Po powrocie do domu przygotował wszystko na jutrzejszą misję. Umył się i przebrał do spania. Obudził się koło 8 rano, więc zjadł śniadanie, w pokoju na kostki założył 20kg ciężarki, tak samo na nadgarstki a na tors 30 kg
-Jak ja się będę w tym poruszał-mruknął pod nosem bo było to dosyć trudne ,założył spodnie i koszulkę, do plecaka wsadziłem kilka jabłek, do biodra przyczepił pokrowiec na kunaye i shurikeny po czym wsadził tam ową broń, dodatkowo wziął też Tantō* tak na wszelki wypadek. Tak przygotowany wyruszył na miejsce spotkania, czyli do budynku kage by dowiedzieć się o celu misji. Ciężarki trochę go spowalniały, ale po pewnym czasie przyzwyczaił się do ich masy i już było mu łatwiej się poruszać. Wszedł do Sali odpraw i stanąłem obok drużyny.
-Wasze zadanie będzie polegało na ochranianiu tego oto człowieka- powiedział trzeci hokage a po jego słowach do pomieszczenia wszedł na oko 40 letni mężczyzna z białymi roztrzepanymi włosami i podobną brodą, w dłoni trzymał butelkę sake.
-Te dzieciaki mają mnie ochraniać-mruknął patrząc na nich- Jestem pewny, że wystarczy mi Kakashi- dodał
-Może tak, ale to jest jego drużyna, więc oni też z nim idą-powiedział hokage
-Ci może ujdą, ale ten najmniejszy wygląda na słabeusza- powiedział z wyczuwalnym szyderstwem. Blondyn wiedział, że mówi o nim i w mgnieniu oka pojawił się tuż przy budowniczym
-Może mnie pan obrażać na każdy sposób, ale nie pozwolę się nazywać tchórzem i słabeuszem- warknął patrząc mu prosto w oczy- Gdyby nie to, że mam pana ochraniać z przyjemnością bym pana nauczył szacunku i kultury-warknął- Niech pan to sobie zachowa w pamięci, bo następnym razem straci pan język albo palec-warknął i wyszedł z pomieszczenia zostawiając wszystkich oniemiałych a budowniczego dodatkowo nieco przestraszonego. Stojąc pod bramą czekał na nich aż łaskawie przyjdą. Gdy przyszli bez słowa ruszyli w drogę. On w sumie wiedział, co się wydarzy, ale nie przejmował się tym za bardzo w końcu przeszłości nie można zmienić, chociaż jakoś nie był tego tak bardzo pewny. Jego rozmyślania przerwał świst, kunaya który wbił się w drzewo
-Na ziemię-krzyknął widząc wybuchową karteczkę, która zaczęła się palić. Przewrócił budowniczego i zasłonił go ciałem by nie odniósł żadnych obrażeń. Po paru sekundach był głośny wybuch a po drzewie nie było śladu. Gdy kurz opadł wstał i pomógł podnieść się budowniczemu
-Dziękuje-powiedział
-Nie ma, za co-odparł spokojnie stojąc do niego tyłem-Nie jest dobrze- pomyślał widząc wystający z ramienia spory kawałek drewna
-Wszyscy cali-zapytał Kakashi
-Ta-mruknął Sasuke bez żadnych emocji
-Mi też nic nie jest-powiedziała Sakura
-Mi też…mi też nic nie jest-powiedział spokojnie blondyn
-Widzę, że kłamiesz Naruto- powiedział Kakashi, no cóż raczej nie trudno nie zauważyć całego zakrwawionego rękawa i kapiącej na ziemię krwi.
-To tylko zadrapanie nic mi nie będzie-stwierdził i ruszył spokojnie dalej, wyrwał z barku kawał drewna i rzucił go gdzieś na bok, odsłonił zraniony bark i owinął go jakąś szmatką by nie wykrwawić się na śmierć. Dalej jakoś droga przebiegała spokojnie. Przed wieczorem spotkali jeszcze dwóch najemników z wioski deszczu, którzy posługiwali się rękawicami i łańcuchem. Walka trochę zeszła, ale pokonali ich.
-Rozbijemy tu obóz- powiedział Kakashi gdy przeszli jeszcze z 2 km.
-Pójdę poszukać drewna na opał-powiedział spokojnie i zniknął gdzieś w lesie. Po paru minutach wrócił do przygotowanego już obozowiska niosąc na przedramionach kupę suchych gałęzi
-Nie są wilgotne więc nie będzie widać dymu-powiedział spokojnie, przygotował ognisko i Sasuke je rozpalił. Zjedli jakąś kolację.
-Ja mogę pilnować pierwszy-zakomunikował spokojnie Naruto
-Skoro sam się zgłosiłeś to niech tak będzie-powiedział Kakashi- ale jak będziesz śpiący obudź mnie to cię zmienię -powiedział. W odpowiedzi tylko skinął głową na znak że rozumie i przyjął do wiadomości jego słowa. Sensei, budowniczy i drużyna poszli spać a on siedząc po turecku zamknął oczy i zaczął rozmawiać ze swoim demonem nadal zachowując należytą czujność.
Tantō – sztylet japoński z jedno lub obosiecznym ostrzem, o długości od 15 do 30 cm
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz