiała się
-Mogłam się tego spodziewać- powiedziała i razem ruszyli do Ichiraku Ramen. W ichiraku posiedzieli trochę i po około 15 minutach opuściliśmy lokal
-Dzięki za prezent- powiedział puszczając jej przyjacielskie oczko
-Nie ma za co- powiedziała, cmoknęła go w policzek i pobiegła gdzieś. Spokojnie ruszył dalej przed siebie. Swoje kroki skierował na polanę gdzie ostatnio trenował. Usiadł nad brzegiem jeziorka, wyciągnął zeszyt i ołówek i zacząłem rysować katanę i pokrowiec.
-Takie cudo sobie wytworzę- pomyślał patrząc na przepiękną katanę z delikatnym napisem na ostrzu „wiara to siła” a po drugiej stronie zaś „ból i gniew”. Rękojeść będzie zrobiona ze skóry i pokryta odpowiednim materiałem by nie wyślizgnęła się z rąk. Pokrowiec zaś jest z twardego materiału na którym namalowane są podobizny smoków. Z lekkim uśmiechem schował zeszyt i położyłem się na trawie zamykając oczy i po jakimś czasie zasypiając.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz