Dwuciesto pięcioletni chłopak o ciemnych blond włosach, błękitnych jak niebo oczach i bliznami na policzkach stał w zakrwawionym ubraniu i z zakrwawioną kataną nad ciałami swoich przyjaciół, zabił ich. Zabił ich ale nie mógł tego powstrzymać. Był sterowany przez Itachiego. Szedł jak zombii do pięknej kruczowłosej dziewczyny. Była blada z przerażenia i upływu krwi. Patrzyła swoimi białymi oczami na chłopaka.
-Czemu to się stało- pomyślał idąc w stronę dziewczyny, nie chciał tego robić. Z oczu ciekły mu łzy mieszając się z krwią na jego twarzy.
– P.przepraszam ciebie Hinata –zaczął- tak bardzo cię przepraszam – dokończył ostatnie słowa przebijając kataną serce dziewczyny. Wydała tylko ostatnie westchnienie i padła martwa. Z jego gardła wydobył się przeraźliwy krzyk który zatrząsł ziemią. Wstał i nie zważając na ciała leżące na ziemi pędem udał się do człowieka który był temu wszystkiemu winien. Biegł nie odczuwając zmęczenia gdy nagle go zobaczył. Stał do niego tyłem. Poruszał się bezszelestnie. Katana przeszyła jego ciało na wylot przechodząc przez brzuch. Nie wiadomo kiedy powstał solidny wybuch i blondyn znalazł się…
przepraszam że wstawiam to bez zmian ale później to popoprawiam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz