-Jak sądzisz Kyu- spytał w myślach- nadal potrafię te techniki czy nie-dodał ciekaw
-Hmmm- usłyszał w głowie basowy pomruk demona- Cóż młody trzeba będzie to sprawdzić i to lepiej jak najszybciej bo jeszcze masz parę spraw do załatwienia przed jutrzejszą wigilią- powiedział demon po czym się zaśmiał chrapliwie
-Dzięki że mi przypomniałeś bo zupełnie zapomniałem- pomyślał po czym puknął się w czoło otwartą dłonią ze swej głupoty. Zerwałem kontakt mentalny ze swym demonem gdyż dotarłem na polanę
-Jutro święta a po śniegu ni hu hu-mruknąłem pod nosem- no cóż miejmy nadzieję że w nocy sporo go spadnie-pomyślałem i uśmiechnąłem się do siebie pod nosem. Na początek wykonałem wszystkie techniki z Akademii czyli: Kinobori no Waza, Bunshin no Jutsu, Suimen Hokou no Waza, Sairento Kliringu, Kawarimi no Jutsu do tej techniki użyłem Kage Bunshin no jutsu bo w końcu ktoś we mnie musiał rzucić czymś, na koniec rozgrzewki wykonałem Henge no Jutsu zamieniając się w małego słodkiego liska, po chwili znowu stałem się sobą
-No to rozgrzewkę już mam-pomyślałem, zdjąłem bluzę zostając w samym podkoszulku i zacząłem robić pompki, przysiady, brzuszki, kopać i uderzać w pień drzewa. Uderzyłem bardzo mocno piszczelem w drzewo aż przeszły mnie solidne ciarki, to zarazem spowodowało że straciłem równowagę i przywaliłem głową w drzewo
-Rany ja i ta moja głupota- mruknąłem pod nosem rozmasowywując sobie rozwalone czoło. Przez cały swój trening byłem nieświadomy że pewna granatowowłosa dziewczyna o białych oczach przygląda mi się z ukrycia. Mój trening trwał dość długo. Uderzyłem pięścią bardzo mocno w drzewo. Złapałem się lewą dłonią za prawe przedramię upadając na kolana. Krzyknąłem dość głośno z bólu.
-Teraz to mnie to drzewo wkurzyło- mruknąłem pod nosem. Zrobiłem jednego Kagebushina i wystawiłem do niego dłoń.
-Ciekawe co N-Naruto-kun zamierza-pomyślała Hinata patrząc na chłopaka z rumieńcami. Zauważyła że w jego dłoni zaczęło się coś tworzyć. Gdy czakra się uformowała w mej dłoni krzyknąłem
-RASENGAN- po czym uderzyłem dłonią z wirującą kulą czakry w drzewo. Nie za dobrze nad tym panowałem więc odrzuciło mnie prosto pod drzewo za którym chowała się Hinata. Kaszlnąłem obficie krwią. Spojrzałem na swoje mocno pokiereszowane dłonie i nogi. Podkoszulki nie miałem gdyż trenowałem też ze swoimi klonami walkę wręcz i bronią białą.
-N.Naruto-kun n.ni.nic ci n.nie jest-wyszeptała cicho Hinata wychodząc zza drzewa mocno zarumieniona, stykała ze sobą palce wskazujące.
-O witaj Hinata-chan- powiedziałem lekko urywanym głosem i uśmiechnąłem się do Hinaty szeroko- Co tu ro…-nie skończyłem gdyż mą wypowiedź przerwało głośne burczenie w moim brzuchu. Hinata cicho zachichotała. Ja podrapałem się rozwaloną dłonią w tył głowy.
-Jeżeli nie masz nic przeciwko może pójdziemy na ramen- zaproponowałem powoli podnosząc się z ziemi.
-H.hai-wyszeptała jeszcze bardziej zarumieniona Hinata. Ruszyliśmy wolno i spokojnie w stronę Ichiraku. Ramen Szliśmy wolno w pewnym sensie przez to że mnie noga solidnie bolała nie wspominając o reszcie ciała. Przez całą drogę panowała między nami cisza
-Ohayo Staruszku-powiedziałem wchodząc z Hinatą do butki
-O cześć Naruto- odpowiedział mężczyzna- Kto cię tak pokiereszował-spytał
-A troszkę przegiąłem z treningiem wiesz jaki ja uparty jestem-powiedziałem drapiąc się w tył głowy z głupkowatym uśmiechem. Hinata w ogóle się nie odzywała tylko co jakiś czas na mnie zerkała
-Poproszę 2 duże miski z ramen dla mnie i mojej przyjaciółki-powiedziałem siadając przy blacie
-Będą na koszt firmy-powiedział podając zamówienie po jakimś czasie
-Wielkie dzięki staruszku-powiedziałem przełamując pałeczki- Itadakimas- powiedziałem a Hinata tylko to wyszeptała i oboje zaczęliśmy spokojnie jeść można powiedzieć że kolację. Po zjedzeniu i podziękowaniu wyszliśmy z Hinatą z baru
-Powodzenia jutro na spotkaniu ze swoją drużyną-powiedziałem do Hinaty z uśmiechem. Ta widząc mój uśmiech zarumieniła się bardzo mocno
-D.dziękuję i i w.wzajemnie- wyszeptała uśmiechając się delikatnie
-Do zobaczenia jutro na imprezie i może kiedyś na przyjacielskim spotkaniu- dodałem i kuśtykając ruszyłem do swego domu. Hinata dalej stała zarumieniona moimi słowami i po jakimś czasie też ruszyła do swego domu. Gdy weszłam do domu od razu rzucił mi się w oczy bajzel
-No tak przecież ja za młodu byłem fleją- pomyślałem. Zrobiłem kilka klonów i w szybkim tempie posprzątałem cały dom i pozbyłem się wszystkich dresów no oprócz jednego w którym będę musiał jutro iść do sklepu. Po tym poszedłem się umyć. Wziąłem długą gorącą kąpiel. Rany mocno mnie podczas niej bolały ale trzeba było się pozbyć brudu. Gdy wyszedłem z wanny wytarłem się ręcznikiem i owinąłem wszystkie rany czyli całe dłonie aż do barku, tors i plecy oraz piszczele. Po zabandażowaniu się założyłem bokserki i położyłem się do łóżka.
-Kanaito*- pomyślałem
-Kanaito- odpowiedział mi lis i szybko zasnąłem.
Kanaito*- inna wersja dobranoc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz