26 lutego 2013

Rozdział 7


Poczuł, że ktoś kładzie mu dłoń na ramieniu, od razu chwycił owego napastnika i wykręcił mu rękę do tyłu przykładając kunay do gardła. Otworzył oczy, zobaczył, że to budowniczy, więc puścił jego dłoń i schował kunay
-Przepraszam, ale zaskoczył mnie pan- powiedział, jako swoje usprawiedliwienie
-Nic się nie stało-powiedział mężczyzna rozmasowując sobie nadgarstek-Po prostu sądziłem, że śpisz i chciałem cię obudzić, bo ruszamy-dodał
-A dziękuję, chociaż ja nie spałem-powiedział spokojnie, założył plecak i gdy wszyscy byli gotowi ruszyli spokojnie w dalszą drogę zacierając za sobą ślady obozowiska. Droga była spokojna, więc szedł z zamkniętymi oczami nie zwracając uwagi na to, co mówią towarzysze
-Może wysłać przed nas, jako wabik moje klony-mruknął pod nosem
-Mówiłeś coś Naruto- spytał Kakashi
-Tak, że lepiej wysłać moje klony na przód by wiedzieć czy nie czai się jakiś wróg-powiedział i zanim Kakashi mu odpowiedział zrobił 5 klonów, 4 z nich zmienił w towarzyszące mu osoby i puścił je bardziej do przodu.
-To na pewno ten sam głośny chłopak-pomyślał Kakashi, co jakiś czas pytał się swoich klonów czy coś się dzieje, cóż, że to klony Naruto to znali swoje myśli, więc było prosto, poza tą wybuchową kartką na początku wyprawy nic się nie wydarzyło
-To trochę podejrzane- pomyślał blondyn, cóż droga minęła spokojnie, dotarli do miejsca gdzie resztę drogi trzeba było przepłynąć łódką. Kazał klonom znikać i wszyscy weszli do łodzi siedząc spokojnie i pozwalając woźnicy czy jak on się tam nazywał kierować łodzią do miejsca, w którym mieli wysiąść. W końcu dopłynęli na wyspę, na której mieszkał nasz cel misji. Wysiedli z łodzi i ruszyli za budowniczym, który prowadził ich dalej w stronę swego domu. Wczorajszego wieczora powiedział, że to jest o wiele wyższa ranga misji niż C a raczej Kakashi tak zasugerował i budowniczy przyznał się do oszustwa. Cóż ta drużyna nigdy się nie podda, więc mają zamiar doprowadzić to, co zaczęli do końca.
-I jesteśmy-powiedział budowniczy, był to jednopiętrowy dom, widać było, że jest trochę zapuszczony, ale ma swój klimat, mężczyzna otworzył drzwi i zaprosił do środka, w środku stała kobieta w wieku Kakashiego, dostrzegł też dziewczynę nieco starszą od nich o rok może dwa.
-Przedstawiam wam naszych gości-powiedział mężczyzna- To jest Kakashi Hatake, Sakura Haruno, Sasuke Uchiha i Naruto Uzumaki- blondyn zauważył delikatny błysk w oczach dziewczyny, gdy usłyszała imię a raczej jego osobę- To jest moja córka, a to moja wnuczka Yoi- powiedział- Ci oto ludzie zostaną u nas przez jakiś czas-dodał na koniec. Jego wnuczka ciągle się przyglądała Naruto i zerkała też przelotnie
-Kakashi-sensei czy dziś będziemy coś jeszcze robić-spytał spokojnie
-Nie dziś macie wolne a jutro zaczniemy trening-powiedział spokojnie
-Przepraszam nie ma tu może jakiejś polany-spytał się budowniczego
-Hmm- mruknął tylko, po czym zauważył, że nad czymś myśli-nie wiem, ale może moja wnuczka ci pokażę-powiedział wskazując dłonią na Yoi, dostrzegł, że jej oczy się lekko zaświeciły
-W sumie przyda mi się przewodnik-powiedział a po chwili został złapany przez rudowłosą dziewczynę o zgrabnej talii i ładnych kształtach za dłoń i pociągnięty w stronę drzwi-to do wieczora-dodał zanim zniknął z Yoi za drzwiami. Dziewczyna ciągnęła Naruto tak za dłoń przez całe miasto, dostrzegł dziwne spojrzenia ludzi, ale jakoś go to nie interesowało. Po jakimś czasie dotarli na polankę, były na niej drzewa, jeziorko i niewielki wodospad oraz gdzie niegdzie rosły piękne różne kwiaty
-Ładne miejsce-powiedziałem- odpowiednie do treningu, odpoczynku i na randki- stwierdził i uśmiechnął się serdecznie do dziewczyny a ta się lekko zarumieniła- Pewnie bardzo często tu przychodzisz- stwierdził, ale na tą wypowiedź dziewczyna nieco posmutniała, nie zważając na to, że chłopak może oberwać przytulił ją
-Byłam tu raz z tatą, ale zginął-powiedziała wtulając się we niego.
-Ja nie znałem swoich rodziców-powiedział spokojnie. Po czym słuchał jak opowiada mu historię śmierci jej ojca- Zginął, jako bohater-Zaczął mówić-Tacy jak on, którzy potrafią walczyć w to, co wierzą powinni być szanowani jak bohaterowie-Powiedział- Nie powinni być traktowani jak głupcy i ty myśl, że twój ojciec był bohaterem gdyby wszyscy byli tacy jak on to wasza wioska nie była by w takim stanie-powiedział przy tym zdaniu dotykając palcem wskazującym jej czoła. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, delikatnie pocałowała chłopaka w policzek, po czym zarumieniła się
-To…do zobaczenia na kolacji-powiedziała i poszła pędem do domu. Trochę zdziwił go ten pocałunek
-Ma przyjemnie miękkie usta-pomyślał, potrząsnął głową- Skup się przyszedłeś na trening a nie na rozmarzaniu o tej dziewczynie-skarcił się w myślach, położył się na ziemi i zaczął robić brzuszki, następnie uderzał i kopał w drzewo. Gdy skończył katować ręce i nogi zawisł na gałęzi drzewa i zaczął w ten sposób robić brzuszki. Ćwiczył już z godzinę, stworzył klona, zdjął koszulkę i owinął nią jakiś sporawy 7kg kamień, razem z klonem położyli się naprzeciwko siebie w pewnej odległości. Gdy on siedział, klon trzymał kamień, kładł się, dotykał kamieniem ziemi, robił brzuszek i odpychał kamień od siebie, wtedy blondyn łapał kamień, i robił to, co klon a następnie wszystko się powtarzało. Tak trenowali dość spory czas, następnie stali do siebie plecami i podawali sobie ten kamień skręcając biodra. Po jakimś czasie klon upuścił kamień na stopę orginału
-Kuso ty chol…-ugryzł się w język-Głupi klon-warknął pod nosem i wbił kunay w serce klona a ten zniknął-Zaraz głupi klon- powtórzył ciszej-Przecież klon to ja ale ze mnie debil- Warknął cicho i uderzył czołem o drzewo z powodu swej głupoty. Było już dość późno, gdy postanowił wrócić do tymczasowego lokum. Był mocno poobijany i poraniony a to z powodu treningu. Nie wiedział, po co ale postanowił trenować z klonami walkę w ręcz i obronę, gdy on nie miał broni a oni tak
-Po, co ja to zrobiłem-myślał idąc w stronę domu- Wróciłem -powiedział wchodząc do domu budowniczego i idąc spokojnie w stronę swego pokoju
-Naruto chodź coś zjeść-powiedział Kakashi
-Dziękuję, ale nie jestem głodny- powiedział i wszedł do pokoju, rozebrał się i szybko umył, po czym założył bokserki i położył się do łóżka.-Mam nadzieję, że się nie przyczepią za to, że powiedziałem, że nie jestem głodny-pomyślał i szybko zasnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz